W
wiilow
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2019
- Odpowiedzi
- 1
Witam szanowne grono
Mam dość spory problem. 30.04.2019 roku kupiłem samochód osobowy sprowadzony z Niemiec za ok 80 tyś. zł. Od sprzedającego dostałem brif, komplet dokumentów od samochodu, umowę kupna pomiędzy sprzedającym a poprzednim właścicielem Niemcem, deklarację i pokwitowanie zapłacenia akcyzy następnie spisaliśmy umowę kupna sprzedaży pomiędzy mną -kupującym a sprzedającym. 2 maja rano dzwoni do mnie sprzedający z informacją, że w urzędzie gdzie składał deklarację akcyzową zaistniała pomyłka przy wpisywaniu nr VIN (pomylono kilka znaków) i została omyłkowo błędnie naliczona akcyza o jakieś 500 zł za dużo. Ponoć "miła pani" w urzędzie zamiast zrobić korektę zaproponowała wycofanie wniosku akcyzowego i złożenie wniosku o zwrot rzekomo zapłaconej akcyzy, dodatkowo miała powiedzieć sprzedającemu, że aby uniknąć problemów niech sprzedający przeleje na konto kupującemu równowartość akcyzy, a kupujący niech spreparuje nową umowę kupna pomiędzy Niemcem a nowym właścicielem. Długo się opierałem takiemu rozwiązaniu ale ostatecznie się zgodziłem podając nr konta do przelewu(posiadam nagranie na tą rozmowę tel.). Faktycznie tak się stało sprzedający przelał pieniądze na konto szybkim przelewem, ja spisałem nową umowę "na Niemca z poprzedniej umowy" i po opłaceniu akcyzy zarejestrowałem samochód. Moja radość z posiadania nowego samochodu trwała 2,5 miesiąca. W połowie lipca przyjechała policja z informacją, że samochód jest prawdopodobnie kradziony. Następnego dnia podczas przesłuchania okazało się że samochód jest skradziony na terytorium Niemiec i zostaje zatrzymany. Okazało się ze sprzedający posługiwał się sfałszowanym dowodem osobistym i osoba o takich danych nie istnieje, lecz pokazali mi kilka zdjęć i rozpoznałem tam osobę, która sprzedała mi kradziony samochód. Numer z akcyzą też był ukartowany, wszystkie wnioski i dowody wpłaty podrobione. Policjanci nie chcieli mi podać danych człowieka rozpoznanego na zdjęciu i dodali, że jest do duża grupa a ów człowiek jest czysty jak łza.
Teraz proszę was o radę co dalej czynić aby odzyskać pieniądze, gdzie się udać- zgłosić oszustwo na policji a może w prokuraturze? Jaką ścieżkę postępowania przyjąć? Dodam, że z żadną z tych instytucji nie miałem do tej pory do czynienia i nie wiem jak się tam załatwia sprawy. Policja jest oszczędna w słowach ze względu na dobro śledztwa - tak przynajmniej się tłumaczą na moje pytania.
Mam dość spory problem. 30.04.2019 roku kupiłem samochód osobowy sprowadzony z Niemiec za ok 80 tyś. zł. Od sprzedającego dostałem brif, komplet dokumentów od samochodu, umowę kupna pomiędzy sprzedającym a poprzednim właścicielem Niemcem, deklarację i pokwitowanie zapłacenia akcyzy następnie spisaliśmy umowę kupna sprzedaży pomiędzy mną -kupującym a sprzedającym. 2 maja rano dzwoni do mnie sprzedający z informacją, że w urzędzie gdzie składał deklarację akcyzową zaistniała pomyłka przy wpisywaniu nr VIN (pomylono kilka znaków) i została omyłkowo błędnie naliczona akcyza o jakieś 500 zł za dużo. Ponoć "miła pani" w urzędzie zamiast zrobić korektę zaproponowała wycofanie wniosku akcyzowego i złożenie wniosku o zwrot rzekomo zapłaconej akcyzy, dodatkowo miała powiedzieć sprzedającemu, że aby uniknąć problemów niech sprzedający przeleje na konto kupującemu równowartość akcyzy, a kupujący niech spreparuje nową umowę kupna pomiędzy Niemcem a nowym właścicielem. Długo się opierałem takiemu rozwiązaniu ale ostatecznie się zgodziłem podając nr konta do przelewu(posiadam nagranie na tą rozmowę tel.). Faktycznie tak się stało sprzedający przelał pieniądze na konto szybkim przelewem, ja spisałem nową umowę "na Niemca z poprzedniej umowy" i po opłaceniu akcyzy zarejestrowałem samochód. Moja radość z posiadania nowego samochodu trwała 2,5 miesiąca. W połowie lipca przyjechała policja z informacją, że samochód jest prawdopodobnie kradziony. Następnego dnia podczas przesłuchania okazało się że samochód jest skradziony na terytorium Niemiec i zostaje zatrzymany. Okazało się ze sprzedający posługiwał się sfałszowanym dowodem osobistym i osoba o takich danych nie istnieje, lecz pokazali mi kilka zdjęć i rozpoznałem tam osobę, która sprzedała mi kradziony samochód. Numer z akcyzą też był ukartowany, wszystkie wnioski i dowody wpłaty podrobione. Policjanci nie chcieli mi podać danych człowieka rozpoznanego na zdjęciu i dodali, że jest do duża grupa a ów człowiek jest czysty jak łza.
Teraz proszę was o radę co dalej czynić aby odzyskać pieniądze, gdzie się udać- zgłosić oszustwo na policji a może w prokuraturze? Jaką ścieżkę postępowania przyjąć? Dodam, że z żadną z tych instytucji nie miałem do tej pory do czynienia i nie wiem jak się tam załatwia sprawy. Policja jest oszczędna w słowach ze względu na dobro śledztwa - tak przynajmniej się tłumaczą na moje pytania.