T
trenertoomasz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2026
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie, sprawa ogólnie wygląda na dobrą książkę i potrzebuje wsparcia kogoś mądrzejszego co można zrobić w takiej sytuacji.
Poznałem swoją żonę 8 lat temu, nie mieszkała już w swojej miejscowości pod Chełmem, a w centrum Polski i później razem ze mną w wynajmowanym mieszkaniu.
Na przestrzeni lat wszystko wyglądało super świetnie, układało się, życie sprzyjało, wszystko było świetnie. Dopóki nie podjęła pracy.
Na początku zarabiała minimalna krajową to nie było wiadomo, że ma komornika, sama niewiele mówiła bo faktycznie miała z tym związane traumy i depresję. Dałem spokój na jakiś czas. Ale zacząłem robić oczywiście własny resarch w sprawie.
Jakoś w wieku jej 18 lat ojciec założył na nią firmę budowlaną i na swoją już obecnie św. p. Matkę. Była to spółka cywilna prawdopodobnie z tego co wynalazłem w internecie o nazwie "GREMAX" z siedzibą w Lubelskim pod Chełmem. Ojciec żony niestety się okazało, że ma wywalone w córkę całkowicie, lata sobie na wakacje po całym świecie, ma obecna firmę jako inspektor nadzoru i powtarzając od co najmniej 6 lat że sprawę ogarnie to sprawy oczywiście nie ogarnia. Nikomu w portfel nie zaglądam ale wydając co jakiś czas kwoty rzędu 50k PLN, a komornika pieprzy że sprawa w toku itp. Ale sytuacja stoi od lat w miejscu. Próbuje na chama ją trzymać w zasięgu jak porcelanową lalkę na półce i sięgać tylko po pomoc w projektach. Nie będąc w tym specjalistą każdy ogarnie że depresja u każdego by się rozwinęła i brak możliwości sprawczości w jakichkolwiek sprawach.
Temat rzeka.
5 lat temu żona dostała podwyżkę w pracy pow. minimalnej wtedy też komornik wszedł na konto i przez rok ściągał jakieś tam pieniądze. (jakoś 2021r.) Od tamtej pory była znowu na minimalnej aby nie spłacać długów za ojca bo nie śmiał w tym pomagać. (Była raz decyzja ze to ogarnie to się okazało że komornik który miał sprawy zmarł, i musiało wszystko przejść do innego i od tamtej pory sytuacja stoi w miejscu.) Przed ślubem miało być to ogarnięte, później po ślubie mijają właśnie kolejne 2 lata.
Już sprawą miał zająć się mecenas z Chełma , ale po rozmowie z nim zwątpiłem, że gość chce dobrze i że w ogóle wziął sprawę na poważnie. Jest to kolega ojca gdzie sprawę załatwia w "barterze" więc wiadomo że sprawa nie miała sytuacji bytu w priorytecie. Zapewne nawet nie zna sytuacji od podszewki i wie wszystko od strony narcystycznego Ojca który oczywiście nie przyzna się że popełnił gdzieś błąd.
Najważniejsze i do sedna.
Żona nigdy nie odbierała żadnych pism ani niczego bo nie mieszka w domu rodzinnym z 10 lat, z tego co sam wynalazłem w internecie firma została zamknięta w 2016 roku. Było kilku wierzycieli firm które nie dostały chyba wynagrodzenia, albo coś w tych rzeczach. Część długów jest sprzedanych do firm windykacyjnych MECENAT, KRUK ten sam dług widnieje w tych miejscach. Jest to tak rozproszone ze ciężko mi powiedzieć jednoznacznie ile tego jest, gdzie co i jak. Kto, za co, dlaczego itd. Druga osoba ze spółki Babcia żony jako wspólnik zmarła jakoś podczas COVID. Więc nie wiem jak to działa wszystko jest na chyba na żonę. Mam sporo dokumentów, pism z pracy żony od komorników, gdzie księgowa prowadzić musiała cały element korespondencji z komornikiem (jeszcze wtedy żył). teraz zapewne sprawy ma ktoś inny.
Wydaje mi się, że kwoty bazowej było może z 40-50 tys. kolejne 2-3x tyle zapewne może być odsetek albo kosztów pośrednich itd. Sam już się gubię w tym wszystkim.
Mam żonę w depresji która ma dobre wykształcenie, może zapewne nieźle zarabiać, a przez te sprawy mam wrażenie nie może ruszyć z miejsca.
Co mogę zrobić w tych sprawach? Jest możliwość że długi są przedawnione w jakiś sposób? Można jakoś starać się walczyć o to a nie spłacać komornikowi? Może chociaż odsetki albo coś? Ile może kosztować poprowadzenie takiej sprawy przez kogoś doświadczonego aby pomógł ruszyć z tym syfem i wyjść na prostą? Jak to ruszyć aby sobie nie zaszkodzić bardziej. Ona nigdy nie była decyzyjna w tej firmie była tylko słupem, którą wykorzystał własny ojciec. Chciałbym jej pomóc wyjść z tym na prostą bo wiem, że dopiero wtedy rozwinie skrzydła i będzie normalnie funkcjonować i spełniać się zawodowo, bez obawy o ciągłe myślenie, że komornik zabierze.
To może 1/5 całość którą mam w głowie, ale starałem się opisać dosyć dokładnie jak sytuacja wygląda.
