M
mlodziutki
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 4
Sprawa dotyczy miarkowania kosztów egzekucyjnych. Może od początku.
Mamy około 20 różnych spraw, które podlegają kosztom egzekucyjnym. Na łączną sumę +- 20 tysięcy złotych. Oczywiście kwoty takiej nie możemy fizycznie dać komornikowi, bowiem taką kwotą dysponować po wzięciu kredytu nie będziemy. Podpowiadali nam abyśmy spróbowali się "dogadać " z komornikiem w celu zaproponowania przez nas pewnej "ugody". Chcieliśmy komornikowi zapłacić połowę ok. 10 tysięcy złotych w zamian , za umorzenie wszelkich kosztów egzekucyjnych.
Komornik był bardzo negatywnie do tego nastawiony, od razu powiedział że nie opuści nam nawet "złotówki", a jeśli zaczniemy sobie z nim pogrywać (miarkowanie) to nasza współpraca z nim się kończy. Był bardzo niepocieszony , że mamy do dyspozycji kancelarię która dogaduję się z wierzycielami pomijając głównego zainteresowanego (czyt. komornik).
Oczywiście kontaktując się z kancelarią którą mamy do dyspozycji zaproponowali miarkowanie, ogólnie mamy ok. 20 różnych spraw, niektóre koszty są rzędu 300-500zł ,a nie które 800, 1500 czy nawet 4000. Sugerowali że w naszym wypadku są wstanie spokojnie ok 10 tys umorzyć. Co dla nas jest dobrym rezultatem. Natomiast nasze wątpliwości zaczynają się od tego że zakładamy iż zaczniemy miarkować w miarę możliwości wszystkie sprawy równo. (Wiemy że z tym będzie ciężko, bowiem cały czas trwają negocjację z wierzycielami). Okej, zakładamy iż zaczynam kolejno spłacać te 20 pojedynczych spraw. Jak się domyślamy po tych czynnościach będziemy cyklicznie dostawać pisma od komornika o tym, iż wierzyciel został zaspokojony i zostały tylko koszty egzekucyjne. Od otrzymania pisma mamy 7 dni aby złożyć wniosek o miarkowaniu do sądu. Sąd teoretycznie też ma 7 dni na ustosunkowanie się do tego pisma. (jednak realia są takie że sąd niekiedy po 2 miesiące potrafi rozpatrywać wniosek).
Przechodząc do głównego sedna, obawiamy się tego iż to całe miarkowanie przeciągnie się w czasie. My złożymy wnioski o miarkowanie, sąd będzie Nam to długo rozpatrywał, komornik też na pewno nie jest głupi i będzie nam pisma (te które dostał od wierzycieli) wysyłał z opóźnieniem aby to jak najdłużej trwało.
Nasze pytanie brzmi czy jeśli złożymy te wnioski do sądu (a wierzyciele będą zaspokojeni) to ten komornik dalej będzie zajmował pensje rodziców, oraz czy będzie pobierał sobie te koszty.
Już mówię o co chodzi.
Matematycznie tłumacząc nasze obawy.
Przykładowo jkancelaria ugra dla nas 10 tys. złotych, a sam proces tych wszystkich pism wysyłanych do sądu, pism od komornika itp., przeciągnie się w czasie 3 miesięcy (co wydaję nam się realne) to czy my na tym w ogóle dobrze wyjdziemy.
Mama zarabia około 3500zł , tata 2000zł (oczywiście kwoty netto), komornik bierze 50% z wynagrodzenia rodziców to jest jakieś 2500zł (celowo daję mniejszą kwotę).
To w efekcie po 3 miesiącach mamy bilans:
3 miesiace x 2500zł = 7500zł, do tego dochodzi koszt wniosków
20 wniosków x 100 zł = 2000zł
Suma plus minus wychodzi 9500zł.
Pytanie brzmi czy jeśli miarkujemy go to on może nadal pobierać swoje opłaty na poczet tych spraw, czy do ich wyjaśnienia nie może zabierać pieniędzy z wynagrodzenia rodziców akurat na te sprawy co są aktualnie miarkowane?
Oraz czy jeśli zabiera te pieniążki na poczet spraw któe są miarkowane i przykładowo sąd przychyli się do naszych wniosków (abstrahuję) mieliśmy do spłaty 4tys, złotych sąd pomniejszył nam spłatę na 2tys złotych a komornik w tym czasie już jakieś pieniążki z rodziców wynagrodzenia sobie zabrał.
