L
lamadolamy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam drogich forumowiczów, mam nadzieję, że znajdę tutaj odpowiedzi na dręczące mnie wątpliwości. Może zacznę od początku:
Prowadzę bloga o charakterze kosmetycznym, 13 stycznia opublikowałam u siebie notkę dotyczącą mocno reklamowanego chociażby na FB produktu, mającego przyspieszać porost włosów do 4,5 cm na miesiąc. Sklep na swojej stronie udostępnia link do badań klincznych, mających potwierdzać efekty. Nie ma sensu się mocno rozpisywać, po prostu rzucę linkiem:
Co mówi Lamadolamy? | Kosmetyki, skóra, ciało | Blog kosmetyczny: Hair Jazz, sklep Harmonyplus.pl - gdzie jest granica między marketingiem, a oszustwem?
Po opublikowaniu tekstu dostałam maila od czytelnika, najwyraźniej poruszonego praktykami firmy, w którym opisuje, że będąc niezadowolonym klientem jest możliwość odstąpienia od umowy nawet, gdy produkt był otwarty i użyty - warunkiem jest własnoręczne napisanie takiego odstąpienia i wysłanie pocztą pod adres sprzedawcy. Postanowiłam opublikować tego maila, bo a nuż komuś się przyda. Treść maila z moim komentarzem znajduje się tutaj:
Co mówi Lamadolamy? | Kosmetyki, skóra, ciało | Blog kosmetyczny: Mail od czytelnika w sprawie Hair Jazz i Harmonyplus
Pod tym wpisem na dniach pojawił się komentarz, cytuję: "coz, to niepowazne ze strony osoby ktora napisala mailowo taki pseudoprawniczy wywod, ze nie zarejestrowala, iz powoluje sie na akt sprzed 15 lat, ktory jest... uchylony. zmiany grudniowe nie byly odnosnie tej uchylonej ustawy a nowej. poza tym przedstawione rozumowanie nie jest zgodne z wykladnia prawa - nawet nie chce mi sie tego tlumaczyc. takie przepychanki ze sprzedawca jak proponuje autor maila sprawdzaja sie tylko w sytuacji, gdy sprzedawca sam, tak samo jak jego zacietrzewiony klient, nie ma pojecia o prawie. rzeczywistosc wyglada zupelnie inaczej, tak samo jak inaczej wyglada stosowanie prawa.".
Poprosiłam autorkę komentarza o wyklarowanie - jaka ustawa nas teraz obowiązuje, co właściwie się zmienia dla nas, z perspektywy klienta - jednak nie doczekałam się odpowiedzi.
Poprzez grzebanie w Internecie dotarłam do niby obowiązującej teraz ustawy z dnia 30 maja 2014, w której jedyne istotne zmiany jakie widzę to to, że termin na wysłanie odstąpienia z 10 dni wydłużył się do 14 i doszła możliwość wysłania go drogą mailową. Obie zmiany z korzyścią dla (naciągniętego) klienta.
Ponieważ cała ta sprawa toczy się w sposób aktywny na moim blogu, to jestem zobowiązana do rozwiania wątpliwości i umieszczenia ewentualnych sprostowań, jednak niestety w składach kosmetycznych poruszam się zdecydowanie sprawniej niż w artykułach prawa i potrzebuję pomocy.
Moje pytanie brzmi: jak powinien zachować się klient, który nabył kosmetyk pozbawiony właściwości obiecywanych w reklamie, nie dający obiecanych efektów? Jak powinien zachować się klient, który nabył coś drogą kupna od firmy o profilu marketingowym takim, jak wyżej opisana (np. brak konta bankowego, brak transparentności, brak kontaktu, co najmniej kilka adresów, każdy w innej części Świata, zazwyczaj na środku pola, w bloku lub kamienicy otoczonej pubami)? Jakie ustawy nas obowiązują i jakie kroki powinien podjąć klient?
Jeżeli - tak jak pisze autorka komentarza - "rzeczywistość wygląda inaczej, podobnie jak stosowanie prawa", to jak właściwie one wyglądają w takich sytuacjach?