Pozdrawiam Serdecznie.
Poznałem swoją żonę 8 lat temu, nie mieszkała już w swojej miejscowości pod Chełmem, a w centrum Polski i później razem ze mną w wynajmowanym mieszkaniu.
Na przestrzeni lat wszystko wyglądało super świetnie, układało się, życie sprzyjało, wszystko było świetnie. Dopóki nie podjęła pracy.
Na początku zarabiała minimalna krajową to nie było wiadomo, że ma komornika, sama niewiele mówiła bo faktycznie miała z tym związane traumy i depresję. Dałem spokój na jakiś czas. Ale zacząłem robić oczywiście własny resarch w sprawie.
Jakoś w wieku jej 18 lat ojciec założył na nią firmę budowlaną i na swoją już obecnie św. p. Matkę. Była to spółka cywilna prawdopodobnie z tego co wynalazłem w internecie o nazwie "GREMAX" z siedzibą w Lubelskim pod Chełmem. Ojciec żony niestety się okazało, że ma wywalone w córkę całkowicie, lata sobie na wakacje po całym świecie, ma obecna firmę jako inspektor nadzoru i powtarzając od co najmniej 6 lat że sprawę ogarnie to sprawy oczywiście nie ogarnia. Nikomu w portfel nie zaglądam ale wydając co jakiś czas kwoty rzędu 50k PLN, a komornika pieprzy że sprawa w toku itp. Ale sytuacja stoi od lat w miejscu. Próbuje na chama ją trzymać w zasięgu jak porcelanową lalkę na półce i sięgać tylko po pomoc w projektach. Nie będąc w tym specjalistą każdy ogarnie że depresja u każdego by się rozwinęła i brak możliwości sprawczości w jakichkolwiek sprawach.
Temat rzeka.
5 lat temu żona dostała podwyżkę w pracy pow. minimalnej wtedy też komornik wszedł na konto i przez rok ściągał jakieś tam pieniądze. (jakoś 2021r.) Od tamtej pory była znowu na minimalnej aby nie spłacać długów za ojca bo nie śmiał w tym pomagać. (Była raz decyzja ze to ogarnie to się okazało że komornik który miał sprawy zmarł, i musiało wszystko przejść do innego i od tamtej pory sytuacja stoi w miejscu.) Przed ślubem miało być to ogarnięte, później po ślubie mijają właśnie kolejne 2 lata.
Już sprawą miał zająć się mecenas z Chełma , ale po rozmowie z nim zwątpiłem, że gość chce dobrze i że w ogóle wziął sprawę na poważnie. Jest to kolega ojca gdzie sprawę załatwia w "barterze" więc wiadomo że sprawa nie miała sytuacji bytu w priorytecie. Zapewne nawet nie zna sytuacji od podszewki i wie wszystko od strony narcystycznego Ojca który oczywiście nie przyzna się że popełnił gdzieś błąd.
Najważniejsze i do sedna.
Żona nigdy nie odbierała żadnych pism ani niczego bo nie mieszka w domu rodzinnym z 10 lat, z tego co sam wynalazłem w internecie firma została zamknięta w 2016 roku. Było kilku wierzycieli firm które nie dostały chyba wynagrodzenia, albo coś w tych rzeczach. Część długów jest sprzedanych do firm windykacyjnych MECENAT, KRUK ten sam dług widnieje w tych miejscach. Jest to tak rozproszone ze ciężko mi powiedzieć jednoznacznie ile tego jest, gdzie co i jak. Kto, za co, dlaczego itd. Druga osoba ze spółki Babcia żony jako wspólnik zmarła jakoś podczas COVID. Więc nie wiem jak to działa wszystko jest na chyba na żonę. Mam sporo dokumentów, pism z pracy żony od komorników, gdzie księgowa prowadzić musiała cały element korespondencji z komornikiem (jeszcze wtedy żył). teraz zapewne sprawy ma ktoś inny.
Wydaje mi się, że kwoty bazowej było może z 40-50 tys. kolejne 2-3x tyle zapewne może być odsetek albo kosztów pośrednich itd. Sam już się gubię w tym wszystkim.
Mam żonę w depresji która ma dobre wykształcenie, może zapewne nieźle zarabiać, a przez te sprawy mam wrażenie nie może ruszyć z miejsca.
Co mogę zrobić w tych sprawach? Jest możliwość że długi są przedawnione w jakiś sposób? Można jakoś starać się walczyć o to a nie spłacać komornikowi? Może chociaż odsetki albo coś? Ile może kosztować poprowadzenie takiej sprawy przez kogoś doświadczonego aby pomógł ruszyć z tym syfem i wyjść na prostą? Jak to ruszyć aby sobie nie zaszkodzić bardziej. Ona nigdy nie była decyzyjna w tej firmie była tylko słupem, którą wykorzystał własny ojciec. Chciałbym jej pomóc wyjść z tym na prostą bo wiem, że dopiero wtedy rozwinie skrzydła i będzie normalnie funkcjonować i spełniać się zawodowo, bez obawy o ciągłe myślenie, że komornik zabierze.
To może 1/5 całość którą mam w głowie, ale starałem się opisać dosyć dokładnie jak sytuacja wygląda.
Pozdrawiam Serdecznie.