L
Lanlord_legalista
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2026
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry,
jestem od kilku lat właścicielem mieszkania. Na chwilę obecną jest ono wynajmowane. W mieszkaniu jest dość specyficzna sytuacja z licznikami. Wszystkie znajdują się na klatce schodowej z wyjątkiem licznika ciepłej wody, który jest wewnątrz mieszkania. Administracja budynku co pewien czas prosi o podanie odczytu lub zrobienie zdjęcia licznika. Kiedy tam mieszkałem, zawsze to robiłem.
Od trzech lat mieszkaniem zajmuje się firma zarządzająca najmem. Niestety okazało się, że pojawił się problem z podawaniem stanu licznika ciepłej wody. Firma zarządzająca i administracja budynku nie mogły się w tej sprawie porozumieć i wzajemnie przerzucały się odpowiedzialnością, więc odczyty nie były podawane. Administracja w pewnym momencie w ogóle przestała się o to upominać i taki stan trwał przez dłuższy czas. W efekcie pierwszy odczyt został podany administracji dopiero po trzech latach i wtedy wprowadzono go do systemu. Poskutkowało to niespodziewanym wystawieniem faktury na kwotę około 4000 zł. Wygląda na to, że przez trzy lata ciepła woda w ogóle nie była uwzględniana w rachunkach, nawet w formie prognozy/zaliczki. Dopiero po otrzymaniu danych administracja wystawiła fakturę wstecznie, uwzględniając minione okresy.
Nie ukrywam, że jest to bardzo trudna sytuacja. Poprzedni najemcy się wyprowadzili, opłacili wszystkie należności i otrzymali zwrot kaucji. Wystawiona faktura jest bardzo wysoka i powstało ogromne zadłużenie we wspólnocie mieszkaniowej. Przyczyną problemu na pewno było podejście firmy zarządzającej. Nie rozumiem jednak, dlaczego administracja budynku w tym okresie nie naliczała opłat w oparciu o prognozy. Wydaje mi się, że dość często zdarza się, że w niektórych mieszkaniach trzeba oszacować zużycie. Ktoś z administracji mógł nawet zapukać do mieszkania i zobaczyć licznik, ale też się tak nie stało.
Kto popełnił błąd w zaistniałej sytuacji - firma zarządzająca, administracja czy oba te podmioty?
Jak można rozwiązać ten problem?
jestem od kilku lat właścicielem mieszkania. Na chwilę obecną jest ono wynajmowane. W mieszkaniu jest dość specyficzna sytuacja z licznikami. Wszystkie znajdują się na klatce schodowej z wyjątkiem licznika ciepłej wody, który jest wewnątrz mieszkania. Administracja budynku co pewien czas prosi o podanie odczytu lub zrobienie zdjęcia licznika. Kiedy tam mieszkałem, zawsze to robiłem.
Od trzech lat mieszkaniem zajmuje się firma zarządzająca najmem. Niestety okazało się, że pojawił się problem z podawaniem stanu licznika ciepłej wody. Firma zarządzająca i administracja budynku nie mogły się w tej sprawie porozumieć i wzajemnie przerzucały się odpowiedzialnością, więc odczyty nie były podawane. Administracja w pewnym momencie w ogóle przestała się o to upominać i taki stan trwał przez dłuższy czas. W efekcie pierwszy odczyt został podany administracji dopiero po trzech latach i wtedy wprowadzono go do systemu. Poskutkowało to niespodziewanym wystawieniem faktury na kwotę około 4000 zł. Wygląda na to, że przez trzy lata ciepła woda w ogóle nie była uwzględniana w rachunkach, nawet w formie prognozy/zaliczki. Dopiero po otrzymaniu danych administracja wystawiła fakturę wstecznie, uwzględniając minione okresy.
Nie ukrywam, że jest to bardzo trudna sytuacja. Poprzedni najemcy się wyprowadzili, opłacili wszystkie należności i otrzymali zwrot kaucji. Wystawiona faktura jest bardzo wysoka i powstało ogromne zadłużenie we wspólnocie mieszkaniowej. Przyczyną problemu na pewno było podejście firmy zarządzającej. Nie rozumiem jednak, dlaczego administracja budynku w tym okresie nie naliczała opłat w oparciu o prognozy. Wydaje mi się, że dość często zdarza się, że w niektórych mieszkaniach trzeba oszacować zużycie. Ktoś z administracji mógł nawet zapukać do mieszkania i zobaczyć licznik, ale też się tak nie stało.
Kto popełnił błąd w zaistniałej sytuacji - firma zarządzająca, administracja czy oba te podmioty?
Jak można rozwiązać ten problem?