Kwestia statusu i właściciela auta?

  • Autor wątku Autor wątku upsups
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
U

upsups

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2022
Odpowiedzi
15
Chciałem tutaj zadać pytanie w imieniu kolegi który nie może założyć tutaj profilu, a ma dość nietypowa sytuację z autem i nikt nie potrafi jednoznacznie powiedzieć jaki jest jego statut.

Z góry przepraszam jak zły dział, ale nie mam pojęcia gdzie to wrzucić więc wrzucam tu gdzie najpilniejszy wątek sprawy.



Kolega był właścicielem auta (albo wciąż jest?). Doszło do przestępstwa zdaniem kolegi dotyczącego tego auta. I teraz:

1. Policja przyjmując zgłoszenie zabezpieczyła to auto jako dowód w sprawie i przekazała na przechowanie właścicielowi, zakazując jednocześnie używania, serwisowania i zmiany jakichkolwiek właściwości auta.

2. Następnie po kilku miesiącach trakcie śledztwa policja wydała postanowienie o przekazaniu tego auta jako dowodu przestępstwa którego posiadanie jest zabronione art. 230 par 3 KPK instytucji właściwej czyli policji. Sami sobie przekazali. Postanowienie jest prawomocne, Auto pozostaje gdzie było, czyli u właściciela (albo raczej już byłego właściciela?) na przechowaniu.

3. Następnie, miesiąc później policja umarza śledztwo, z uzasadnieniem braku znamion przestępstwa. Przyklepał to prokurator, a następnie sąd. Umorzenie jest prawomocne. Odesłali pokrzywdzonego do postępowania cywilnego. Odnośnie auta w postanowieniach cisza.

4. Obecnie sprawa jest kierowana na drogę cywilną.


Pytanie teraz o statut tego auta? Kto ma płacić OC? Kto i na czyj koszt ma to auto przechowywać i jak długo? Co w ogóle w tej sytuacji należy zrobić? Auto faktycznie nie nadaje się do eksploatacji, a koszt naprawy w chwili obecnej zapewne przekroczy wartość auta.

Auto od niemal roku niszczeje. Dobiegło końca badanie techniczne. Lada moment kończy się OC. W Wydziale Komunikacji nikt nie zmienił statusu auta z urzędu po wydaniu wspomnianego postanowienia, a zdaniem urzędnika to postanowienie (to z pkt 2 powyżej) nie daje podstaw do wyrejestrowania auta lub przerejestrowania go na Komendanta policji. Ubezpieczyciel domaga się kasy. Co z tym zrobić?
 
Ostatnia edycja:
Status prawny pojazdu nie zmienił się przez to, że dotyczyło go postępowanie. Osoba, która była właścicielem przed zdarzeniem pozostaje nim nadal. Z tego co Pan pisze pojazd jest zresztą nieprzerwanie w posiadaniu właściciela a nie ma podstaw do wyrejestrowania co oznacza, że właściciel musi zapewnić ubezpieczenie OC. Pojazd można wyrejestrować np. po oddaniu go do stacji demontażu - na podstawie uzyskanego zaświadczenia.
 
Ostatnia edycja:
Mam wrażenie klasycznego bałaganu. Pytanie co chce osiągnąć właściciel auta. Bo sprawa postępowania to jedno. Sprawa własności to drugie. Sprawa rejestracji/ wyrejestrowania to trzecie. Sprawa OC to czwarte i pochodne pozostałych. No i kwestia dowodu w sprawie której nie ma? Ktoś coś zawalił w śledztwie...

Byrhtnoth napisał:
Status prawny pojazdu nie zmienił się przez to, że dotyczyło go postępowanie.
No właśnie, czy aby na pewno? Art. 230 §3 kpk stosuje się do zabezpieczonych dowodów których posiadanie jest zabronione, np. nielegalnie posiadanej broni, narkotyków itd... Co do zasady przechodzą na własność skarbu państwa w ręce właściwej instytucji. Pytanie dlaczego to auto, skoro jego posiadanie jest zabronione pozostaje w dyspozycji byłego (moim zdaniem) właściciela? To jakby przyzwolenie policji na posiadanie zakazanego przedmiotu. Wyobraź sobie, że policja łapie gang narkotykowy, wydaje postanowienie w trybie tego przepisu odnoście zabezpieczonych np. nielegalnej broni oraz narkotyków po czym zostawia je gangsterom. Absurd.

