Mandaty autobusowe, windykacja zgłasza się po ponad 10 latach

  • Autor wątku Autor wątku igni86
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

igni86

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
8
Witam,

Mam nadzieję że ktoś udzieli informacji co robić. Mając 16-10 lat zdarzało mi się pojechać do szkoły "na gapę", co skończyło się kilkoma mandatami, które nie zostały opłacone. Liczyłam na to że sprawa ucichła, bo w moim mieście nie ma już kanarów. Teraz mam 31 lat i odezwała się do mnie firma windykacyjna, która chce ode mnie 900zł. Przysłali pismo, które zignorowałam bo byłam w szoku i liczyłam na przedawnienie. Wczoraj dostałem pismo od jakiejś kancelarii prawnej i straszą że jak nie zapłacę tych 900zł to sprawa pójdzie do sądu. Zaczynam się trochę bać. Mam szczęście że dalej mieszkam pod tym samym adresem, bo w przeciwnym razie nawet bym nie wiedziała o tym co mi grozi. Nie ukrywam że nie stać mnie żeby zapłacić 900zł. Co mam robić, nie chce mieć wyroku. Pomożecie?
 
Jak sprawa pójdzie do sądu, to podniesiesz zarzut przedawnienia. I tyle.
 
Przysłali pismo, które zignorowałam bo byłam w szoku i liczyłam na przedawnienie.
Słusznie liczyłaś, jeśli jest tak jak piszesz.

Wczoraj dostałem pismo od jakiejś kancelarii prawnej i straszą że jak nie zapłacę tych 900zł to sprawa pójdzie do sądu.
A dawajcie to do sądu! Podniesiesz sobie zarzut przedawnienia na rozprawie i pozamiatane, długu nie ma.

Zaczynam się trochę bać.
Czego?

Mam szczęście że dalej mieszkam pod tym samym adresem, bo w przeciwnym razie nawet bym nie wiedziała o tym co mi grozi.
No, ale już przecież z tego pisma wiesz, że nic. Więc czy się o tym wie, czy się nie wie, dalej nic to jest nic.

Co mam robić, nie chce mieć wyroku. Pomożecie?
W tym akurat nie. Istnieje szansa, że oni jednak sprawę do sądu oddadzą, a wtedy będziesz mieć wyrok, stwierdzający, że nie masz tego długu (tj. oddalenie powództwa). Ale jednak wyrok. A co jest złego w tym, że wygrało się sprawę sądową i otrzymało się wyrok, to ja już nie wiem.
 
Syphar napisał:
Słusznie liczyłaś, jeśli jest tak jak piszesz.


A dawajcie to do sądu! Podniesiesz sobie zarzut przedawnienia na rozprawie i pozamiatane, długu nie ma.


Czego?


No, ale już przecież z tego pisma wiesz, że nic. Więc czy się o tym wie, czy się nie wie, dalej nic to jest nic.


W tym akurat nie. Istnieje szansa, że oni jednak sprawę do sądu oddadzą, a wtedy będziesz mieć wyrok, stwierdzający, że nie masz tego długu (tj. oddalenie powództwa). Ale jednak wyrok. A co jest złego w tym, że wygrało się sprawę sądową i otrzymało się wyrok, to ja już nie wiem.

Dzięki za odpowiedź. Wyrok może być byle mna moją korzyść. Zazwyczaj pewnie takie rozprawy odbywają się bez udziału samego zainteresowanego, więc czy można wtedy jakieś odwołanie napisać do sądu, gdyby zasądził coś na ich korzyść? Czy warto w ogóle kontaktować się z firmą windykacyjną, żeby przysłali mandaty czy jakieś inne udokumentowanie swoich roszczeń?
 
Czekaj na listy z sądu. Potem się będziesz martwić. Żadnych pism do windykatorów. Po co?
 
igni86 napisał:
Co mam robić, nie chce mieć wyroku
Nawet jeśli przegrasz (a nie przegrasz) - to jest to sprawa cywilna i wyrok nie ma nic wspólnego z Krajowym Rejestrem Karnym, bo chyba to masz na myśli.
 
Powrót
Góra