A
alimenciarz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2011
- Odpowiedzi
- 2
Witam wzystkich uzytkownikow. Pokrotce przedstawie swoj problem, bo juz mi rece opadaja.
Jestem ojcem trojki dzieci. Dwoje z nich to dzieci z malzenstwa, trzecie - najmlodsze - ze zwiazku nieformalnego.
Alimenty place od ok 10 lat. Terminowo, bez zwloki i w pelnej wysokosci. Na najmlodsze dziecko z przerwami, bo raz matka dziecka chciala ze mna mieszkac, potem nie chciala i tak w kolko. W kazdym razie mam 2 wyroki stwierdzajace, ze mam placic alimenty: na dzieci z malzenstwa po 500 zl/mc (wczesniej 15% i 25% - tak sady kiedys orzekaly), na trzecie najmlodsze 18%. I z tego obowiazku do grudnia 2010 r. wywiazywalem sie bez zadnych zarzutow. Ze zmiana sposobu naliczania alimentow na najmlodsze nie robilem nic, poniewaz kwoty wszystkich zobowiazan byly zblizone do siebie, wiec wszystkie dzieciaki otrzymywaly takie same pieniadze. Dodatkowo lozylem i loze w formie rzeczowej kazdego miesiaca. Jako ze chodzi tu o sprawe alimentow na najmlodsze, skupie sie tylko na nim, Wiec kwoty w formie rzeczowej srednio w miesiacu stanowia od 200 do 400 zl poza alimentami placonymi do rak matki. Zdarza sie tez czasem jakas wycieczka za granice z dzieciakami (w zeszlym roku byly 3 wyjazdy). Mnozyc i wymieniac moznaby jeszcze dlugo. Oprocz tego co tydzien dzieciaki przez 2,5 dnia sa ze mna. Pracuje w miejscowosci oddalonej od miejsca zamieszkania na tyle, ze musze wynajmowac nocleg na miejscu. Moze ktos nie uwierzy, ale od kilku lat nie zdarzylo sie, zebym weekendu nie spedzil z dziciakami.
A teraz do rzeczy.
W grudniu matka najmlodszego dziecka zlozyla wniosek o wszczecie egzekucji u komornika z powodu rzekomego niezaplacenia aloimentow za grudzien. Poszedlem tam i probowalem cos wyjasnic. Jestem w posiadaniu dowodu przelewu, zreszta moj zaklad placi bez mojego udzialu, poniewaz matka wyslala pismo z tytulem wykonawczym. Nie mam zadnej zaleglosci, a komornik opiera sie na oswiadczeniu matki. Na nic zdaly mi sie wszystkie dokumenty, bo za styczen sciagnal mi z pensji podojnie: alimenty biezace i rzekome zadluzenie za grudzien. Po dwoch czy trzech spotkaniach z komornikiem zauwazylem, ze zaczal mnie traktowac jak czlowieka, bo przeciez glupi nie jest i widzi jak sie maja sprawy. Niestety nic nie moze zrobic, bo wiaze go wniosek o wszczescie egzekucji. W miedzyczasie zlozylem pozew o rodzinnego o o zmiane w przedmiocie naliczania alimentow z proicentowych na kwotowe w kwocie 500 zl.
Wczoraj rozmawialem z komornikiem i pytalem, czy zmiana wyroku zgodnie z moim powodztwem bedzie skutkowac umorzeniem post. egzekucyjnego. I okazalo sie, ze nie. Jedynie wycofanie wniosku przez strone moze zakonczyc postepowanie.
Stad tez pytanie: co ja ma dalej robic ? Z dzieckiem mam b. dobry kontakt, wiezi itd., wywiazuje sie z obowiazkow w sposob swiadomy, nie ukrywam dochodow (budzetowka) wobec calej trojki, traktuje dzieciaki sprawiedliwie, sa ze soba zzyte, traktuja sie jak rodzenstwo. Dlugo moznaby jeszcze pisac.
Tyle ze zlosliwosc, pasozytniczy tryb zycia matki, kredyty przekraczajace jej mozliwosci, brak pomocy ze strony jej bliskich w jej problemach sprawiaja, ze jestem po prostu zywicielem.
Czy nie ma jakiego ssposobu na umorzenie egzekucji i powrotu do normalnosci ? Majac cos takiego w papierach praktycznie jestem uwiazany jak pies do budy: ani kedytu, a moze nawet glupiego telefonu nie moge wziac.
Moim zdaniem (i nie tylko) nie ma jakichkolwiek powodow do dzialania komornika w mojej sprawie, a ja leze na lopatkach. POmocy.
Przepraszam za duza ilosc zuzytych literek, Jesli ktos zechcialby sie ze mna skontaktowac, prosze o PW: alimenciarz@gmail.com
Dziekuje i zycze spokoju.
I jeszcze jedno: wczoraj w rozmowie z komornikiem uslyszalem: niech pan zadzwoni do mnie w przyszlym tygodniu i niech pan tego czasu nie zmarnuje. Nie wiem, czy to byla jakas wskazowka. Dzis konczy mi sie termin wniesienia skargi na czynnosci komornika.
