B
bolec93
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2011
- Odpowiedzi
- 9
Witam,
Po przeglądnięciu porad Państwa mam kilka pytań w celu usystematyzowania wiedzy którą zasięgnąłem od Was.
Sprawa dotyczy 2 kredytów odnawialnych mojej babci z roku 2006 i 2009, sprawa zamknięcia zobowiazania to 2.03.2010, data odzyskania przez Ultimo to 28.03.2017.
Najwięcej wątpliwości babcia ma co do samego istnienia zobowiązania bo jak twierdzi, nic nie zaciągała, ale w biku wyraźnie widnieje na rzecz Paribas, a jak się dowiedziałem w placówce chodziło wcześniej o Sygma Bank.
Problematyczne jest też to, że jak twierdzi babcia nie dochodziły do niej żadne pisma z banku mówiące o długu ani nie były podjęte przez bank żadne działania mające na celu odzyskanie pieniędzy.
Dopiero teraz dowiadujemy się z rodziną, że takie zobowiązanie istnieje na kwotę 39 000 (sic!)
Do rzeczy, wobec powyższego jakie dalsze kroki powinniśmy poczynić, czy dobrze myślę że:
1) na wezwanie do zapłaty nie reagować?
2) Jak przyjdzie wezwanie z sądu to pisać zarzut przedawnienia?
3) Założyć elektroniczną skrzynkę sądową?
4) Sprawdzić w EPU czy były jakieś wyroki sądowe?
Czy macie jeszcze jakieś inne wskazówki?
Czy można sprawdzić czy z związku z tymi zobowiązaniami wcześniej były czynione przez bank jakieś kroki - zwłaszcza z tego co się zorientowałem ważne znaczenie ma wyrok sądowy ewentualnie zajęcie komornicze - bo wówczas jak dobrze rozumuje zarzut przedawnienia wynosi 10 lat a nie 3?
Czy wysoka kwota zadłużenia również ma jakiś wpływ?
Po przeglądnięciu porad Państwa mam kilka pytań w celu usystematyzowania wiedzy którą zasięgnąłem od Was.
Sprawa dotyczy 2 kredytów odnawialnych mojej babci z roku 2006 i 2009, sprawa zamknięcia zobowiazania to 2.03.2010, data odzyskania przez Ultimo to 28.03.2017.
Najwięcej wątpliwości babcia ma co do samego istnienia zobowiązania bo jak twierdzi, nic nie zaciągała, ale w biku wyraźnie widnieje na rzecz Paribas, a jak się dowiedziałem w placówce chodziło wcześniej o Sygma Bank.
Problematyczne jest też to, że jak twierdzi babcia nie dochodziły do niej żadne pisma z banku mówiące o długu ani nie były podjęte przez bank żadne działania mające na celu odzyskanie pieniędzy.
Dopiero teraz dowiadujemy się z rodziną, że takie zobowiązanie istnieje na kwotę 39 000 (sic!)
Do rzeczy, wobec powyższego jakie dalsze kroki powinniśmy poczynić, czy dobrze myślę że:
1) na wezwanie do zapłaty nie reagować?
2) Jak przyjdzie wezwanie z sądu to pisać zarzut przedawnienia?
3) Założyć elektroniczną skrzynkę sądową?
4) Sprawdzić w EPU czy były jakieś wyroki sądowe?
Czy macie jeszcze jakieś inne wskazówki?
Czy można sprawdzić czy z związku z tymi zobowiązaniami wcześniej były czynione przez bank jakieś kroki - zwłaszcza z tego co się zorientowałem ważne znaczenie ma wyrok sądowy ewentualnie zajęcie komornicze - bo wówczas jak dobrze rozumuje zarzut przedawnienia wynosi 10 lat a nie 3?
Czy wysoka kwota zadłużenia również ma jakiś wpływ?