Lewy aneks do umowy

  • Autor wątku Autor wątku cruk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

cruk

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2017
Odpowiedzi
9
Witam.
Sprawa dotyczy sieci komórkowej Heyah\Tmobile.
Od niemal początków istnienia sieci Heyah jestem jej stałym klientem, korzystam z promocji, płacę a nr na kartę jest zarejestrowany od wielu lat.
Korzystając usługi Heyah MIX od kilku lat, celem jej wznowienia(przedłużenia umowy), kierowany promocyjnym smsem udałem się do salonu Tmobile.
Na miejscu po przedstawieniu moich oczekiwań sprzedawca oświadczył mi że coś takiego jak Heyah MIX nie istnieje już od roku(na stronie Heyah pojawił się pod koniec 2016 nowy regulamin Heyah MIX na 2017!) a klientów dla tej usługi przenosi się do Tmobile Frii MIX. Zdziwiony tą informacją(z sieci nie otrzymałem żadnej informacji na temat wycofania czy rozwiązania umowy dotychczasowej) zacząłem drążyć tema, jednak Pan sprzedawca postanowił nie być zbyt wylewny i stwierdził że tak teraz jest i już.
Pytając zatem jak mogę skorzystać z promocji nadesłanej sms usłyszałęm w odpowiedzi że muszę wypowiedzieć posiadaną dotąd umowę, a kiedy jej okres wypowiedzenia minie, będe mógł podpisać nową, zgodna promocyjnym smsem.
Napisałem zatem wypowiedzenie i wróciłem do domu analizując sytuację w drodze. Po powrocie do domu natychmiast skontaktowałem się z biurem obsługi klienta sieci Heyah, przedstawiłem sytuacje i niezwłocznie złożyłem reklamacje dla tej decyzji do której zostałem zmuszony w salonie Tmobile.
Reklamacja jest rozpatrywana do dziś(sytuacja miała miejsce na początku grudnia 2016).

Po złożeniu reklamacji rozpocząłem długą konwersację z biurem obsługi klienta sieci Heyah celem wyjaśnienia sytuacji. Konsultant również utrzymywał że MIX w ich ofercie został wycofany\zmieniony na coś innego.
Po długiej wymianie zdań i przedstawianiu moich oczekiwań zgodnych z dzisiejszym rynkiem i standardami które oferowała poprzednia umowa(oczekiwałem warunków oferty nie gorszych od posiadanych dotychczas), otrzymałem od konsultanta zadowalającą mnie ofertę indywidualną w której uwzględniono moją reklamacje i niechęć do przechodzenia na usługi Tmobile i instrukcję dotyczącą zawracia ANEKSU do umowy w salonie sprzedaży Tmobile.
Przygotowana przez konsultanta umowa została przesłana mailowo do wskazanego przezmnie salonu i w tym salonie została podpisana.
Przeczytałem ją praktycznie cała pomijając momenty w których sprzedawca nie pozwalał mi jej czytać...

Jak się okazało po czasie pominąłem fragment o zasadach odstąpienia od 'aneksu' które określają tzw karę umowną.
I co najwazniejsze umkną mi fragment mówiący o tym ze w usłuzę typu MIX gdzie podpisuję się umowy na czas nie określony(ilość doładowań) jestem zobowiązany do doładowania konta 20 dnia każdego miesiąca.
Ta usługa zatem niczym nie różni się od abonamentu(całkowity brak zgodności z poprzednią umową i moimi oczekiwaniami).

Ponad to pytając sprzedawcę o możliwośc rozwiązania tej umowy, sprzedawca zapewnił mnie że mogę ją rozwiązać w dowolnym czasie i miejscu bez żadnych komplikacji(z wyjątkiem uregulowania należności za zakupiony przy tej okazji telefon).


