Maksyma jako slogan firmowy

  • Autor wątku Autor wątku Wymiętosz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Wymiętosz

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2006
Odpowiedzi
9
Witam.
Chciałbym wykorzystać maksymę polskiego pisarza jako slogan dla firmy.
1. Pisarz nie żyje od 40 lat. Do kogo mam się zwrócić o pozwolenie? Do rodziny?
2. Planuję przetłumaczyć tą maksymę na angielski. Czy na to też potrzebuję zgody?
3. Jakie jest prawdopodobieństwo, że w ogóle uzyskam to zezwolenie? :o
Pozdrawiam.
 
1. Do właściciela praw majątkowych, może nim być rodzina jako spadkobierca, a może to być też organizacja zbiorowego zarządu. Trzeba by to ustalić.
2. Tak
3. na to pytanie trudno odpowiedzieć, to zależy od indywidualnej decyzji uprawnionego.
 
Wow. Bardzo dziękuję za ekspresową odpowiedź. Cóż, "Per aspera ad astra", czy jak to się tam pisze.
 
Zakładając oczywiście, że dana maksyma podlega ochronie autorskoprawnej. ALe wydaję, mnie się, że jeśli ten tekst jest w oczach ludzi bardzo utożsamiany, kojarzony z danym autorem to i tak może naruszać to prawa osobiste twórcy w jakimś zakresie. Dlatego jak wyzej.
 
Podejrzewam, że ta maksyma znajduje się w książce - zbiorze tekstów autora. Więc jako fragment tej książki podlega ochronie.
Jest to jednak mało znana sentencja, słabo kojarzona z autorem - nic w rodzaju "Myślę, więc jestem", "Ludzka głupota jest nieskończona", czy "Co nie zabije, to wzmocni".
To chyba nic nie zmienia? :help:
 
Im mniejszy fragment tym trudniej z można się tam doszukać elementów twórczych i indywidualnych. Utwór podlega ochronie tylko w takim zakesie w jakim jest właśnie twórczy i indywidualny, pozostałe rzeczy są poza ochroną. A czy ta maksyma podlega czy nie, to tak naprawdę kwestia interpretacji.
 
Powrót
Góra