kredyt dla pracodawcy/fałszowanie dokumentów

  • Autor wątku Autor wątku mala.zlosnica
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mala.zlosnica

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2011
Odpowiedzi
8
Zacznijmy od tego że nie do końca jestem pewna czy oby na pewno w tym dziale powinno być zamieszczone to pytanie. Przez kilka lat pracowałam w dużej firmie, która po pewnym czasie zaczęła zakładać swoje oddziały przez franszyzobiorców. Tak się złożyło, że jedną z takich osób była jedna z pracownic centrali firmy z którą dzieliłyśmy pokój przez kilka lat. Nie zastanawiając się wiele przyjęłam propozycję przejścia do oddziału firmy. Po pewnym czasie zaczęły się problemy finansowe. Jako, że firma była "młoda" szefowa nie mogła się starać o kredyt... Mój błąd polega na tym, że ja ten kredyt wzięłam na siebie. Jako, że chodziło o duże sumy więc szefowa wpisała kosmiczną kwotę zarobków oraz podrobiła druki RMUA o które poprosił bank. Przez kilka miesięcy spłacała raty kredytu, aż pewnego dnia postanowiła zakończyć prowadzenie działalności. Ten kredyt miał być dla mnie gwarancją pracy przez najbliższych 5 lat... Jak mogę dochodzić spłacenia kredytu? Dodam, że nie mam żadnej pisemnej umowy, a jedynym dowodem mogą być jedynie przelewy na moje konto w kwocie wysokości raty kredytu. Zdaję sobie sprawę, że nie ominie mnie odpowiedzialność karna ponieważ na końcu wniosku kredytowego jest standardowa klauzula o zgodności danych podanych w formularzu ze stanem faktycznym. Czy powinnam tą sprawę zgłosić w prokuraturze? Czy może w sądzie pracy jako mobbing (pracodawca postawił sprawę w taki sposób, że jeśli nie wezmę tego kredytu stracę pracę, a jeśli się zgodzę będę miała jej gwarancję na minimum 5 lat- czyli okras spłaty)
 
Daj sobie spokój z mobbingiem - on tutaj nie ma nic do rzeczy.
W twojej sytuacji najlepiej gdybyś się skontaktowała z osobą dla której wzięłaś kredyt. Dogadajcie się, bo obu stronom grożą poważne konsekwencje KARNE. Jeśli szefowa jest kuta na 4 łapy, to się wybroni z zarzutu, że kredyt był dla niej. Chyba, że pieniądze przekazałaś jej przelewem, za pokwitowaniem etc. Ale kodeks karny i konieczność przynajmniej częściowej spłaty nadal będą jej groziły.
 
Problem polega na tym, że już niejednokrotnie próbowałam, ale nie było jak dotąd żadnej reakcji z jej strony. Nie odpowiedziała nawet na pismo z kancelarii. Suma o której mówimy przekracza 100000zł... a to nie jest mało. Pieniądze dostała do ręki, Znam konsekwencje prawne - konsultowałam się w tej kwestii z prawnikiem, chciałabym wyiedzieć czy składać powództwo cywilne, czy zgłosić przestępstwo w prokuraturze. Bo obecnie nie widzę innego rozwiązania.
 
Jeżeli zgłosisz przestępstwo w prokuraturze i ono nawet zostanie dowiedzione to będzie to tylko to, że ona sfałszowała dokumenty. Do dowiedzenia tego, że przekazałaś jej te pieniądze daleka droga.
Ale oprócz fałszerstwa możesz jej tez zarzucić, że dokonała oszustwa (tylko to oznacza, że w chwili gdy namówiła cie na kredyt już wiedziała że całości nie spłaci). I w ramach postępowania karnego możesz złożyć wniosek adhezyjny o roszczenie cywilne. Będzie on rozpatrywany w ramach postępowania karnego a nie na oddzielnej sprawie cywilnej.
 
Sam sobie trochę zaprzeczasz: najpierw piszesz, że "daleka droga" do dowiedzenia jej, że dostała pieniądze. Później, że autorka wątku może zarzucić pracodawcy oszustwo: "to oznacza, że w chwili gdy namówiła cie na kredyt już wiedziała że całości nie spłaci". Moim zdaniem, bez dowiedzenia tego pierwszego, nie można mówić o tym drugim.
 
Baba Jaga napisał:
Sam sobie trochę zaprzeczasz: najpierw piszesz, że "daleka droga" do dowiedzenia jej, że dostała pieniądze. Później, że autorka wątku może zarzucić pracodawcy oszustwo: "to oznacza, że w chwili gdy namówiła cie na kredyt już wiedziała że całości nie spłaci". Moim zdaniem, bez dowiedzenia tego pierwszego, nie można mówić o tym drugim.

Skrót myślowy :) O to właśnie mi chodziło. Fałszerstwo będzie łatwiejsze do udowodnienia. Jeżeli jednak da się w tym postępowaniu podjąć wątek "i co dalej z tymi pieniędzmi" to można zgłosić oszustwo. I w tym drugim postępowaniu karnym dochodzić też roszczeń cywilnych. W sprawie karnej dot. oszustwa takiego wniosku adhezyjnego raczej nie widzę. :)
I druga kwestia - organa ścigania w postępowaniu dot. fałszerstwa mogą się nie interesować wątkiem pieniędzy tylko wyłącznie sfałszowaniem dokumentów.
 
Witam, moja przyjaciółka ma podobny problem.Kilka miesięcy temu zaczęłyśmy prace u dwóch mężczyzn w firmie wielobranżowej, po pewnym czasie firma zaczęła mieć kłopoty finansowe szefowie poprosili pracowników o "wsparcie" jeśli chcą nadal mieć pracę. Dwie panie wzięły na siebie kredyty ( jeden z szefów miał znajomości w banku i wnioski odpowiednio były wypełnione czyli podana była nie prawda o kwocie zarobków itp.), pieniędzy nawet nie zobaczyły dokumenty kredytowe także zostały w firmie, adres korespondencyjny jest też na firmę , jedna z pań ma oświadczenie ( są też świadkowie którzy wiedzą o tej sprawie), iż szef zobowiązuje się do spłaty owego kredytu.Spłacić miał po miesiącu minęło pół roku i nic nie robi w tej sprawie tłumacząc się ,że nie ma pieniędzy . Do tego wszystkiego zwolnił wszystkich pracowników nie chce wystawić świadectw pracy i obawiam się , że ostatniej pensji tez nie wypłaci. Chciałabym także zwrócić uwagę , że dowiedziałyśmy się , iż tylko jeden z szefów widnieje w dokumentach firmy a główna szefowa jest fikcyjną osobą . Gdzie to mamy zgłosić i jaką karę poniesie moja przyjaciółka?
 
Powrót
Góra