M
Malwina76
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2011
- Odpowiedzi
- 20
Wczoraj dostałam mandat za jazdę bez biletu, którego faktycznie nie miałam bo biletomat w autobusie miał awarię. Od listopada jeżdżę z kartą miejską ale w związku z urlopem zrobiłam przerwę w doładowaniach i wczoraj chciałam to uczynić. W kiosku nie mogłam zapłacić za doładowanie kartą a miałam parę drobnych więc stwierdziłam, że wsiądę do autobusu i tam zasilę kartę jeśli będzie w nim biletomat zasilający lub w ostateczności zakupię bilet kartonikowy jednorazowy też w biletomacie. Nadjechał autobus, zobaczyłam znaczek biletomatu i wsiadłam. Drzwi się zamknęły, zobaczyłam, że biletomat jest nieczynny ale autobus już ruszył a panowie kontrolerzy rozpoczęli kontrolę. Stwierdziłam, że nie ma sensu biegać po autobusie szukając ratunku bo sytuacja jest oczywista, nie miałam szansy zakupienia biletu. Byłam pewna, że będę mogła wysiąść na kolejnym przystanku ale panowie poprosili mnie o dowód a na moje tłumaczenia, że nie mam zasilonej karty a przecież nie mogłam kupić biletu stwierdzili rezolutnie, że skoro wspomniałam o karcie to znaczy, że nie zamierzałam kupić biletu (!). Byłam w szoku, ale stwierdziłam, że w tej sytuacji muszę zrobić zdjęcie biletomatu co kontroler wydrwił słowami, że w całym mieście jest awaria ale co z tego, nic mi to nie da ... Szok i niedowierzanie, kontroler stwierdził, że w takim razie powinnam była wysiąść i kupić bilet (w trakcie jazdy???), poza tym wsiadając powinnam bilet mieć (do czego służą w takim razie te biletomaty?)
Spieszyłam się aby odebrać dzieciaki więc przyjęłam mandat ale postanowiłam się odwoływać. Czy jest sens? Naprawdę czuję się pokrzywdzona i uważam, że niesłusznie otrzymałam karę.
Spieszyłam się aby odebrać dzieciaki więc przyjęłam mandat ale postanowiłam się odwoływać. Czy jest sens? Naprawdę czuję się pokrzywdzona i uważam, że niesłusznie otrzymałam karę.