Moim zdaniem, skoro postanowienie jest prawomocne, to auto przeszło na skarb państwa w ręce jak mniemam komendanta policji. Dlaczego go nie zabrał to już nie wiem. Powtórzę jedynie słowo "bałagan", bo nic innego mi do głowy nie przychodzi.

Kolejna kwestia to dowód przestępstwa którego nie było? Kolejna ciekawostka. Moim zdaniem to efekt bałaganu w śledztwie. Pytanie dlaczego posiadanie tego auta stało się zabronione? Czy jest to jakoś uzasadnione? Czy postanowienie było podważane w sądzie?

Mam wątpliwość czy od takiego auta w ogóle należy się OC. Przecież ono jest faktycznie wyłączone z ruchu. Powinno nastąpić wyrejestrowanie, przynajmniej czasowe.

Byrhtnoth napisał:
Pojazd można wyrejestrować np. po oddaniu go do stacji demontażu - na podstawie uzyskanego zaświadczenia.
Zastanawiam się, czy postanowienie wydane w trybie art. 230 §3 kpk nie pełni tej samej funkcji. Kwestia czy tylko wyrejestrowanie, czy przerejestrowanie? Kolejne miejsce w którym ktoś nie dopełnił obowiązków. Przecież właściciel (były) nie może nic, kompletnie nic z tym autem zrobić. Właściwie to nawet myć go nie może, nie mówiąc o jakichś stacjach demontażu. Sprzedać też nie może. Właściwie, przemieszczać także nie może.
 
Ostatnia edycja:
PanGonzo napisał:
Kolejna kwestia to dowód przestępstwa którego nie było?
Generalnie przyjmując twoją interpretację odpada problem OC czy wyrejestrowania. Może autor tematu czy też jego znajomy zwróci się o wyjaśnienie do prowadzącego postępowanie. Dowód mógł się stać zbędny dla postępowania ale równocześnie jego posiadanie mogło zostać uznane za zabronione. Policjant może wydawać postanowienia co do tego w postępowaniu przygotowawczym. Wtedy, tak jak piszesz, przedmiot powinien zostać jednak fizycznie przekazany odpowiedniej instytucji a w tym przypadku pozostawiono pojazd pokrzywdzonemu co może wskazywać, że prawomocne postanowienie z art. 230 par 3 k.p.k. zostało potem uchylone.
 
Byrhtnoth napisał:
prawomocne postanowienie z art. 230 par 3 k.p.k. zostało potem uchylone
Pytanie kto je miał uchylić i w jakim trybie skoro właściciel auta o tym nie wie.

Przyjmując jednak, że to potencjalnie możliwe, proponuję przejrzeć akta aby się upewnić w tej kwestii. Mogło dojść np. do doręczenia zastępczego. Od razu z doświadczenia napiszę, że jeśli autor wątku uważa, że to nie możliwe bo odbiera systematycznie korespondencję, to możliwy jest jeszcze błąd ludzki w adresie, którego nikt nie dostrzegł. Kwestia do wyjaśnienia.

Na marginesie, i tak uważam, że w czasie obowiązywania postanowienia auto powinno być zabrane. Poza tym zastanawiam się, bo przepis odnosi się "do przedmiotu" to skoro nie były zmieniane jego właściwości to jak z nielegalnego stał się legalny? :what:
Gdybyśmy mówili o stanie z pkt. 1 pytania - to jak najbardziej, ale my mówimy o stanie z pkt. 2.

Myślę że musimy poczekać na dodatkowe wyjaśnienia pytającego, bo tutaj nic się kupy nie trzyma.
 