Jestem ojcem trojki dzieci. Dwoje z nich to dzieci z malzenstwa, trzecie - najmlodsze - ze zwiazku nieformalnego.
Alimenty place od ok 10 lat. Terminowo, bez zwloki i w pelnej wysokosci. Na najmlodsze dziecko z przerwami, bo raz matka dziecka chciala ze mna mieszkac, potem nie chciala i tak w kolko. W kazdym razie mam 2 wyroki stwierdzajace, ze mam placic alimenty: na dzieci z malzenstwa po 500 zl/mc (wczesniej 15% i 25% - tak sady kiedys orzekaly), na trzecie najmlodsze 18%. I z tego obowiazku do grudnia 2010 r. wywiazywalem sie bez zadnych zarzutow. Ze zmiana sposobu naliczania alimentow na najmlodsze nie robilem nic, poniewaz kwoty wszystkich zobowiazan byly zblizone do siebie, wiec wszystkie dzieciaki otrzymywaly takie same pieniadze. Dodatkowo lozylem i loze w formie rzeczowej kazdego miesiaca. Jako ze chodzi tu o sprawe alimentow na najmlodsze, skupie sie tylko na nim, Wiec kwoty w formie rzeczowej srednio w miesiacu stanowia od 200 do 400 zl poza alimentami placonymi do rak matki. Zdarza sie tez czasem jakas wycieczka za granice z dzieciakami (w zeszlym roku byly 3 wyjazdy). Mnozyc i wymieniac moznaby jeszcze dlugo. Oprocz tego co tydzien dzieciaki przez 2,5 dnia sa ze mna. Pracuje w miejscowosci oddalonej od miejsca zamieszkania na tyle, ze musze wynajmowac nocleg na miejscu. Moze ktos nie uwierzy, ale od kilku lat nie zdarzylo sie, zebym weekendu nie spedzil z dziciakami.
A teraz do rzeczy.
W grudniu matka najmlodszego dziecka zlozyla wniosek o wszczecie egzekucji u komornika z powodu rzekomego niezaplacenia aloimentow za grudzien. Poszedlem tam i probowalem cos wyjasnic. Jestem w posiadaniu dowodu przelewu, zreszta moj zaklad placi bez mojego udzialu, poniewaz matka wyslala pismo z tytulem wykonawczym. Nie mam zadnej zaleglosci, a komornik opiera sie na oswiadczeniu matki. Na nic zdaly mi sie wszystkie dokumenty, bo za styczen sciagnal mi z pensji podojnie: alimenty biezace i rzekome zadluzenie za grudzien. Po dwoch czy trzech spotkaniach z komornikiem zauwazylem, ze zaczal mnie traktowac jak czlowieka, bo przeciez glupi nie jest i widzi jak sie maja sprawy. Niestety nic nie moze zrobic, bo wiaze go wniosek o wszczescie egzekucji. W miedzyczasie zlozylem pozew o rodzinnego o o zmiane w przedmiocie naliczania alimentow z proicentowych na kwotowe w kwocie 500 zl.
Wczoraj rozmawialem z komornikiem i pytalem, czy zmiana wyroku zgodnie z moim powodztwem bedzie skutkowac umorzeniem post. egzekucyjnego. I okazalo sie, ze nie. Jedynie wycofanie wniosku przez strone moze zakonczyc postepowanie.
Stad tez pytanie: co ja ma dalej robic ? Z dzieckiem mam b. dobry kontakt, wiezi itd., wywiazuje sie z obowiazkow w sposob swiadomy, nie ukrywam dochodow (budzetowka) wobec calej trojki, traktuje dzieciaki sprawiedliwie, sa ze soba zzyte, traktuja sie jak rodzenstwo. Dlugo moznaby jeszcze pisac.
Tyle ze zlosliwosc, pasozytniczy tryb zycia matki, kredyty przekraczajace jej mozliwosci, brak pomocy ze strony jej bliskich w jej problemach sprawiaja, ze jestem po prostu zywicielem.
Czy nie ma jakiego ssposobu na umorzenie egzekucji i powrotu do normalnosci ? Majac cos takiego w papierach praktycznie jestem uwiazany jak pies do budy: ani kedytu, a moze nawet glupiego telefonu nie moge wziac.
Moim zdaniem (i nie tylko) nie ma jakichkolwiek powodow do dzialania komornika w mojej sprawie, a ja leze na lopatkach. POmocy.
Przepraszam za duza ilosc zuzytych literek, Jesli ktos zechcialby sie ze mna skontaktowac, prosze o PW: alimenciarz@gmail.com
Dziekuje i zycze spokoju.
I jeszcze jedno: wczoraj w rozmowie z komornikiem uslyszalem: niech pan zadzwoni do mnie w przyszlym tygodniu i niech pan tego czasu nie zmarnuje. Nie wiem, czy to byla jakas wskazowka. Dzis konczy mi sie termin wniesienia skargi na czynnosci komornika.
Ostatnia edycja: