Legalnośc pełnometrażowych filmów online

  • Autor wątku Autor wątku rzechosław
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

rzechosław

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
1
Witam serdecznie!
Mam wątpliwości czy serwisy zawierające linki do pełnometrażowych filmów z możliwością oglądania ich online są legalne. Założenie jest takie, że strony te nie hostują żadnych filmów. Znalazłem ten wątek - http://forumprawne.org/prawo-autorskie/55217-filmy-online-legalne.html, a w nim informację, że prawo łamie osoba publikująca film. Ale czy osobą publikującą jest ktoś, kto wcześniej wrzucił film na serwer, czy może autor serwisu, który dodał tylko link do filmu? W Polsce istnieje kilka takich serwisów i jeszcze nikt nie poruszył kwestii ich legalności. Z góry dziękuję za wszelką pomoc.
 
Odpowiedzialność za złamanie prawa autorskiego (jeżeli nastąpiło) może ponieść zarówno osoba umieszczająca film, jak i właściciel/administrator serwisu udostępniającego do niego link.
 
Linkujący nie zawsze może odpowiedzialność ponieść. Linkowanie to przecież istota sieci, a link do filmu nie różni się niczym od linku do strony www, bo oba są rodzajami utworów chronionymi przez prawo autorskie. Myślę, że pokazanie komuś drogi nie jest naruszeniem prawa.

Z drugiej strony, jeśli ktoś masowo linkuje i wie, że te filmy są umieszczone na danym serwerze nielegalnie (tzn. bez zgody właścicieli praw autorskich) to wtedy faktycznie może otrzymać jakieś zarzuty. Ale jeśli takiej wiedzy nie ma, a mieć jej nie musi, to wtedy może się w ten sposób bronić. A już zupełnie moim zdaniem nie jest naruszeniem jakieś jednorazowe, będące częścią wypowiedzi np. na forum, podlinkowanie do jakiegoś filmu czy mp3 dostępnego w sieci.
 
Rubisz napisał:
Z drugiej strony, jeśli ktoś masowo linkuje i wie, że te filmy są umieszczone na danym serwerze nielegalnie (tzn. bez zgody właścicieli praw autorskich) to wtedy faktycznie może otrzymać jakieś zarzuty.
Z tą kwestią prawo jak na razie w ogóle sobie nie radzi - zarówno u nas, jak i na świecie. Wystarczy przypomnieć głośny ostatnio proces strony oferującej wyszukiwanie linków do plików pozwalających na pobieranie treści, które rozpowszechniane były najczęściej bez zezwolenia właścicieli praw do nich. Administratorzy strony dostali wyrok. Jednocześnie nikt nawet nie napomyka o wszczynani podobnych procesów przeciwko innym wyszukiwarkom internetowym (w tym tej najbardziej znanej), pomimo, iż oferują one wyszukiwanie linków, do dokładnie tych samych plików.
 
I słusznie bo to byłoby już całkowite zdziczenie. Google jest dobrym przykładem - podaje linki do wszelkiego typu zasobów. I dobrze, właściciele praw autorskich nie mogą stać ponad wszystkimi, użytkownicy także mają pewne prawa gwarantowane przez konstytucję (o Polsce mowa) takie jak prawo do gromadzenia i przetwarzania informacji czy dostęp do dóbr kultury, nauki i sztuki.
 
No, ciekawi mnie co będzie, jeżeli np. TPB jeszcze mocniej przyciśnięte (bo na razie to tak naprawdę początek procesu) po prostu rozszerzy możliwości swojej wyszukiwarki o przeszukiwanie innych zasobów. Jak wtedy zachowają się ich adwersarze ;)
 
Powrót
Góra