K
kuqn
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2016
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
w dniu 23 września zostałem zmuszony oddać laptopa do jednego z serwisów komputerowych gdyż po przetarciu klawiatury wilgotnym ręcznikiem papierowym okazało się iż klawiatura nie działa prawidłowo. Nadmieniam, że laptop się włączał i wszystko pracowało prawidłowo oprócz w/w klawiatury.
W serwisie powiedzieli, że klawiatura wymaga wymiany ponieważ została "zalana", dodatkowo naprawić mieli jeden zawias który delikatnie pękł i nieestetycznie wyglądał na co też się zgodziłem i laptopa zostawiłem.
26 września otrzymałem informację z serwisu, że kwota za naprawę klawiatury to 230zł a regeneracja zawiasu 100zł. Oczywiście zgodziłem się od razu ponieważ zależało mi na czasie.
29 września znów informacja z serwisu, że klawiatura jest podwójnie nitowana i laptop będzie gotowy 3-4 październik.
4 października sam się skontaktowałem z serwisem z zapytaniem czy laptop jest naprawiony po czym otrzymałem odpowiedź, że nie jest naprawiony ponieważ laptop nie chce się włączyć i niby laptop został zalany i mogło się przenieść na elektronikę i po demontażu wyszła usterka. Oczywiście przypominam, że laptop w momencie oddania do serwisu działał bez zarzutu, oprócz tej klawiatury i nigdy nie został zalany w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Oczywiście czas mijał a oni niby próbowali to naprawić i wg ich informacji czyścili w jakimś preparacie, dali technikowi do sprawdzenia układów, wymienili jakąś tam część na płycie głównej po czym okazało się, że uszkodzony jest procesor który jest wlutowany w płytę główną i wymagana jest wymiana całej płyty głównej.
Serwis poczuł się w jakimś stopniu do odpowiedzialności i zaproponował rozwiązanie. Płyta kosztuje 300zł, więc ja daję 200zł oni 100zł na co się zgodziłem ponieważ mija już prawie miesiąc a laptop jest mi pilnie potrzebny.
Po paru dniach otrzymuję informację, że jednak nie wymienią mi płyty głównej ponieważ ta co do nich doszła ma podobną usterkę co moja i, że mogę sam sobie na własną rękę wymienić ową płytę po czym dostałem link do pewnej aukcji gdzie jest pasująca płyta z dużo gorszymi podzespołami niż ja miałem. I za naprawę klawiatury chcą tylko 100zł a za regeneracje zawiasów nie liczą nic i wymiany klawiatury też nie liczą.
Pytanie moje jest takie. Czy mogę żądać od serwisu rekompensaty za uszkodzenie laptopa lub przywrócenia do stanu sprzed usterki? Laptopa oddałem działającego, włączającego się, na wymianę klawiatury a otrzymuję w ogóle nie działającego z uszkodzoną płytą główną z kompletnie nową usterką.
Wg innego serwisu po opowiedzeniu powyższej sytuacji uszkodzenie które podał tamten serwis wynika z uszkodzenia mechanicznego najprawdopodobniej powstałego podczas otwierania laptopa przy wymianie klawiatury.
Nie chciałbym odbierać laptopa a później żałować.
Proszę o poradę co mogę w tej sytuacji zrobić.
Z góry dziękuję za odpowiedź
Pozdrawiam
Łukasz
w dniu 23 września zostałem zmuszony oddać laptopa do jednego z serwisów komputerowych gdyż po przetarciu klawiatury wilgotnym ręcznikiem papierowym okazało się iż klawiatura nie działa prawidłowo. Nadmieniam, że laptop się włączał i wszystko pracowało prawidłowo oprócz w/w klawiatury.
W serwisie powiedzieli, że klawiatura wymaga wymiany ponieważ została "zalana", dodatkowo naprawić mieli jeden zawias który delikatnie pękł i nieestetycznie wyglądał na co też się zgodziłem i laptopa zostawiłem.
26 września otrzymałem informację z serwisu, że kwota za naprawę klawiatury to 230zł a regeneracja zawiasu 100zł. Oczywiście zgodziłem się od razu ponieważ zależało mi na czasie.
29 września znów informacja z serwisu, że klawiatura jest podwójnie nitowana i laptop będzie gotowy 3-4 październik.
4 października sam się skontaktowałem z serwisem z zapytaniem czy laptop jest naprawiony po czym otrzymałem odpowiedź, że nie jest naprawiony ponieważ laptop nie chce się włączyć i niby laptop został zalany i mogło się przenieść na elektronikę i po demontażu wyszła usterka. Oczywiście przypominam, że laptop w momencie oddania do serwisu działał bez zarzutu, oprócz tej klawiatury i nigdy nie został zalany w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Oczywiście czas mijał a oni niby próbowali to naprawić i wg ich informacji czyścili w jakimś preparacie, dali technikowi do sprawdzenia układów, wymienili jakąś tam część na płycie głównej po czym okazało się, że uszkodzony jest procesor który jest wlutowany w płytę główną i wymagana jest wymiana całej płyty głównej.
Serwis poczuł się w jakimś stopniu do odpowiedzialności i zaproponował rozwiązanie. Płyta kosztuje 300zł, więc ja daję 200zł oni 100zł na co się zgodziłem ponieważ mija już prawie miesiąc a laptop jest mi pilnie potrzebny.
Po paru dniach otrzymuję informację, że jednak nie wymienią mi płyty głównej ponieważ ta co do nich doszła ma podobną usterkę co moja i, że mogę sam sobie na własną rękę wymienić ową płytę po czym dostałem link do pewnej aukcji gdzie jest pasująca płyta z dużo gorszymi podzespołami niż ja miałem. I za naprawę klawiatury chcą tylko 100zł a za regeneracje zawiasów nie liczą nic i wymiany klawiatury też nie liczą.
Pytanie moje jest takie. Czy mogę żądać od serwisu rekompensaty za uszkodzenie laptopa lub przywrócenia do stanu sprzed usterki? Laptopa oddałem działającego, włączającego się, na wymianę klawiatury a otrzymuję w ogóle nie działającego z uszkodzoną płytą główną z kompletnie nową usterką.
Wg innego serwisu po opowiedzeniu powyższej sytuacji uszkodzenie które podał tamten serwis wynika z uszkodzenia mechanicznego najprawdopodobniej powstałego podczas otwierania laptopa przy wymianie klawiatury.
Nie chciałbym odbierać laptopa a później żałować.
Proszę o poradę co mogę w tej sytuacji zrobić.
Z góry dziękuję za odpowiedź
Pozdrawiam
Łukasz