Kradzież przesyłki przez pocztę?

  • Autor wątku Autor wątku Winkelried
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Winkelried

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
7
Dzień dobry,

Od kilkunastu dni oczekuję na przesyłkę, którą powinienem otrzymać w ciągu 48 h. Wszedłem więc na emonitoring.poczta-polska.pl i dowiedziałem się stamtąd, że przesyłka... została doręczona. Jakoby w owym wymaganym czasie. Tymczasem nikt jej tu - ani ja ani, ani recepcja, mowa bowiem o domu studenckim - nie widział.

Co mogę zrobić? Wg strony monitoringu miałem przesyłkę miał dostarczyć do mnie jakiś "WER" z sąsiedniego miasta, gdzie znajduje się pocztowa "rozdzielnia". Więc upominanie się na lokalnej poczcie nie ma chyba sensu...

W pierwszej kolejności napisałem do sklepu, który przesyłkę wysyłał, mam jednak wątpliwości, czy mogę domagać się od niego zwrotu pieniędzy, skoro na stronie monitoringu możemy dowiedzieć się, że przesyłka jak najbardziej została przez nich nadana...
 
WER to rozdzielnia poczty, skąd zabierane są przesyłki. Nie pozostaje Ci teraz nic innego jak napisać reklamację i poprosić o kopię potwierdzenia odbioru. Będzie tam nazwisko osoby, która ją odebrała. Z posądzeniem kogokolwiek o kradzież, póki co byłbym ostrożny.
 
Mowa o WER w X. Do nich mam napisać reklamację? W jaki sposób to zrobić, będę musiał pojechać na miejsce? Proszę wybaczyć, że być może pytam o rzeczy oczywiste, ale nigdy dotąd tego nie robiłem.

Nie jest to jednak moje pierwsze negatywne doświadczenie z Pocztą Polską. Zdarzyło się na przykład, że ktoś ukradł zdjęcia znajdujące się wewnątrz mniejszej koperty w liście. Zapewne pomyślał, że są tam pieniądze, bądź inna cenna rzecz. Reklamacja została złożona, ale winny się nie znalazł.
 
Ostatnia edycja:
Jeżeli masz tam znajomości, panie zrobią to w ciągu 1 dnia. A że pewnie nie masz, złóż reklamację na dowolnej poczcie albo on-line https://ereklamacje.poczta-polska.pl/
Pewny jesteś, że nikogo w tym czasie nie było w pokoju? Wiesz, kurier mógł ją zostawić komuś.... w końcu to akademik...
 
Pablo_11 napisał:
Jeżeli masz tam znajomości, panie zrobią to w ciągu 1 dnia. A że pewnie nie masz, złóż reklamację na dowolnej poczcie albo on-line https://ereklamacje.poczta-polska.pl/
Pewny jesteś, że nikogo w tym czasie nie było w pokoju? Wiesz, kurier mógł ją zostawić komuś.... w końcu to akademik...
Nie zostawił nikomu, kogo znam. Jeśli zostawił ją komuś, kogo nie znam, najwyraźniej ta osoba przywłaszczyła sobie przesyłkę. Zasadnicze pytanie brzmi, czy miał prawo zostawić ją innej osobie? Czy ja mu powiedziałem, że kogoś upoważniam? Nie... Słyszałem od znajomego o podobnej sytuacji, kiedy w małej wiosce, gdzie wszyscy się znają, kurier zostawił przesyłkę sąsiadowi, ale moim zdaniem powinien odpowiedzieć za to, jeśli zrobił tak w moim przypadku. Zapłacono mu za dostarczenie przesyłki MI.

Tak czy owak bardzo dziękuję za pomoc. Mam tylko wątpliwość - czy na pewno to ja w tym przypadku składam reklamację? Nie nadawca? Wydaje mi się, że poczta jest usługodawcą wobec sklepu.
 
