Matura 2015 - dziwna sprawa

  • Autor wątku Autor wątku MrSotro
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

MrSotro

Witam,

Moja sytuacja jest dość skomplikowana, związku z problemami rodzinnymi które miały miejsce rok temu nie podchodziłem do matury. W tym roku chciałem udowodnić wszystkim znajomym i bliskim którzy twierdzili " że już jej nie napiszę" że zrobię to, w dodatku lepiej niż moi rówieśnicy w poprzednim roku. Uczyłem się dużo i systematycznie, wydałem dużo pieniędzy na korepetycje dzięki którym przyswoiłem sporo wiedzy. Całe tygodnie pracowałem, weekendy zamiast przy piwie spędzałem przy książkach. Moja praca jest dość odpowiedzialna i nie daje mi możliwości dnia wolnego w tygodniu przez co nie mogłem osobiście złożyć deklaracji maturalnej. Zrobiłem to przez moją byłą wychowawczynię, wypełnioną i gotową podrzuciłem jej w którąś wolną sobotę. Mieszkam 200 km od szkoły macierzystej w której miałem zamiar pisać "test dojrzałości" dlatego tak jak wcześniej wspomniałem nie było zbytnio możliwości żeby zainteresować się tym tematem i być w nim na bieżąco. Niedawno zadzwoniłem do szkoły by dowiedzieć się na kiedy zaplanowano mi "ustny" j.polski. Jakie było moje zdziwienie kiedy dowiedziałem się że nie ma mnie na liście maturzystów. Po wyjaśnieniach i rozmowach telefonicznych, moja była wychowawczyni (bardzo uczciwa i porządna kobieta, która każdego swojego ucznia traktowała jak syna) nadal zarzeka się że deklaracje złożyła. Okazało się że z winy sekretarki została gdzieś zagubiona w "papierkach" i nie mam co liczyć że także i w tym roku będę miał możliwość pisania matury. Od Pani dyrektor usłyszałem jedynie " że sam jestem sobie winny, że powinienem się tym zająć wcześniej i już nic nie są w stanie w tym kierunku zrobić". Miałem sporo planów i marzeń na które znowu będę musiał czekać. Poruszam się w gronie profesorów UW, wielu z nich mi dopingowało, dawało rady, wskazówki itp. na temat profilu studiów. Deklarowali pomoc bo widzieli że naprawdę włożyłem w tą naukę sporo wysiłku. Widzieli to że przychodziłem do pracy niewyspany "bo uczyłem się matematyki", naprawdę ten rok był na tyle ciężki że nie wyobrażam sobie żeby zostawić ten temat bez echa i udawać że nic się nie stało. Jutro idę na rozmowę, a raczej małą awanturę żeby jednak " Pani od kawy" poniosła jakieś konsekwencję. Nie mam niestety pomysłu jakimi argumentami się kierować, w kuratorium powiedziano mi że skoro nie mam potwierdzenia dostarczenia dokumentów ciężko będzie mi coś ugrać a sami świadkowie nie są aż takim mocnym dowodem. Macie Państwo jakieś pomysły jak mogę "postraszyć" szkołę ? Naprawdę nie chcę żeby któryś z uczniów przeżył to co ja teraz, tym bardziej że to podobnież nie pierwszy taki numer. Z góry dziękuje za pomoc i przeczytanie moich wypocin. Przepraszam z góry za stylistykę i interpunkcje ale piszę to wszystko w złości i nie zwracam uwagi na byki które pewnie zaleją ten temat.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje za każdą pomoc !
 
Powrót
Góra