Mechanik źle zdjagnozował usterkę i niepotrzebne zdemontował alarm w samochodzie

  • Autor wątku Autor wątku tomi8
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tomi8

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2015
Odpowiedzi
5
Witam, jakiś czas temu miałem problem z moim samochodem. Auto gasło samo w przeróżnych momentach. Sam osobiście znalazłem brak paliwa na listwie wtryskowej w momencie awarii. Podejrzewałem pompę paliwa, ale w moim aucie dostęp do niej jest jedynie z kanału. Posprawdzałem wszystkie możliwe przyczyny i nic innego nie wskazywało na uszkodzenie. Ponieważ nie mam kanału zaprowadziłem auto do warsztatu przekazując im moje sugestie z prośbą o sprawdzenie pompy paliwa i ewentualnego jej zasilania. Po kilku dniach odebrałem auto, mechanik stwierdził, że to autoalarm odcinał zasilanie pompie paliwa, więc go wymontowali. Zrobili to oczywiście bez konsultacji ze mną. Autoalarm był montowany w salonie Citoena zaraz po zakupie nowego auta przeze mnie. Z informacji jakie miałem mój model alarmu nie posiadał funkcji odcięcia pompy paliwa. Ale auto paliło bez problemu, więc pomyślałem pojeżdżę, zobaczę. Po dwóch dniach znów to samo, auto gaśnie mi na skrzyżowaniu. Znajomy ściągnął mnie do najbliższego warsztatu i tam mechanik od razu sprawdził pompę paliwa. Okazało się, że zaśniedziała wtyczka zasilająca przy pompie. Popsikał jakimś sprayem i auto od razu odpaliło i jeździ bez tej usterki już ponad pół roku. Postanowiłem poprosić poprzedni warsztat o założenie z powrotem mojego alarmu, gdyż uważam że został on wymontowany niepotrzenbnie. Tym bardziej sterował on też zamkiem centralnym, a jego brak nie bardzo mi odpowiada. Kazali mi przywieźć ten alarm, żeby ich elektryk się zapoznał z zasadą podłącznia. Zawiozłem i czekałem. Mieli się kontaktować, ale po miesiącu straciłem cierpliwość. Okazuje się, że mój alarm gdzieś zaginął i nikt nie wie gdzie jest. Po kolejnych dwóch miesiącach się odnalazł. Umówili mnie w warsztacie specjalizującym się w autoalarmach i zapewnili, że pokryją koszty montażu. Po zamontowanu fachowiec stwierdził iż alarm nie działa i nie da się go uruchomić. Zdemontował go i mi oddał. Za kilka dni dzwonią do mnie z mojego "ulubionego warsztatu demontującego alarmy" iż oni nie pokryją kosztu instalacji nowego, ale jeśli chcę alarm to koszty dzielimy pół na pół. Mój alarm działał sprawnie od momentu zdemontowania go przez tych "szukaczy" usterek. Teraz wymigują się od odpowiedzialności za złe zdjagnozowanie usterki i demontaż czegoś co nie miało z nią nic wspólnego. Skoro mój alarm nie działa to jaką mam pewność, że oni go nie uszkodzili. Nie mam nawet pewności, że to wciąż jest mój alarm, leżał u nich przecież jakiś czas, zaginął i się odnalazł. Mi zostały tylko piloty. Jak mogę wyegzekwować moje racje i zmusić warsztat do zamontowania mi sprawnego alarmu bez ponoszenia przy tym dodatkowych kosztów, przecież to nie moja wina, że źle zdjagnozowali usterkę i wyrzucili mi alarm bez spytania się mnie o zgodę. Jakim paragrafem mogę się tutaj podeprzeć, czy tylko zostaje już droga sądowa. Proszę o pomoc, bo nie jestem specjalistą w tych sprawach, a nie zamierzam ponosić kosztów, które nie są z mojej winy. Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszeklą pomoc.
 
Powrót
Góra