List sądowy 2 lata po śmierci adresata

  • Autor wątku Autor wątku marasisonlyone
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marasisonlyone

Użytkownik
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
61
Witam,
Proszę o poradę, przyszedł list polecony z sądu do mojej zmarłej 2 lata temu Mamy. Nie wiem jakiej sprawy może dotyczyć, jedyne co mi przychodzi na myśl to wpis do księgi wieczystej nieruchomości lub komornik, gdyż około 4 może 5 lat temu Mama wzięła kilka niewielkich pożyczek, jednak wszystkie o których wiedziałem zostały spłacone i od około 3 lat nie przyszedł żaden list z tym związany. Zastanawiam się jak się zachować mogę go odebrać, gdyż Panie na poczcie mnie znają tylko nie wiem czy sam sobie nie zrobię problemów, jeżeli to pożyczka? a z drugiej strony boję się o narastające odsetki, jeżeli nic nie zrobię. Zastanawiam się nad takim rozwiązaniem, żeby nie odbierać listu ale powiedzieć jaka jest sytuacja, żeby Pani na poczcie pokazała mi jaki sąd nadał list? Może mi ktoś doradzi jak się zachować. Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
prosiłbym o jakaś rade, gdyż jutro mija termin odbioru listu
 
Na jakiej podstawie chcesz odebrać ten list?

Poczta nie ma prawa ci go wydać. Adresat nie żyje i możesz, ale nie musisz zgłosić to poczcie a ta może odnotować informację na kopercie. Ułatwisz życie nadawcy. Tylko po co?

Nawet jak miałeś pełnomocnictwo do odbioru takiej korespondencji za życia mamy to wygasło z chwilą śmierci. Ten list jest legalnie nie do odebrania. Nie masz nawet prawa wiedzieć kto jest nadawcą. Jeśli listonosz czy pani na poczcie ci to powie, nie wspominając już o wydaniu listu to złamie prawo. Jeśli miałeś pełnomocnictwo pocztowe lub inne do odbioru korespondencji i odbierzesz na jego mocy ten list zatajając śmierć adresata, to ty złamiesz prawo.

Jeśli mama zmarła 2 lata temu i miała długi to twoja odpowiedzialność za nie wystąpić może (tutaj jest kwestia jak rozwiązano sprawy spadkowe) dopiero jak się o nich dowiesz. Wprost i jednoznacznie a nie na zasadzie zgadywanek i domysłów. Uwzględniając opieszałość wierzyciela jest szansa że listy będą wracać on będzie dalej pisać, w końcu przehandluje dług jakiejś firmie windykacyjnej i ci znowu będą pisać do nieboszczyka i w końcu się przedawni. No chyba, że dowie się z notatki na kopercie, że adresat nie żyje i wtedy od razu przejdzie na windykacje ze spadkobierców.

Jeśli list jest z organu państwowego (sąd, komornik, urząd itd…) to organ ten ma narzędzia by we własnym zakresie ustalić losy adresata i nawet ma obowiązek to zrobić. Wystarczy się wysilić i zajrzeć do bazy PESEL a nie słać w ciemno listy. Jak list wróci to może się wysilą i to zrobią, albo wetkną w akta jako doręczenie zastępcze i dalej sprawy będą się toczyć. W końcu ktoś kiedyś się dopatrzy, że np. strona postępowania nie żyła 2 lata prze tym nim stała się stroną. :D
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra