N
nyckelpiga
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
Zarejestrowałam się na forum, żeby uzyskać odpowiedź na następujący problem:
W styczniu 2009r. mój były chłopak S. wykorzystując fakt posiadania kluczy do mieszkania moich rodziców, ukradł mojej mamie 2 tys zł w gotówce i 2 karty kredytowe, z których wypłacić później ponad 3 tys złotych, radio samochodowe mojego ojca, obrączki i trochę innych drobiazgów, całość szacuję na sumę ok. 8 tys zł.
Zgłosiliśmy sprawę na policję 11 stycznia, 13 stycznia S. został zatrzymany na 48h, nie przyznał się do winy, choć w czasie przeszukania znaleziono w jego portfelu jedną z kart mojej mamy. Od tego czasu nic się w sprawie nie dzieje, a przynajmniej do nas nie dochodzą żadne informacje z policji/ prokuratury.
W związku z tym mam pytanie, czy moja mama może zażądać zwrotu tych pieniędzy na drodze cywilnej? Czy lepiej poczekać na rozpoczęcie postępowania karnego..Nie ukrywam , ze te pieniądze bardzo by nam się przydały.
Jeszcze jedna kwestia - ostatnio przez nk skontaktował się ze mną kolejny pokrzywdzony z Warszawy, u którego S. pracował na stacji benzynowej i ukradł mu z kasy ok. 2 tys zł, jednak zdążył te pieniądze oddać zanim jego pracodawca zgłosił kradzież na policję. Nie wiem, czy dla policjantów prowadzących naszą sprawę, ten incydent może mieć jakieś znaczenie? Czy powinnam iść z tą informacją na komisariat czy zostanę uznana za "nadgorliwca"? Obawiam się, ze taki schemat działania będzie się powtarzał - S. będzie jeździł po Polsce i okradał kolejnych ludzi.
Zastanawiam się, czy mogę coś zrobić, żeby przyspieszyć bieg sprawy o kradzież?
Z góry dziękuję za wszelkie wypowiedzi.
Zarejestrowałam się na forum, żeby uzyskać odpowiedź na następujący problem:
W styczniu 2009r. mój były chłopak S. wykorzystując fakt posiadania kluczy do mieszkania moich rodziców, ukradł mojej mamie 2 tys zł w gotówce i 2 karty kredytowe, z których wypłacić później ponad 3 tys złotych, radio samochodowe mojego ojca, obrączki i trochę innych drobiazgów, całość szacuję na sumę ok. 8 tys zł.
Zgłosiliśmy sprawę na policję 11 stycznia, 13 stycznia S. został zatrzymany na 48h, nie przyznał się do winy, choć w czasie przeszukania znaleziono w jego portfelu jedną z kart mojej mamy. Od tego czasu nic się w sprawie nie dzieje, a przynajmniej do nas nie dochodzą żadne informacje z policji/ prokuratury.
W związku z tym mam pytanie, czy moja mama może zażądać zwrotu tych pieniędzy na drodze cywilnej? Czy lepiej poczekać na rozpoczęcie postępowania karnego..Nie ukrywam , ze te pieniądze bardzo by nam się przydały.
Jeszcze jedna kwestia - ostatnio przez nk skontaktował się ze mną kolejny pokrzywdzony z Warszawy, u którego S. pracował na stacji benzynowej i ukradł mu z kasy ok. 2 tys zł, jednak zdążył te pieniądze oddać zanim jego pracodawca zgłosił kradzież na policję. Nie wiem, czy dla policjantów prowadzących naszą sprawę, ten incydent może mieć jakieś znaczenie? Czy powinnam iść z tą informacją na komisariat czy zostanę uznana za "nadgorliwca"? Obawiam się, ze taki schemat działania będzie się powtarzał - S. będzie jeździł po Polsce i okradał kolejnych ludzi.
Zastanawiam się, czy mogę coś zrobić, żeby przyspieszyć bieg sprawy o kradzież?
Z góry dziękuję za wszelkie wypowiedzi.