Koronawirus, amatorski połów ryb wędka oraz nieprofesjonalne zachowanie policjanta

  • Autor wątku Autor wątku Odyn89
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Odyn89

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2020
Odpowiedzi
1
Witam serdecznie, chciałbym przedstawić tutaj swoją sytuację która spotkała mnie wczoraj nad wodą oraz co w tej sprawie począć, a więc tak bedac w dniu wczorajszym 02.04 nad zbiornikiem PZW który nie został wykluczony z amatorskiego połowu ryb wędka, droga do tego zbiornika nie była również otasmowana, brak tabliczek czy jakichkolwiek informacji o zakazie wstępu na dany zbiornik, przebywałem tam w pojedynkę unikając kontaktu z ludźmi biorąc pod uwagę panującą sytuację w naszym kraju, brak stanu wyjątkowego utwierdził mnie w przekonaniu że szczególnie przy mojej przypadłości (nerwica depresyjno lękowa) mogę na owy zbiornik się udać i pospinningować w odosobnieniu, ruch na świeżym powietrzu jest bardzo ważny dla mojego zdrowia psychicznego, a przy obecnym stresie, panice i wielodniowym przebywaniu w domu musiałem dać temu upust nad wodą. Podchodzi do mnie dwóch funkcjonariuszy policji po czym jeden z nich wita mnie słowami "dzień dobry czy przyjmuje pan mandat?" Będąc lekko w szoku moje odpowiedź brzmiała nie. Następnie zostałem zapytany czy wiem że jest kwarantanna i poproszony o wylegitymowanie się i tu wyszło bagatelizacja przyczyny owej kwarantanny przez funkcjonariuszy, po pierwsze staliśmy we 3 nie dalej niż metr od siebie a po drugie funkcjonariusz wziął ode mnie dowód goła dłonią nie wspominając już o braku maseczek które przy tak bliskiej odległości między drugim rozmówcą są jednak wskazane szczególnie u stróżów prawa którzy powinni dawać przykład, uważam że ich zachowanie było nieprofesjonalne oraz mandatu nie przyjąłem dopiero będę się stawiał na komendę opisując całą sytuację jako iż nie poczuwam się do popełnienia wykroczenie 54 kw. Jakich dodatkowo argumentów użyć i czy aby owi funkcjonariusze sami nie zastosowali się do zasad bezpieczeństwa?
 
Odyn89 napisał:
Jakich dodatkowo argumentów użyć
Liczyć, że lekarz zezna, że faktycznie nie było innej możliwości (np. spacer dookoła domu), niż wędkowanie i że inny lekarz tego nie podważy. A jak znam życie, lekarz powie: "to jest tak wyjątkowa sytuacja, że trzeba było czekać na stan zagrożenia życia (zamiary samobójcze) i wtedy wezwać karetkę. Innej możliwości nie było".

Odyn89 napisał:
czy aby owi funkcjonariusze sami nie zastosowali się do zasad bezpieczeństwa?
Ostatnio byłem legitymowany i również zauważyłem brak rękawiczek. Moje domysły są takie: policjanci nie dostają środków ochronnych na czas pracy i co mają zrobić?
 
Odyn89 napisał:
który nie został wykluczony z amatorskiego połowu ryb wędka, droga do tego zbiornika nie była również otasmowana, brak tabliczek czy jakichkolwiek informacji o zakazie wstępu na dany zbiornik,

W obecnym stanie prawnym nie to znaczenia, że nie było.

Odyn89 napisał:
, brak stanu wyjątkowego utwierdził mnie w przekonaniu że szczególnie przy mojej przypadłości (nerwica depresyjno lękowa) mogę na owy zbiornik się udać i pospinningować w odosobnieniu, ruch na świeżym powietrzu jest bardzo ważny dla mojego zdrowia psychicznego, a przy obecnym stresie, panice i wielodniowym przebywaniu w domu musiałem dać temu upust nad wodą.

Pierwotnie zakaz ustanowił w dniu 20 marca minister który jest lekarzem i który najwidoczniej wiedział co podpisuje a później rekomenduje przed Radą Ministrów, zaś obowiązkiem Obywatela jest przestrzegać prawa - najwidoczniej uznał, że takie zdrowie można poświęcić na rzecz innego rodzaju zdrowia i ma ku temu prawo. Wszystkie te ograniczenia prawne ograniczenia opierają się o kazus dwóch rozbitków i jednego koła ratunkowego. Nikt z prawodawców, na tle problemu z jakim przyszło się zmierzać, nie będzie przejmował się człowiekiem który ma skłonności klaustrofobiczne czy nawet alkoholikiem na kwarantannie który dostaje "białej gorączki" od braku alkoholu. Byli i są świadomi tego będą ofiary tych regulacji prawnych, ale jakie to ma znaczenie kiedy ludzie zaczynają "padać jak muchy"?
 
" co mają zrobić? " - zachować 2m od rozmówcy.
 
Odyn89 napisał:
Jakich dodatkowo argumentów użyć i czy aby owi funkcjonariusze sami nie zastosowali się do zasad bezpieczeństwa?

Wierzysz w to, że nienabrużdżenie policjantowi zwolni z Ciebie z odpowiedzialności?

Art. 54 kw to góra 500 złotych grzywny ( za to że przemieściłeś się z punktu "A" do punktu "B" ). Gorzej jeżeli przekażą sprawę do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego wówczas możesz odpowiedzieć w trybie administracyjnym to mogą nałożyć karę pieniężna na podstawie art. 48a ust. 1 pkt. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi ( kara do 5000 do 10000 złotych) za złamanie zakazu wstępu na na tereny pokryte zielone. Przepis o zakazie wstępu na tereny zielone to tzw. katalog otwarty co oznacza, że pod ten przepis można podciągnąć praktycznie wszystkie powierzchnie pokryte roślinnością gdzie w normalnych warunkach nie byłoby zakazu wstępu.

W takim przypadku argument ten byłby nieskuteczny:

który nie został wykluczony z amatorskiego połowu ryb wędka, droga do tego zbiornika nie była również otasmowana, brak tabliczek czy jakichkolwiek informacji o zakazie wstępu na dany zbiornik,
 
Powrót
Góra