Prowadzę bloga o charakterze kosmetycznym, 13 stycznia opublikowałam u siebie notkę dotyczącą mocno reklamowanego chociażby na FB produktu, mającego przyspieszać porost włosów do 4,5 cm na miesiąc. Sklep na swojej stronie udostępnia link do badań klincznych, mających potwierdzać efekty. Nie ma sensu się mocno rozpisywać, po prostu rzucę linkiem:
Co mówi Lamadolamy? | Kosmetyki, skóra, ciało | Blog kosmetyczny: Hair Jazz, sklep Harmonyplus.pl - gdzie jest granica między marketingiem, a oszustwem?
Po opublikowaniu tekstu dostałam maila od czytelnika, najwyraźniej poruszonego praktykami firmy, w którym opisuje, że będąc niezadowolonym klientem jest możliwość odstąpienia od umowy nawet, gdy produkt był otwarty i użyty - warunkiem jest własnoręczne napisanie takiego odstąpienia i wysłanie pocztą pod adres sprzedawcy. Postanowiłam opublikować tego maila, bo a nuż komuś się przyda. Treść maila z moim komentarzem znajduje się tutaj:
Co mówi Lamadolamy? | Kosmetyki, skóra, ciało | Blog kosmetyczny: Mail od czytelnika w sprawie Hair Jazz i Harmonyplus
Pod tym wpisem na dniach pojawił się komentarz, cytuję: "coz, to niepowazne ze strony osoby ktora napisala mailowo taki pseudoprawniczy wywod, ze nie zarejestrowala, iz powoluje sie na akt sprzed 15 lat, ktory jest... uchylony. zmiany grudniowe nie byly odnosnie tej uchylonej ustawy a nowej. poza tym przedstawione rozumowanie nie jest zgodne z wykladnia prawa - nawet nie chce mi sie tego tlumaczyc. takie przepychanki ze sprzedawca jak proponuje autor maila sprawdzaja sie tylko w sytuacji, gdy sprzedawca sam, tak samo jak jego zacietrzewiony klient, nie ma pojecia o prawie. rzeczywistosc wyglada zupelnie inaczej, tak samo jak inaczej wyglada stosowanie prawa.".
Poprosiłam autorkę komentarza o wyklarowanie - jaka ustawa nas teraz obowiązuje, co właściwie się zmienia dla nas, z perspektywy klienta - jednak nie doczekałam się odpowiedzi.
Poprzez grzebanie w Internecie dotarłam do niby obowiązującej teraz ustawy z dnia 30 maja 2014, w której jedyne istotne zmiany jakie widzę to to, że termin na wysłanie odstąpienia z 10 dni wydłużył się do 14 i doszła możliwość wysłania go drogą mailową. Obie zmiany z korzyścią dla (naciągniętego) klienta.
Ponieważ cała ta sprawa toczy się w sposób aktywny na moim blogu, to jestem zobowiązana do rozwiania wątpliwości i umieszczenia ewentualnych sprostowań, jednak niestety w składach kosmetycznych poruszam się zdecydowanie sprawniej niż w artykułach prawa i potrzebuję pomocy.
Moje pytanie brzmi: jak powinien zachować się klient, który nabył kosmetyk pozbawiony właściwości obiecywanych w reklamie, nie dający obiecanych efektów? Jak powinien zachować się klient, który nabył coś drogą kupna od firmy o profilu marketingowym takim, jak wyżej opisana (np. brak konta bankowego, brak transparentności, brak kontaktu, co najmniej kilka adresów, każdy w innej części Świata, zazwyczaj na środku pola, w bloku lub kamienicy otoczonej pubami)? Jakie ustawy nas obowiązują i jakie kroki powinien podjąć klient?
Jeżeli - tak jak pisze autorka komentarza - "rzeczywistość wygląda inaczej, podobnie jak stosowanie prawa", to jak właściwie one wyglądają w takich sytuacjach?