Q
qasia.
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2014
- Odpowiedzi
- 3
Witam.
Nie za bardzo wiedziałam do jakiej kategorii zaliczyć moją sprawę, więc jeżeli zrobiłam to źle, to proszę administratorów o przeniesienie.
Wiele jest tematów związanych z mandatami od MPK na tym forum, jednak nie znalazłam identycznej sprawy jak moja.
Otóż w styczniu bieżącego roku dostałam mandat za jazdę bez biletu w autobusie MPK Lublin. Byłam wtedy jeszcze studentką i niezbyt przejmowałam się konsekwencjami, jakie mogą wyniknąć z nieopłaconej kary za przejazd bez biletu. Szczególnie, że naczytałam się w internecie "mądrości" odnośnie przedawnienia itp. W lutym na adres zameldowania przyszedł list z przypomieniem o zapłacie. Oczywiście zignorowałam...
Dalej sprawa wyglądała tak, że w lecie (lipiec), na adres zameldowania, przyszedł jakiś list. Właściwie to awizo, a list mogłam odebrać w placówce InPost. Z tym, że był pewnien problem. Przebywałam w tym czasie za granicą, w dodatku na tyle daleko, że nie mogłam wrócić tylko po to, aby odebrać ten list. Mój ojciec poszedł do tej placówki InPost z zapytaniem, czy on może to odebrać za mnie (to samo nazwisko i adres zameldowania), jednak pani w okienku poinformowała go, że to jest na tyle ważna przesyłka, że muszę to zrobić osobiście. Domyśliłam się, że chodzi o ten niezapłacony mandat.
Ja wrócilam do kraju dopiero pod koniec września, więc nie było już możliwości odebrania listu. W dodatku nie mam pojęcia od kogo on był i co mam dalej z tym zrobić. Prawdopodobnie jestem już wpisana do rejestru dłużników. Chcę zapłacić ten mój dług, ale nie wiem gdzie mam się zgłosić! Czy mam pojechać do siedziby MPK w Lublinie, czy może już od razu do sądu , żeby się czegoś dowiedzieć? Jeśli tak, to nawet nie wiem do jakiego...
Bardzo proszę o pomoc!
Nie za bardzo wiedziałam do jakiej kategorii zaliczyć moją sprawę, więc jeżeli zrobiłam to źle, to proszę administratorów o przeniesienie.
Wiele jest tematów związanych z mandatami od MPK na tym forum, jednak nie znalazłam identycznej sprawy jak moja.
Otóż w styczniu bieżącego roku dostałam mandat za jazdę bez biletu w autobusie MPK Lublin. Byłam wtedy jeszcze studentką i niezbyt przejmowałam się konsekwencjami, jakie mogą wyniknąć z nieopłaconej kary za przejazd bez biletu. Szczególnie, że naczytałam się w internecie "mądrości" odnośnie przedawnienia itp. W lutym na adres zameldowania przyszedł list z przypomieniem o zapłacie. Oczywiście zignorowałam...
Dalej sprawa wyglądała tak, że w lecie (lipiec), na adres zameldowania, przyszedł jakiś list. Właściwie to awizo, a list mogłam odebrać w placówce InPost. Z tym, że był pewnien problem. Przebywałam w tym czasie za granicą, w dodatku na tyle daleko, że nie mogłam wrócić tylko po to, aby odebrać ten list. Mój ojciec poszedł do tej placówki InPost z zapytaniem, czy on może to odebrać za mnie (to samo nazwisko i adres zameldowania), jednak pani w okienku poinformowała go, że to jest na tyle ważna przesyłka, że muszę to zrobić osobiście. Domyśliłam się, że chodzi o ten niezapłacony mandat.
Ja wrócilam do kraju dopiero pod koniec września, więc nie było już możliwości odebrania listu. W dodatku nie mam pojęcia od kogo on był i co mam dalej z tym zrobić. Prawdopodobnie jestem już wpisana do rejestru dłużników. Chcę zapłacić ten mój dług, ale nie wiem gdzie mam się zgłosić! Czy mam pojechać do siedziby MPK w Lublinie, czy może już od razu do sądu , żeby się czegoś dowiedzieć? Jeśli tak, to nawet nie wiem do jakiego...
Bardzo proszę o pomoc!