K
Kruczekk
Stały bywalec
- Dołączył
- 09.2011
- Odpowiedzi
- 1 867
Witam,
opiszę pewnie znany proceder, ale nie znalazłem odpowiedzi.
Na pewnym portalu społecznościowym odzywa się osoba X. Krótka rozmowa, i potem informacja, że wie gdzie ktoś mieszka i że może ją porwać. Każdy pomyśli, że to żart. Więc olewa i nie odpowiada. Po momencie link do jakiejś strony, ze zdjęciami osoby Y. Ze znakami wodnymi, z podpisem autora vel. fotografa. I raptownie znikają zdjęcia z różnych portali imiennych. Po kolejnych kilku minutach osoba X odzywa się, że jej członkiem międzynarodowej kancelarii prawnej i powiadomiła w/w strony, iż zdjęcia są kradzione. Gdyż były umieszczone na zagranicznych serwerach, i w imieniu osoby pokrzywdzonej oczekuje polubownego załatwienia sprawy. Kosz kilkanaście tys euro. Lub występuja na drogę sądową w Polsce i każda godzina będzie warta kilkaset euro...
Kilka osób po prostu "olało" takie informacje. Ale czy jest podstawa by się bać. Skoro ktoś grozi porwaniem, a następnie, w jakiś sposób kasuje zdjęcia na różnych portalach. Możliwe, że po przez przesłanie linku do zdjęć ze znakami wodnymi. A generalnie to każdy może zrobić, i podać że to są jego zdjęcia.
Co ogólnie w tej sytuacji robić? Czekać na tą "kancelarię" tak jak robił pobieraczek?
Wiem, że to śmieszne. Sam jednak jestem przerażony. Bo zdjęcia kradzione są umieszczane na innych stronkach, co może wręcz ośmieszać osobę poszkodowaną. Z tym, że poszkodowanymi są niby ci z tych innych stronek...
Poproszę o jakieś wskazówki odpowiedzi.
opiszę pewnie znany proceder, ale nie znalazłem odpowiedzi.
Na pewnym portalu społecznościowym odzywa się osoba X. Krótka rozmowa, i potem informacja, że wie gdzie ktoś mieszka i że może ją porwać. Każdy pomyśli, że to żart. Więc olewa i nie odpowiada. Po momencie link do jakiejś strony, ze zdjęciami osoby Y. Ze znakami wodnymi, z podpisem autora vel. fotografa. I raptownie znikają zdjęcia z różnych portali imiennych. Po kolejnych kilku minutach osoba X odzywa się, że jej członkiem międzynarodowej kancelarii prawnej i powiadomiła w/w strony, iż zdjęcia są kradzione. Gdyż były umieszczone na zagranicznych serwerach, i w imieniu osoby pokrzywdzonej oczekuje polubownego załatwienia sprawy. Kosz kilkanaście tys euro. Lub występuja na drogę sądową w Polsce i każda godzina będzie warta kilkaset euro...
Kilka osób po prostu "olało" takie informacje. Ale czy jest podstawa by się bać. Skoro ktoś grozi porwaniem, a następnie, w jakiś sposób kasuje zdjęcia na różnych portalach. Możliwe, że po przez przesłanie linku do zdjęć ze znakami wodnymi. A generalnie to każdy może zrobić, i podać że to są jego zdjęcia.
Co ogólnie w tej sytuacji robić? Czekać na tą "kancelarię" tak jak robił pobieraczek?
Wiem, że to śmieszne. Sam jednak jestem przerażony. Bo zdjęcia kradzione są umieszczane na innych stronkach, co może wręcz ośmieszać osobę poszkodowaną. Z tym, że poszkodowanymi są niby ci z tych innych stronek...
Poproszę o jakieś wskazówki odpowiedzi.