konieczność dodawania informacji o autorze zdjęcia

  • Autor wątku Autor wątku lukaszba
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lukaszba

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2007
Odpowiedzi
4
Witam serdecznie.

Cała sprawa jest dość zawiła. Wszyscy zapewne znają serwis Fotolia.com, który udostępnia dość pokaźne zbiory zdjęć. Istnieje również polska lokalizacja serwisu pl.fotolia.com. Fotolia pochodzi z usa, z nowego jorku i według ich zapisów na stronie, zdjęcia pobrane z ich serwisu, wykorzystywane w projektach stron www oraz dokumentach, nie wymagają oznaczenia autorstwa. Zadzwoniłem więc do polskiego oddziału, gdyż na polskiej stronie w jednym miejscu jest zapis, że również nie trzeba podpisywać tych zdjęć, a w drugim miejscu jest napisane, że jednak trzeba. Pani z oddziału polskiego powiedziała, że trzeba i już. Napisałem więc do fotoli i otrzymałem wiadomość, że nie trzeba ale jeśli polskie prawo nakazuje oznaczania zdjęć bez względu na obszar jego zastosowania, to trzeba. Babka z polskiego oddziału nie tłumaczyła jednak tego polskim prawem a po prostu, że tak musi być i tyle. Gdzie tu sens a gdzie logika? Jeśli polskie prawo faktycznie nakazuje oznaczanie zdjęć, to jaki biznes ma w tym amerykański fotograf, którego akurat zdjęcie użyłem na stronie? Musiałby być naprawdę złośliwy aby sądzić się ze mną o to, że nie umieściłem informacji o autorze zdjęcia, skoro na jego terytorium czyli w usa, nie trzeba tego robić.
Czy w ogóle polskie prawo nakazuje oznaczanie zdjęć jeśli ściągnąłem je z amerykańskiej wersji serwisu, który mówi, że nie ma takiej potrzeby?

Ustawa o prawie autorskim Art. 2., pkt 5 mówi, że:
"Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego."
Jeśli zmienię kolor bluzki na zdjęciu, to jest to opracowanie i już muszę koniecznie wymienić twórcę utworu pierwotnego?

Natomiast Art. 16. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo.

To "udostępniania go anonimowo" jest ciekawe. Czy to znaczy, że skoro fotolia amerykańska pisze, że nie muszę umieszczać informacji o autorze to jest to właśnie to "udostępnianie go anonimowo" i polska fotolia pisząc, że trzeba wprowadza wszystkich polskich użytkowników w błąd?
 
Internet jest światowy, nie ma granic - w odróżnieniu od prawa.
W ustawie o prawach autorskich czytamy:
Art. 5. Przepisy ustawy stosuje się do utworów:

1) których twórca lub współtwórca jest obywatelem polskim lub

11) których twórca jest obywatelem państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, lub

2) które zostały opublikowane po raz pierwszy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej albo równocześnie na tym terytorium i za granicą, lub

3) które zostały opublikowane po raz pierwszy w języku polskim, lub

4) które są chronione na podstawie umów międzynarodowych, w zakresie, w jakim ich ochrona wynika z tych umów.

Jeśli ktoś w USA zgodził się umieścić zdjęcie bez swojego podpisu miał do tego prawo, to samo można robić też w Polsce - jednym słowem nie ma przymusu podpisywania się.

Nie znam serwisu Fotolia.com (więc nie jestem "wszyscy" ;)), jeśli autor umieszczając tam zdjęcie godzi się na regulamin (czyli udziela licencji serwisowi na tych zasadach oznaczonych) to można korzystać zgodnie z nim.
 
Witam,
ciekawy serwis. Spróbowałem przeczytać zapisy umowy na polskiej stronie, ale trochę wymiękłem. Bardzo szczegółowa, z olbrzymią ilością ograniczeń.

Ale poważnie, co do podpisu pod zdjęciem, to udało mi się znaleźć warunki dla "Umowy licencyjnej (Licencja Standardowa)" gdzie jest wyraźnie napisane, w p.3 "Ograniczenia" podpunkt (h), że nie będzie się usuwać żadnych informacji odnośnie autora, praw, etc zawartych na zdjęciu albo dołączonych do niego. I jeśli rejestrował się Pan przez polską stronę, to wiadomo co trzeba robić.

Niezależnie, tam jest napisane, że użytkownik godzi się z tym, że umowa będzie interpretowana o prawo stanu Nowy York, a wszelkie sprawy będą się toczyć w sądach stanowych. W razie czego ma Pan spory kłopot.
 
Powrót
Góra