R
Raddar
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2007
- Odpowiedzi
- 3
Witam
Sprawa wygląda w ten sposób, że wczoraj kupiłem samochód używany od pewniej osoby z ogłoszenia, umowa została podpisana. W na umowie znajduje się wszystko to co w aucie jest, oprócz "faktycznego" stanu licznika przejechanych kilometrów, tzn w kokpicie na liczniku (elektronicznym) oraz w umowie stan był taki sam. Nawet na ogłoszeniu też jest taki sam. Ale prawda jest inna.
Problem zaczął się kiedy dziś rano chciałem zrobić przegląd (by móc w późniejszym czasie go na siebie przerejestrować) na stacji diagnostycznej, tam zanim zaczęli diagnozować powiedzieli mi że stan faktyczny jest o wiele wyższy, udowodnili mi to pokazując jego stan jaki ma zapisany w zegarze elektronicznym na kokpicie poprzez restart zegarów licznika, ja widząc to teraz chce zrezygnować z tego auta. Zrezygnowałem z robienia przeglądu. Krótko mówiąc licznik został przekręcony przez sprzedawce - tu mogę raczej udowodnić że był świadom tego.
Oczywiście zanim kupiłem auto pozwoliłem sobie na badanie w stacji diagnostycznej (na mój koszt) w której stwierdzili mi stan auta, ale oni nie są zobowiązani do określania stanu licznika, tylko do określania stanu auta do jazdy.
Także sprawa licznika została zatajona której ani ja ani diagnosta nie musiał tego stwierdzać.
Teraz czuje się oszukany bo tego sprzedawca nie powiedział, oraz paru innych rzeczy, których można byłoby oko przymrużyć, ale ten numer z licznikiem to mu nie odpuszczę.
Dodam że sprzedawca nie chce teraz w ogóle ze mną rozmawiać.
Tu mam pytania:
Czy umowa kupna auta jest ważna?
Co powinienem zrobić w takiej sytuacji?
Jak długo mogą ciągnąć się taka sprawa?
Jeżeli potrzebne jeszcze jakieś szczegóły proszę pytać to podam.
Acha dodam że auto było kupione od osoby prywatnej na osobę prywatną.
Pozdrawiam
Raddar
Sprawa wygląda w ten sposób, że wczoraj kupiłem samochód używany od pewniej osoby z ogłoszenia, umowa została podpisana. W na umowie znajduje się wszystko to co w aucie jest, oprócz "faktycznego" stanu licznika przejechanych kilometrów, tzn w kokpicie na liczniku (elektronicznym) oraz w umowie stan był taki sam. Nawet na ogłoszeniu też jest taki sam. Ale prawda jest inna.
Problem zaczął się kiedy dziś rano chciałem zrobić przegląd (by móc w późniejszym czasie go na siebie przerejestrować) na stacji diagnostycznej, tam zanim zaczęli diagnozować powiedzieli mi że stan faktyczny jest o wiele wyższy, udowodnili mi to pokazując jego stan jaki ma zapisany w zegarze elektronicznym na kokpicie poprzez restart zegarów licznika, ja widząc to teraz chce zrezygnować z tego auta. Zrezygnowałem z robienia przeglądu. Krótko mówiąc licznik został przekręcony przez sprzedawce - tu mogę raczej udowodnić że był świadom tego.
Oczywiście zanim kupiłem auto pozwoliłem sobie na badanie w stacji diagnostycznej (na mój koszt) w której stwierdzili mi stan auta, ale oni nie są zobowiązani do określania stanu licznika, tylko do określania stanu auta do jazdy.
Także sprawa licznika została zatajona której ani ja ani diagnosta nie musiał tego stwierdzać.
Teraz czuje się oszukany bo tego sprzedawca nie powiedział, oraz paru innych rzeczy, których można byłoby oko przymrużyć, ale ten numer z licznikiem to mu nie odpuszczę.
Dodam że sprzedawca nie chce teraz w ogóle ze mną rozmawiać.
Tu mam pytania:
Czy umowa kupna auta jest ważna?
Co powinienem zrobić w takiej sytuacji?
Jak długo mogą ciągnąć się taka sprawa?
Jeżeli potrzebne jeszcze jakieś szczegóły proszę pytać to podam.
Acha dodam że auto było kupione od osoby prywatnej na osobę prywatną.
Pozdrawiam
Raddar