W
woba86
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2014
- Odpowiedzi
- 28
Dzień dobry.
Mam dość nietypową sytuację, zacznę więc od początku. Mój mąż odziedziczył w spadku 3/4 nieruchomości, w której mieszkamy, pozostałą 1/4 jego brat. Brat wytoczył sprawę mojemu mężowi aby go spłacił z 1/4 i wygrał. Z racji tego że mój mąż prawie całe życie pracował na "lewo" lub wcale, nie miał możliwości wzięcia kredytu dlatego też zaszantażował mnie że jeśli mu tego kredytu nie wezmę to wyrzuci mnie z domu (co by uczynił bo nawet po 35 latach małżeństwa mnie nie zameldował). Niestety nie miałam zdolności kredytowej więc mąż załatwił mi dodatkowe zaświadczenie o zarobkach i jego znajoma pomogła kredyt załatwić 40 000 jeden bank + 20 000 drugi bank (miała znajomości w bankach i mój mąż nie podpisywał się pod kredytem). Po otrzymaniu kredytu tego samego dnia wypłaciłam pieniądze i poszliśmy do notariusza spłacić brata męża i tak został właścicielem całości. Po jego spłacie mąż zapłacił jedną ratę i zachorował. Był w szpitalu 3 miesiące i po powrocie z niego oznajmił że on nic nie wie o żadnym kredycie i nic nie będzie płacił bo nie jest na niego. Mąż po 1/2 roku przepisał na moją córkę 1/2 nieruchomości. Mija już rok od wzięcia kredytu, który dowiedziawszy się o całej sprawie spłacałam razem z córką ale już nie mamy pieniędzy i chcieliśmy sprzedać nieruchomość. Niestety mój mąż nie chce o tym słyszeć - Powiedział że nikomu nie sprzeda nic i śmieje się zemnie że wzięłam kredyt. Kredyty zostały mi wypowiedziane bo nie miałam z czego spłacać. Dlatego też mam kilka pytań:
1. Czy w jakikolwiek sposób można pociągnąć mojego męża do odpowiedzialności?
2. Czy jak wejdzie komornik to będzie brana też nieruchomość pod uwagę?
3. Czy jak powiem to wszystko na prawie sądowej to będzie miało jakiś sens?
4. Prosiłabym o pomoc jak z tego najlepiej wybrnąć.
5 Czy ktoś może mi polecić jakąś kancelarie w warszawie, która by mi pomogła w powyższym temacie.
Dziękuję i pozdrawiam
Mam dość nietypową sytuację, zacznę więc od początku. Mój mąż odziedziczył w spadku 3/4 nieruchomości, w której mieszkamy, pozostałą 1/4 jego brat. Brat wytoczył sprawę mojemu mężowi aby go spłacił z 1/4 i wygrał. Z racji tego że mój mąż prawie całe życie pracował na "lewo" lub wcale, nie miał możliwości wzięcia kredytu dlatego też zaszantażował mnie że jeśli mu tego kredytu nie wezmę to wyrzuci mnie z domu (co by uczynił bo nawet po 35 latach małżeństwa mnie nie zameldował). Niestety nie miałam zdolności kredytowej więc mąż załatwił mi dodatkowe zaświadczenie o zarobkach i jego znajoma pomogła kredyt załatwić 40 000 jeden bank + 20 000 drugi bank (miała znajomości w bankach i mój mąż nie podpisywał się pod kredytem). Po otrzymaniu kredytu tego samego dnia wypłaciłam pieniądze i poszliśmy do notariusza spłacić brata męża i tak został właścicielem całości. Po jego spłacie mąż zapłacił jedną ratę i zachorował. Był w szpitalu 3 miesiące i po powrocie z niego oznajmił że on nic nie wie o żadnym kredycie i nic nie będzie płacił bo nie jest na niego. Mąż po 1/2 roku przepisał na moją córkę 1/2 nieruchomości. Mija już rok od wzięcia kredytu, który dowiedziawszy się o całej sprawie spłacałam razem z córką ale już nie mamy pieniędzy i chcieliśmy sprzedać nieruchomość. Niestety mój mąż nie chce o tym słyszeć - Powiedział że nikomu nie sprzeda nic i śmieje się zemnie że wzięłam kredyt. Kredyty zostały mi wypowiedziane bo nie miałam z czego spłacać. Dlatego też mam kilka pytań:
1. Czy w jakikolwiek sposób można pociągnąć mojego męża do odpowiedzialności?
2. Czy jak wejdzie komornik to będzie brana też nieruchomość pod uwagę?
3. Czy jak powiem to wszystko na prawie sądowej to będzie miało jakiś sens?
4. Prosiłabym o pomoc jak z tego najlepiej wybrnąć.
5 Czy ktoś może mi polecić jakąś kancelarie w warszawie, która by mi pomogła w powyższym temacie.
Dziękuję i pozdrawiam