Z tego co wyczytałem, w sytuacji kiedy przesyłka została doręczona, może ją złożyć adresat. Wszystko jest na stronie poczty.
Ja nie rozgrzeszam kuriera, ale kradzież przesyłki, a jej nieprawidłowe doręczenie, to różne paragrafy.
 
Pablo_11 napisał:
Z tego co wyczytałem, w sytuacji kiedy przesyłka została doręczona, może ją złożyć adresat. Wszystko jest na stronie poczty.
Ja nie rozgrzeszam kuriera, ale kradzież przesyłki, a jej nieprawidłowe doręczenie, to różne paragrafy.

Tak, rozumiem, że nie rozgrzeszasz.
Czy w przypadku gdy przesyłka została doręczona osobie, która sobie ją przywłaszczyła - bowiem jedno jest pewne, na potwierdzeniu odbioru mojego podpisu nie będzie, chyba że ktoś się pokwapił o jego sfałszowanie - mam szansę na odzyskanie pieniędzy? Albo samej przesyłki?
 
W tym przypadku nadawca składa reklamację (chyba że zrzeknie się tego prawa na rzecz adresata), bo ważny jest stan faktyczny a nie informacja ze strony śledzenia.
Szanse są, ale w sumie nie wiadomo co się stało, więc najlepiej poczekać na odpowiedź na reklamację.
 
kleopatra_ma_duzego napisał:
W tym przypadku nadawca składa reklamację (chyba że zrzeknie się tego prawa na rzecz adresata), bo ważny jest stan faktyczny a nie informacja ze strony śledzenia.
Szanse są, ale w sumie nie wiadomo co się stało, więc najlepiej poczekać na odpowiedź na reklamację.
Dobrze, dziękuję za radę. Poproszę sklep o złożenie reklamacji.

Czy ktoś z Was miał już doświadczenie w takiej sprawie i wie ile będzie to trwało? Obawiam, się że dość długo może trwać walka z biurokratycznym molochem i pewnie na to liczył złodziej (o ile jest złodziejem, a nie jedynie nie dopełnił obowiązków, zostawiając paczkę innej osobie), myśląc, że pewnie nie będzie mi się chciało dochodzić swoich praw do kilkudziesięciu złotych.
 
loco1 napisał:
Czy przy adresie był podany oprócz imienia i nazwiska również numer pokoju w domu studenckim?
Hmm, niestety nie. Nie wiem, jak do tego doszło, ale podejrzewam, że wpisałem numer pokoju po ukośniku, a formularze niektórych stron internetowych nie odczytują danych po ukośniku, ponieważ ukośnik może stanowić część skryptu formularzu (z identycznych powodów nie można używać niektórych znaków w nicku, gdy rejestrujemy się na forum).

Niemniej jednak to nie stanowi problemu, ponieważ każdorazowo w takim przypadku recepcja udziela informacji kurierowi lub listonoszowi nt. numeru pokoju, sprawdzając w systemie informatycznym po nazwisku.
 
W opisywanym przypadku doręczyciel mógł zostawić przesyłkę każdej osobie uprawnionej pod tym adresem, po sprawdzeniu jej tożsamości.
W praktyce - każdej osobie w akademiku, która twierdziła, że jest uprawniona do odbioru, po sprawdzeniu jej tożsamości.
 
loco1 napisał:
W opisywanym przypadku doręczyciel mógł zostawić przesyłkę każdej osobie uprawnionej pod tym adresem, po sprawdzeniu jej tożsamości.
W praktyce - każdej osobie w akademiku, która twierdziła, że jest uprawniona do odbioru, po sprawdzeniu jej tożsamości.
Dobrze, ale skoro mowa o sprawdzaniu tożsamości, nie mógł pozostawić przesyłki osobie, która nazywa się inaczej?
 
Mógł zostawić osobie, która twierdziła, że jest uprawniona do odbioru. Nie była to przesyłka z opłaconą opcją 'do rąk własnych'.
 
Powrót
Góra