Licencha USA, a prawo polskie (europejskie).

  • Autor wątku Autor wątku blk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

blk

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
7
Licencja USA, a prawo polskie (europejskie).

Witam.

Mam pewne pytanie dotyczące oprogramowania zakupionego w USA.
Załóżmy, że mam oryginalny program (nośnik, kartonik, naklejki, czip pod skórą i co tam jeszcze potrzebne do weryfikacji legalności programu), który zakupiłem w USA, a w licencji tego programu widnieją zapisy mniej więcej:

1. Zakaz eksportu - nie można eksportować programu poza teren USA ani licencji tego programu
2. Zakaz używania programu poza terenem USA

Czyli przykładowo jadę do USA, kupuję w sklepie pudełko z programem, na granicy płacę cło, korzystam z tego oprogramowania następnie w firmie na terenie Polski, przychodzi kontrola legalności oprogramowania... I jak w takim przypadku jestem postrzegany w świetle polskiego, czy to europejskiego prawa? Co mi grozi:?:
 
Ostatnia edycja:
Na prawdę nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie? :)
 
Złamanie warunków licencji - jedynie wg. mnie odpowiedzialność cywilna. Karna nie.

Pomijam fakt, że licencja dziwna, ale korzystając z programu mimo wszystko godzi się Pan z jej zapisami.
 
Colder napisał:
Złamanie warunków licencji - jedynie wg. mnie odpowiedzialność cywilna. Karna nie.

Pomijam fakt, że licencja dziwna, ale korzystając z programu mimo wszystko godzi się Pan z jej zapisami.

Dzięki za odpowiedź!

Licencja dziwna, chociaż jest to praktycznie nagminna praktyka firm, produkujących oprogramowanie graficzne i specjalistyczne... Ja mówię konkretniej o firmie Autodesk. Różnica w cenie wersji na Europę, a tej ze Stanów jest kolosalna. U nas trzeba zapłacić kilkanaście tyś złotych, tam wystarczy mieć ~3500 dolarów (jeszcze nie dawno to było praktycznie 7 tyś zł).

Oczywiście mnie najbardziej interesuje moja sytuacja, podczas kontroli "państwowych", czyli chyba(?) tych najbardziej prawdopodobnych. Z tego co mi wiadomo, skarbówka głównie interesuje się dowodem zakupu, policja sprawdza przeważnie komputery. Boję się, że w takim przypadku może się okazać, że pracuję na najdroższych piratach na świecie, w dodatku zakupionych bezpośrednio u producenta. Totalny paradoks... :-) No i wiadomo, że jak się nie przejdzie takiej kontroli, to sam fakt straty stanowiska pracy jest bardziej bolesny, niż proces sądowy.

Co do odpowiedzialności cywilnej? Rozumiem, że wtedy pozywa mnie firma Autodesk? I w jakim kraju, skoro na samym początku licencji piszę "USA and Canada"? I ogólnie, czy jeśli na licencji piszę wyraźnie "USA and Canada", to ja łamię jej warunki instalując program poza granicami tych państw?
 
Powrót
Góra