Kermit74
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2009
- Odpowiedzi
- 8
Moja kolezanka z pracy wdepla w niezly bajzel, przylapali ja na kradziezy odziezy (120E) w Galeri Kaufhof - pech chcial, ze miala przy sobie jakies narzedzie, ktore zabral jej dedektyw sklepowy. Po trzech miesiacach przyszlo jej zawiadomienie, ze ma sie przygotowac do postepowania karnego i ze grozi jej 6 m pozbawienia wolnosci! Prokurator nie przyznal jej grzywny tylko podal sprawe do sadu ... ma sie skontaktowac z adwokatem i czekac na wezwanie. czy przyczyna mogl byc ten ow nieszczesny scyzoryk z nozykiem i co ma robic. Rzecz dzieje sie w niemczech we Frankfurcie nad Menem, dziewczyna jest zalamana, zrobila to dla dreszczyku, teraz boi sie, ze straci prace.
PS kolezanka jest polka ale ma niemieckie papiery/obywatelstwo nigdy nie miala problemow z prawem. czy moze liczyc na adwokata z urzedu czy lepiej zaplacic prywatnego?
PS kolezanka jest polka ale ma niemieckie papiery/obywatelstwo nigdy nie miala problemow z prawem. czy moze liczyc na adwokata z urzedu czy lepiej zaplacic prywatnego?
Ostatnia edycja: