Kupno samochodu z wadą

  • Autor wątku Autor wątku Tom525
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Tom525

Użytkownik
Dołączył
04.2021
Odpowiedzi
33
Kupiłem samochód z wadami, uśpiło mnie to, ze to kolega kuzyna sprzedawał. A mianowicie jest ciąg pięciu umów kupna sprzedaży, a jedna jest kserem, bez odręcznych podpisów, druga rzecz to samochód nie ma numeru vin, oraz ma pękniętą na pół, i nieoryginalnie nitowaną tabliczkę znamionową. Numery nie wiem, czy skorodowały, czy cześć ramy była wymieniona bo po dokładniejszych oględzinach mam przeczucia, ze część ramy mogła być wspawana. Jest to wywrotka, i wszystko tam jest pokryte grubymi ilościami konserwacji, ale na grubej rdzy. Byłem wczoraj u prawnika, ale głównie rozmawialiśmy o kwestie tej kserowanej umowy, i jak ewentualnie przenieść własność na mnie, jeśli nie było by możliwości zdobycia oryginalnej. O Vin nie rozmawialiśmy, jutro ma przyjechać rzeczoznawca odnośnie tego VIN, oraz tabliczki, teoretycznie ma zrobić opinię do nadania nowego numeru. Ale różnie może być. I teraz pomyślałem o zwrocie tego pojazdu, i czy do zwrotu muszę mieć jakieś pismo z wydziału komunikacji, że umowa jest kserem, i czy problem z Vin którego sam niedopatrzyłem jest powodem aby rządać zwrotu, i czy potrzeba opinie o braku Vin do zwrotu, ewentualnie czy ta opinia o nadanie nowego Vin wystarczy. Na razie jeszcze nie składałem w wydziale komunikacji wniosku o rejestrację pojazdu, bo sprzedający zadeklarował kontakt z tymi wczesniejszymi włascicielami, i zdobycie ważnej umowy. Nie chcę zwracać samochodu ze względu na stan techniczny,nale własnie prawny.
 
Co ty żeś kupił w ciemno ?. Bo czytam i ... na ostro poszło. Przebiłeś dotychczasowe tutejsze historie. Pierwsze "ale" na przyszłość. Jak ci sprzedający wręcza plik poprzednich umów, to ty masz tylko jedną możliwą opcję "Do widzenia" i to jak najszybciej. Co do nr VIN to są pewne ciekawe uregulowania które umożliwiają nadanie nowego nr VIN, tj kiedy to następuje, co się dzieje i jak się oznakowuje poprzedni numer itd. Jak ci nikt nie powiedział, to absolutnie zawsze bierz przynajmniej jedną osobę aby na to wszystko spoglądała chłodnym okiem bez emocji i aby miała ta osoba pewną wiedzę w takim bądź innym kierunku. Do wymaganego oznakowania fabrycznego tj VIN i pozostałe, to polecam odszukać ustawę prd, a tam kilka rozp., które opisują wymogi.
Jak nie masz kasy lub określonej zdolnosci kredytowej na nówkę, to rozważ kupno używki, ale w komisach usytuowanych przy salonach samochodowych. Plus, to miedzy innymi: nie wydajesz całej uzbieranej kasy. Idą raty, które można spłacać wcześniej, itd.
 
Twoją najlepszą opcją jest znalezienie siódmego jelenia i sprzedanie tego kartofla dalej.
 
Tom525 napisał:
druga rzecz to samochód nie ma numeru vin,
Czy ten samochód ma robione przeglądy techniczne? Bez VIN nie zrobisz przeglądu
 
victor.jan napisał:
Czy ten samochód ma robione przeglądy techniczne? Bez VIN nie zrobisz przeglądu
Tak ma aktualne badanie, co wiadomo jak ktoś zrobił, rzeczoznawca zrobi opinię w celu nadania nowego Vin. Tylko co z tą umową która okazała się kserem, wydział komunikacji jej nie uzna, a osoby z tej umowy nie mają już oryginalnych wersji, dodatkowo jedna przebywa za granicą, czy jest jakaś możliwość sądownie przenieś własność na mnie, prawnik o tym wspominała, ale już nie dokładnie pamiętam.
 
qwertu70 napisał:
Co ty żeś kupił w ciemno ?. Bo czytam i ... na ostro poszło. Przebiłeś dotychczasowe tutejsze historie. Pierwsze "ale" na przyszłość. Jak ci sprzedający wręcza plik poprzednich umów, to ty masz tylko jedną możliwą opcję "Do widzenia" i to jak najszybciej. Co do nr VIN to są pewne ciekawe uregulowania które umożliwiają nadanie nowego nr VIN, tj kiedy to następuje, co się dzieje i jak się oznakowuje poprzedni numer itd. Jak ci nikt nie powiedział, to absolutnie zawsze bierz przynajmniej jedną osobę aby na to wszystko spoglądała chłodnym okiem bez emocji i aby miała ta osoba pewną wiedzę w takim bądź innym kierunku. Do wymaganego oznakowania fabrycznego tj VIN i pozostałe, to polecam odszukać ustawę prd, a tam kilka rozp., które opisują wymogi.
Jak nie masz kasy lub określonej zdolnosci kredytowej na nówkę, to rozważ kupno używki, ale w komisach usytuowanych przy salonach samochodowych. Plus, to miedzy innymi: nie wydajesz całej uzbieranej kasy. Idą raty, które można spłacać wcześniej, itd.
Wyszło nie ciekawie, z Vin nie było by problemu, rzeczoznawca zrobił by opinię, ale co z tą umową. Udało się skontaktować z osobami z tej skserowanej, ale one nie mają orginału, a żeby na tej kserowanej się podpisały też kiepsko, bo jedna przebywa w Niemczech,
 
Tom525 napisał:
Tak ma aktualne badanie, co wiadomo jak ktoś zrobił, rzeczoznawca zrobi opinię w celu nadania nowego Vin.
Coś tu dla mnie nie pasuje. Jeżeli diagnosta podbił badania to znaczy że VIN istnieje i jest widoczny. Czy na umowach masz adnotacje " Oryginał" czy "Ksero"?. Rozróżniasz po kolorze tuszu w podpisie?. To wszystko jakaś ściema
 
Pewnie, że ściema. Widać, że autor próbuje nawinąć ten sam makaron, który mu sprzedający nawinął.
Z badaniami nie byłoby problemu, z VIN nie byłoby problemu. A skąd autor to wie? Bo mu sprzedający powiedział.
Auto jest nierejestrowalne o czym przekonało się wcześniej pięciu właścicieli a autor jest szósty.
 
victor.jan napisał:
Coś tu dla mnie nie pasuje. Jeżeli diagnosta podbił badania to znaczy że VIN istnieje i jest widoczny. Czy na umowach masz adnotacje " Oryginał" czy "Ksero"?. Rozróżniasz po kolorze tuszu w podpisie?. To wszystko jakaś ściema
Żadna ściema poprzedni własciciel zrobił przegląd, albo jeszcze wcześniejszy, bo ten od którego kupiłem nabył to na działalność gospodarczą, miesiąc temu, a przegląd ważny jest jeszcze miesiąc. Zrobiony był pewnie po znajomości, chociaż mi raz na przeglądzie zdażyło się, że diagnosta nie sprawdził vin-u. A ta kserowanie umowa, była w kolorze niebieskim, i wyglądała jak orginał, a poza tym było to wieczorem, i światło było słabe, i nie zauważyłem. W sumie to po kolorze czcionki trudno zauważyć, widać po wpatrzeniu się, nie ma "faktury" jaką pozostawia w papierze długopis, nie czuć tych wygnieceń po długopisie, a na innych umowach są, czuć je na nich z drugiej strony kartki, i z przodu też, a po dokładnym wpatrzeni widać fakturę jaka powstaje w literach po skserowania, i to zauważyła urzędniczka, oglądało ją kilka osób, i wszystkie twierdzą, że ksero, i ja też.
 
Ostatnia edycja:
Testovironian napisał:
Pewnie, że ściema. Widać, że autor próbuje nawinąć ten sam makaron, który mu sprzedający nawinął.
Z badaniami nie byłoby problemu, z VIN nie byłoby problemu. A skąd autor to wie? Bo mu sprzedający powiedział.
Auto jest nierejestrowalne o czym przekonało się wcześniej pięciu właścicieli a autor jest szósty.
Z Vin nie ma kłopotu, rzeczoznawca był i zrobi opinię do nadania nowego, bo resztki pola numerowego po wyszlifowaniu korozji się znalazły, a trzyma mnie brak możliwości zdobycia podpisów osób z tej kserowanej umowy. Skorodowany Vin to nie problem, już kiedyś przerabiałem ten wątek, jak nie wierzysz, mogę podesłac fotki tych umów.
 
W sumie teraz chodzi o to aby jakoś potwierdzić prawomocność tej kserowanej umowy, prawnik wspominała o jakieś sądownej możliwość, ale już dokładnie nie kojarzę.
 
Ostatnia edycja:
Testovironian napisał:
Pewnie, że ściema. Widać, że autor próbuje nawinąć ten sam makaron, który mu sprzedający nawinął.
Z badaniami nie byłoby problemu, z VIN nie byłoby problemu. A skąd autor to wie? Bo mu sprzedający powiedział.
Auto jest nierejestrowalne o czym przekonało się wcześniej pięciu właścicieli a autor jest szósty.
No dobra, sytuacja jest taka, będzie opinia rzeczoznawcy dotycząca nieczytelnego Vin, do wniosku o nadanie nowych numerów, poczekam na list z wydziału komunikacji o braku oryginalnej umowy, i teraz jak to już nie tyle zarejestrować, a wymiarę szybko oddać, bo była by możliwość złożenia w sądzie pozwu o ustalenie prawa własności, pytałem prawnika, ale to będzie trwać. A mi jest potrzebny samochód już. A właściciel nie bardzo się do czegokolwiek poczuwa. Dodam że samochód sprzedał mi na fakturę, jako osoba prowadząca działalność gospodarczą. Ja nie mam działalności.
 
Powrót
Góra