W
wolak71
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2007
- Odpowiedzi
- 6
Mój kolega robił zdjęcia wieczorem koło ulicy sobie różnych rzeczy, po chwili podjechal samochód, stanął przed nim, i dodał gazu, skręcił na niego, on odbiegł na bok, zachaczył o jego kółko, poślizgnął się i zepsuł aparat. Gość byl z policji, postraszył go i odjechał! Potem jak go dorwałem z kolegą, po krótkim łażeniu po komendzie, to chciałem od niego pieniądze za aparat. On stwierdzil, że mój kolega jest winny, że go rozwalił, bo to on upadl, a gdyby on nie jechał na niego, to by nie próbował uciec, żeby go samochód nie walnął. Jak kolega powiedzial, że go do sądu poda, to on powiedział (ten policjant), że mu takie bagno zrobi (zrobi inną rozprawę), że się nie wytłumaczy, za robienie zdjęć! Powiedzial, że dostanie mandat i takie tam różne jakieś sądowe... Czy to jest prawda? Policjant stwierdzil, że mój kolega oślepiał kierowców :|... A to jest to samo, jakby przechodzil przez pasy i zrobił koledze obok zdjęcie. Czy mojemu koledze może coś grozić? Czy sobie odpuścić wszystkiego i być stratnym? Proszę o pomoc!