Ostatnia edycja:
PanGonzo napisał:
Kolejna kwestia to dowód przestępstwa którego nie było? Kolejna ciekawostka. Moim zdaniem to efekt bałaganu w śledztwie. Pytanie dlaczego posiadanie tego auta stało się zabronione? Czy jest to jakoś uzasadnione? Czy postanowienie było podważane w sądzie?
Postanowienie nie było podważane. Uprawomocniło się po 7 dniach.
To było tak, że zamykając sprawę wydali to postanowienie po czym po miesiącu umorzyli z powodu braku znamion przestępstwa. W międzyczasie tj. pomiędzy postanowieniem a umorzeniem w śledztwie nic się nie działo. Żadnych realnych czynności, przesłuchań świadków, nowych dowodów, nic. Policjanci wydając to postanowienie musieli już wiedzieć o tym że sprawa idzie do umorzenia bo nie ma dowodów przestępstwa. Dlaczego więc to postanowienie?
Znajomy podpowiedział, że prawdopodobnie taka sytuacja może wynikać z tego, że policjanci jednak szykowali się do stawiania zarzutów, bo dowody są oczywiste, ale ktoś pociągnął za sznurki żeby umorzyć.

Byrhtnoth napisał:
Wtedy, tak jak piszesz, przedmiot powinien zostać jednak fizycznie przekazany odpowiedniej instytucji a w tym przypadku pozostawiono pojazd pokrzywdzonemu co może wskazywać, że prawomocne postanowienie z art. 230 par 3 k.p.k. zostało potem uchylone.
Nie jest uchylone. W aktach nie ma o tym śladu. Nie było takiego dokumentu ani na etapie kierowania sprawy do sądu który zatwierdził umorzenie, ani nie ma obecnie. Było ponownie sprawdzane w tym tygodniu.

Poza tym, czy można uchylić takie postanowienie? Musiałaby chyba nastąpić zmiana prawa która powodowałaby że coś co jest zabronione staje się dozwolone. Przecież sam przedmiot się nie zmienił. Albo uznanie że policjant złamał prawo i wydał bezprawne postanowienie przekraczając kompetencje.

Byrhtnoth napisał:
Generalnie przyjmując twoją interpretację odpada problem OC czy wyrejestrowania.
Ale ubezpieczyciel wysyła maile i domaga się kasy.

PanGonzo napisał:
czy postanowienie wydane w trybie art. 230 §3 kpk nie pełni tej samej funkcji.
Zdaniem urzędnika w Wydziale komunikacji nie. Ale co dalej zrobić nie powiedział.

Zresztą jak pisał
Byrhtnoth napisał:
Status prawny pojazdu nie zmienił się przez to, że dotyczyło go postępowanie. Osoba, która była właścicielem przed zdarzeniem pozostaje nim nadal. Z tego co Pan pisze pojazd jest zresztą nieprzerwanie w posiadaniu właściciela a nie ma podstaw do wyrejestrowania co oznacza, że właściciel musi zapewnić ubezpieczenie OC.
co oznacza że sytuacja jest patowa. Co można w tym momencie zrobić?
Płacenie nie ma sensu. Wyrejestrowanie nie jest możliwe. Naprawa i używanie także. Właściwie auto tylko zagraca plac i niszczeje coraz bardziej.

PanGonzo napisał:
Pytanie dlaczego posiadanie tego auta stało się zabronione? Czy jest to jakoś uzasadnione?
Uzasadnienia w postanowieniu nie było. Było tylko stwierdzenie o przekazaniu w trybie z art. 230 par 3 k.p.k. przedmiotu którego posiadanie jest zabronione.
Przestępstwo dot. art. 306a §1 kk. i 286 §1 kk.
Z uzasadnienia umorzenia - 286 §1 kk - brak znamion, 306a §1 kk - omyłka pisarska.
Był też wniosek dowodowy pokrzywdzonego właściciela auta o jego badanie przez biegłego odrzucony, jako nic nie wnoszący. Auto nie było badane.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra