N
nati006
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2010
- Odpowiedzi
- 7
Witam!
W dniu 22 kwietnia br. miałam wypadek spowodowany nie z mojej winy. Po zdarzeniu sprawca spisał oświadczenie, gdzie przyznał się do spowodowania wypadku. Szkodę zgłosiłam 26 kwietnia, trochę ciężko się dodzwonić a poza tym jakoś tak wyszło. 28 kwietnia przyjechał rzeczoznawca i zrobił potrzebne zdjęcia a ja wypisałam wszystkie papiery. ok 14 maja zadzwoniłam i otrzymałam informację że decyzja jest już wydana i czeka na podpis kierownika, a on ma na to 3 dni. Po 3 dniach roboczych dzwonie ponownie i dowiaduje się, że nie została ona podpisana ani nie ma żadnej informacji. Potem dowiedziałam się 20 maja że decyzja poszła do poprawy, na co mają 3 dni a potem 3 dni kierownik na jej podpisanie. Dzisiaj 24 maja, gdy zadzwoniłam dowiedziałam się, że mają być oględziny miejsca wypadku. Wszystko fajnie pięknie ale gdy pytałam rzeczoznawcę czy chce zobaczyć miejsce to powiedział, że to nie jest do niczgo potrzebne. Kto po miesiącu robi takie oględziny gdzie większość śladów jest już zatarta. Czy oni grają na zwłokę, żeby nie wypłacać odszkodowania???? Szkoda została wyceniona na 10 000 tys. zł (szkoda całkowita) jak mi powiedziała jedna z konsultantek.
Co mogę zrobić, żeby przyśpieszyć sprawę??? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję
W dniu 22 kwietnia br. miałam wypadek spowodowany nie z mojej winy. Po zdarzeniu sprawca spisał oświadczenie, gdzie przyznał się do spowodowania wypadku. Szkodę zgłosiłam 26 kwietnia, trochę ciężko się dodzwonić a poza tym jakoś tak wyszło. 28 kwietnia przyjechał rzeczoznawca i zrobił potrzebne zdjęcia a ja wypisałam wszystkie papiery. ok 14 maja zadzwoniłam i otrzymałam informację że decyzja jest już wydana i czeka na podpis kierownika, a on ma na to 3 dni. Po 3 dniach roboczych dzwonie ponownie i dowiaduje się, że nie została ona podpisana ani nie ma żadnej informacji. Potem dowiedziałam się 20 maja że decyzja poszła do poprawy, na co mają 3 dni a potem 3 dni kierownik na jej podpisanie. Dzisiaj 24 maja, gdy zadzwoniłam dowiedziałam się, że mają być oględziny miejsca wypadku. Wszystko fajnie pięknie ale gdy pytałam rzeczoznawcę czy chce zobaczyć miejsce to powiedział, że to nie jest do niczgo potrzebne. Kto po miesiącu robi takie oględziny gdzie większość śladów jest już zatarta. Czy oni grają na zwłokę, żeby nie wypłacać odszkodowania???? Szkoda została wyceniona na 10 000 tys. zł (szkoda całkowita) jak mi powiedziała jedna z konsultantek.
Co mogę zrobić, żeby przyśpieszyć sprawę??? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję
Ostatnia edycja: