W
wilka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2007
- Odpowiedzi
- 1
Na poczatek Witam wszystkich serdecznie.
Potrzebyję pilnie namiary na prawnika ze Szczecina który specjalizuje się w odzyskiwaniu ubezpieczeń z ubezpieczalni.
Skradziono mi w czerwcu samochód, kupiony na kredyt, oczywiście z wykupionym autocasco. Pechowo zdarzyło się, ponieważ kradzież nastapiła tydzień po zakupie samochodu także nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć. Oczywiście kradzież odrazu zgłosiłam do ubezpieczalni i na policję efektów oczywiście brak. Cigna na zamknięcie sprawy ma 60 dni oczywiście minęło dużo więcej, mąż złożył nawet skarge do Centrali, a oni praktycznie dopiero ruszyli sprawę z miejsca. Przychodził do nas do domu jakiś dziwny gościu i po 2,5 miesiąca wypytywał o wszystko od początku. Dodam jeszcze tyle, że przy ubezpieczeniu samochodu powiedzieliśmy, że samochód ma seryjny alarm imobilajzer i centralny zamek. Zresztą zgodnie z tym co powiedział nam sprzedający. Samochód został opisany zgodnie z tym co podaliśmy przez ubezpieczyciela. Natomiast teraz ubezpieczalnia twierdzi że na podstawie numeru nadwozia sprawdzili w salonie, że samochód nie miał alarmu i na tej podstawie próbują obalić całą sprawę, że my podaliśmy nieprawdę i próbujemy wymusić odszkodowanie, co jest kompletną bzdurą. Czy osoba dokonująca oględzin samochodu przed ubezpieczeniem nie powinna ocenić czy samochód rzeczywiście ma seryjny alarm, czy też nie? W końcu ja jestem laikiem i dla mnie jak samochód mruga światłami i zamyka się cały to może świadczyć że posiada alarm o którym zresztą poinformował mnie sprzedający.
Potrzebyję pilnie namiary na prawnika ze Szczecina który specjalizuje się w odzyskiwaniu ubezpieczeń z ubezpieczalni.
Skradziono mi w czerwcu samochód, kupiony na kredyt, oczywiście z wykupionym autocasco. Pechowo zdarzyło się, ponieważ kradzież nastapiła tydzień po zakupie samochodu także nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć. Oczywiście kradzież odrazu zgłosiłam do ubezpieczalni i na policję efektów oczywiście brak. Cigna na zamknięcie sprawy ma 60 dni oczywiście minęło dużo więcej, mąż złożył nawet skarge do Centrali, a oni praktycznie dopiero ruszyli sprawę z miejsca. Przychodził do nas do domu jakiś dziwny gościu i po 2,5 miesiąca wypytywał o wszystko od początku. Dodam jeszcze tyle, że przy ubezpieczeniu samochodu powiedzieliśmy, że samochód ma seryjny alarm imobilajzer i centralny zamek. Zresztą zgodnie z tym co powiedział nam sprzedający. Samochód został opisany zgodnie z tym co podaliśmy przez ubezpieczyciela. Natomiast teraz ubezpieczalnia twierdzi że na podstawie numeru nadwozia sprawdzili w salonie, że samochód nie miał alarmu i na tej podstawie próbują obalić całą sprawę, że my podaliśmy nieprawdę i próbujemy wymusić odszkodowanie, co jest kompletną bzdurą. Czy osoba dokonująca oględzin samochodu przed ubezpieczeniem nie powinna ocenić czy samochód rzeczywiście ma seryjny alarm, czy też nie? W końcu ja jestem laikiem i dla mnie jak samochód mruga światłami i zamyka się cały to może świadczyć że posiada alarm o którym zresztą poinformował mnie sprzedający.