Komu spłacić dług, gdy wierzyciel milczy?

  • Autor wątku Autor wątku quantacura
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

quantacura

Użytkownik
Dołączył
05.2012
Odpowiedzi
46
Witam wszystkich użytkowników,

problem dotyczy spłaty zadłużenia przez osobę z najbliższej rodziny. Osoba ta przez ponad rok z powodu utraty pracy nie spłacała długu. Gdy w międzyczasie wyjechała za granicę i jej sytuacja znacznie się poprawiła chciała uregulować zaległości. Ponad miesiąc temu wysłała listem poleconym zapytanie, żeby firma udzieliła informacji, czy nadal jest wierzycielem lub czy dług został sprzedany. Niestety, nie nadeszła żadna odpowiedź.

1. Czy w tej sytuacji należałoby spłacić dług wraz z odsetkami ustawowymi wyliczonymi za pomocą kalkulatora z internetu na rzecz wierzyciela?

2. Czy raczej należałoby spróbować złożyć depozyt w sądzie.

3. Nie jest wykluczone, że firma lub nowy wierzyciel wysyłali korespondencję w tej sprawie, ale z powodu wyjazdu do pracy za granicę nie przesyłki nie zostały odebrana. Zostały w skrzynce awiza sprzed kilku miesięcy, na pewno nie były to przesyłki z sądu. Jakie znaczenie miałby fakt, że listy nie były odebrane, w razie ewentualnej sprawy w sądzie?

4. Czy niemożność odebrania listów poleconych z powodu wyjazdu i brak wiedzy o ewentualnej sprzedaży długu coś przesądza w tej sprawie?

Dłużnikowi zależy na jak najszybszej spłacie i uniknięciu drogi prawnej.
 
A nie lepiej zadzwonić i ustalić kto jest obecnie wierzycielem nawet jak wierzytelność została sprzedana innej firmie to uzyska się informację jakiej. Miałem podobny dylemat ale zadzwoniłem i dowiedziałem się jakiej firmie nawet kiedy wierzytelność została sprzedana i potem już poszło.
 
1. Jest to rozsądne wyjście.
2. Właściwie to to jest nawet bardziej rozsądne.
3. Nijak się ma, jeśli jest w stanie udowodnić przebywanie za granicą.
4. Tak. To, że wszelkie pisma powinny być wysyłane na aktualny adres zamieszkania, a ten był za granicą. Kwestia tylko tego, żeby to udowodnić.
 
Dziękuję za wskazówki. Próbowałem dzwonić, ale na infolinii jakaś głupawa osoba stwierdziła, że nie może udzielić informacji. Na list wysłany miesiąc temu nie otrzymałem odpowiedzi.

Mam podejrzenia, że jakiś prawnik usiłuje zyskać w prostej sprawie i bez większego wysiłku koszty zastępstwa procesowego. Będzie to 900 zł.
 
Powrót
Góra