B
bobbudowniczy1989
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2014
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
2 miesiące po powrocie z Holandii dostałem pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości ( organ wykonawczy w Holandii w sprawach mandatowych ) na temat przekroczenia prędkości o 14 km/h i opiewający na kwotę 110 Euro. Teraz jak wygląda moja sytuacja :
Jestem studentem i aktualnie studiuję na wymianie międzynarodowej w Belgii. Samochód który był prowadzony w czasie zdarzenia był z wypożyczalni. Wypożyczony na 2 dniowy wyjazd do Amsterdamu.
Pismo przyszło 13.06.2014. Wyjazd i mandat jest z 26.04.2014. Pismo przyszło bez żadnego pokwitowania i na mój tymczasowy adres w Belgii (akademik). Prawdopodobnie Holenderski organ nie ma mojego adresu w Polsce, ale nie wiem czy nie są w stanie takich danych wyciągnąć z firmy z której wypożyczałem samochód, czy z jakiegoś innego źródła jeżeli będę "migał" się z załatwieniem sprawy. Belgię opuszczam pod koniec czerwca tego roku co rodzi pewne problemy, wiec teraz moje zapytanie :
Pismo nosi wzmiankę o możliwości odwołania się. Ale... W tym celu musiałbym już podać swój adres korespondencyjny w Polsce aby sprawę móc załatwić do końca.
1) czy warto wykazać zainteresowanie sprawą i się do nich odezwać ( będą już mieli mój adres) ?
2) jakie są ewentualne koszty zwlekania z takimi sprawami jeżeli chodzi o Holandię ?
3) Jak długo takie sprawy mogą się ciągnąć kiedy nie zapłaciłoby się mandatu?
4) czy jest możliwość wykazania że jestem studentem i nie mam skąd zapłacić takiej kwoty ( umorzenie )
5) czy jest możliwość rozłożenia takiej grzywny na raty jeżeli umorzenie nie zadziała ?
Bardzo proszę o wypowiedź i radę ludzi którzy cokolwiek wiedzą w temacie, albo byli w podobnej sytuacji.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
2 miesiące po powrocie z Holandii dostałem pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości ( organ wykonawczy w Holandii w sprawach mandatowych ) na temat przekroczenia prędkości o 14 km/h i opiewający na kwotę 110 Euro. Teraz jak wygląda moja sytuacja :
Jestem studentem i aktualnie studiuję na wymianie międzynarodowej w Belgii. Samochód który był prowadzony w czasie zdarzenia był z wypożyczalni. Wypożyczony na 2 dniowy wyjazd do Amsterdamu.
Pismo przyszło 13.06.2014. Wyjazd i mandat jest z 26.04.2014. Pismo przyszło bez żadnego pokwitowania i na mój tymczasowy adres w Belgii (akademik). Prawdopodobnie Holenderski organ nie ma mojego adresu w Polsce, ale nie wiem czy nie są w stanie takich danych wyciągnąć z firmy z której wypożyczałem samochód, czy z jakiegoś innego źródła jeżeli będę "migał" się z załatwieniem sprawy. Belgię opuszczam pod koniec czerwca tego roku co rodzi pewne problemy, wiec teraz moje zapytanie :
Pismo nosi wzmiankę o możliwości odwołania się. Ale... W tym celu musiałbym już podać swój adres korespondencyjny w Polsce aby sprawę móc załatwić do końca.
1) czy warto wykazać zainteresowanie sprawą i się do nich odezwać ( będą już mieli mój adres) ?
2) jakie są ewentualne koszty zwlekania z takimi sprawami jeżeli chodzi o Holandię ?
3) Jak długo takie sprawy mogą się ciągnąć kiedy nie zapłaciłoby się mandatu?
4) czy jest możliwość wykazania że jestem studentem i nie mam skąd zapłacić takiej kwoty ( umorzenie )
5) czy jest możliwość rozłożenia takiej grzywny na raty jeżeli umorzenie nie zadziała ?
Bardzo proszę o wypowiedź i radę ludzi którzy cokolwiek wiedzą w temacie, albo byli w podobnej sytuacji.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.