Dziś ponownie jestem w trakcie dyskusji z biurem obsługi klienta celem wyjaśnienia całej sytuacji i w odpowiedzi jak na razie słyszę jedynie pozbawioną spójności mantrę pt: 'nie ma możliwości zmiany aneksu a rozwiązanie umowy jest możliwe tylko po zapłaceniu kary umownej' w dodatku wiadomości tak jak wspomniałem są nie spójne, pisane z błędami ortograficznymi, gramatycznymi(rażącymi!) itp.

Co zrobić? Oczekuję od nich umowy co najmniej podobnej do posiadanej dotąd. Kary płacić nie zamierzam a zakupiony telefon mogę zwrócić, nie został nawet rozpakowany.
 
Dziękuję za wyczerpującą i nowatorską odpowiedź.
 
Przecież podpisując umowę, zgodziłeś się na jej warunki - to również jest nowatorska odpowiedź.
Rozwiązać umowę możesz zgodnie z zasadami w niej opisanymi, ewentualnie liczyć na dobrą wolę operatora.

Podpisywanie niektórych papierów bez dokładnego czytania może być czasem kosztowne.
 
Bardziej nowatorskie jest spotykanie się na forum prawnym z ludźmi którzy czytają wybiurczo pomijając istotną wzmiankę na temat czytania umowy w moim poście.....
Proponuję tym którzy mają podobne zdanie do dwóch przedmówców zachowanie powściągliwości.
Wiem że umowy się czyta. Opisałem wiele kwestji mojej sprawy i praktycznie wszystkie są nie zgodne z prawem i\lub z 'moralnym statutem' firmy.
Ktoś bardziej kompetentny od babci w kiosku?
 
Radca prawny - zawsze możesz zapłacić i uzyskać jakąś informację.
 
cruk napisał:
Kary płacić nie zamierzam
Komornik zmieni Twoje podejście do życia. I będzie wystarczająco kompetentny.
cruk napisał:
o której zostałem zmuszony w salonie Tmobile.
cruk napisał:
sprzedawca nie pozwalał mi jej czytać...
Przemyśl dokonywanie przyszłych czynności prawnych w obecności kogoś zdolnego do doradzenia Ci właściwego zachowania stosownie do sytuacji. Może ktoś z rodziców?
A jeśli nie, to staraj się nie zawierać żadnych umów, bo popadniesz w jeszcze większe tarapaty...
 
Temat czytania umowy uznaje za zamknięty.
 
wittka napisał:
Radca prawny - zawsze możesz zapłacić i uzyskać jakąś informację.

Dziękuję, kare umowną też zawsze mogę zapłacić.
 
No więc wszystkie opcje już chyba znasz.
Opcjonalnie idź do sądu, udowodnij że przymuszono cię do podpisania umowy, sąd być może przyzna ci rację i umowę uzna za nieważną...
 
Wspomniałem już że forma analizy przeprowadzanej przez 'wittka' jest dla mnie nie satysfakcjonująca, więc uprzejmie dziękuje za poświęcony czas, z przedstawionych propozycji nie skorzystam. Oszustwa ścigane są z urzędu.
 
Nikt nie gwarantował, że będziesz tu usatysfakcjonowany.
To, że coś nie zgadza się z twoją wizją, nie oznacza jeszcze że ktoś się myli.
 
Możesz już nie pisać nic?... Zostawić miejsce dla innych? Drażnisz mnie.
 
Średnio mnie obchodzi, jak się z tym czujesz. To wolne miejsce, i każdy może pisać, dopóki moderator nie uzna, że został naruszony regulamin.

Co do oszustwa - czy od operatora otrzymujesz coś innego niż w podpisanej umowie? Bo jeśli nie, to wiesz co dalej.
 
Tak jak wspomniałem, temat czytania umowy uważam za zamknięty. Wystarczyło jedno zdanie informujące o takim stanie tej kwestji, przyjąłem do wiadomości, ustosunkowałem się do tego, podziękowałem za dalszą pomoc a reszta twoich działań nazywana jest językiem internetowym: spam. Tym moderator powinien już się zainteresować, pomijając kwestję Twojej reputacji i dobrych manier.
 
Powrót
Góra