Piszemy o tym dlatego, iż mamy 20 różnych spraw, nie jesteśmy wstanie fizycznie spłacić ich w jednym dniu (tak by było najprościej) płacenie tych 20-stu różnych spraw będzie się przeciągać, następnie wysyłanie pism od wierzyciela do komornika też trwa, następnie wysłanie pisma przez komornika do nas też trwa.
prosiłbym o szczerą odpowiedź.
pozdrawiam
Mamy około 20 różnych spraw, które podlegają kosztom egzekucyjnym. Na łączną sumę +- 20 tysięcy złotych. Oczywiście kwoty takiej nie możemy fizycznie dać komornikowi, bowiem taką kwotą dysponować po wzięciu kredytu nie będziemy. Podpowiadali nam abyśmy spróbowali się "dogadać " z komornikiem w celu zaproponowania przez nas pewnej "ugody". Chcieliśmy komornikowi zapłacić połowę ok. 10 tysięcy złotych w zamian , za umorzenie wszelkich kosztów egzekucyjnych.
Komornik był bardzo negatywnie do tego nastawiony, od razu powiedział że nie opuści nam nawet "złotówki", a jeśli zaczniemy sobie z nim pogrywać (miarkowanie) to nasza współpraca z nim się kończy. Był bardzo niepocieszony , że mamy do dyspozycji kancelarię która dogaduję się z wierzycielami pomijając głównego zainteresowanego (czyt. komornik).
Oczywiście kontaktując się z kancelarią którą mamy do dyspozycji zaproponowali miarkowanie, ogólnie mamy ok. 20 różnych spraw, niektóre koszty są rzędu 300-500zł ,a nie które 800, 1500 czy nawet 4000. Sugerowali że w naszym wypadku są wstanie spokojnie ok 10 tys umorzyć. Co dla nas jest dobrym rezultatem. Natomiast nasze wątpliwości zaczynają się od tego że zakładamy iż zaczniemy miarkować w miarę możliwości wszystkie sprawy równo. (Wiemy że z tym będzie ciężko, bowiem cały czas trwają negocjację z wierzycielami). Okej, zakładamy iż zaczynam kolejno spłacać te 20 pojedynczych spraw. Jak się domyślamy po tych czynnościach będziemy cyklicznie dostawać pisma od komornika o tym, iż wierzyciel został zaspokojony i zostały tylko koszty egzekucyjne. Od otrzymania pisma mamy 7 dni aby złożyć wniosek o miarkowaniu do sądu. Sąd teoretycznie też ma 7 dni na ustosunkowanie się do tego pisma. (jednak realia są takie że sąd niekiedy po 2 miesiące potrafi rozpatrywać wniosek).
Przechodząc do głównego sedna, obawiamy się tego iż to całe miarkowanie przeciągnie się w czasie. My złożymy wnioski o miarkowanie, sąd będzie Nam to długo rozpatrywał, komornik też na pewno nie jest głupi i będzie nam pisma (te które dostał od wierzycieli) wysyłał z opóźnieniem aby to jak najdłużej trwało.
Nasze pytanie brzmi czy jeśli złożymy te wnioski do sądu (a wierzyciele będą zaspokojeni) to ten komornik dalej będzie zajmował pensje rodziców, oraz czy będzie pobierał sobie te koszty.
Już mówię o co chodzi.
Matematycznie tłumacząc nasze obawy.
Przykładowo jkancelaria ugra dla nas 10 tys. złotych, a sam proces tych wszystkich pism wysyłanych do sądu, pism od komornika itp., przeciągnie się w czasie 3 miesięcy (co wydaję nam się realne) to czy my na tym w ogóle dobrze wyjdziemy.
Mama zarabia około 3500zł , tata 2000zł (oczywiście kwoty netto), komornik bierze 50% z wynagrodzenia rodziców to jest jakieś 2500zł (celowo daję mniejszą kwotę).
To w efekcie po 3 miesiącach mamy bilans:
3 miesiace x 2500zł = 7500zł, do tego dochodzi koszt wniosków
20 wniosków x 100 zł = 2000zł
Suma plus minus wychodzi 9500zł.
Pytanie brzmi czy jeśli miarkujemy go to on może nadal pobierać swoje opłaty na poczet tych spraw, czy do ich wyjaśnienia nie może zabierać pieniędzy z wynagrodzenia rodziców akurat na te sprawy co są aktualnie miarkowane?
Oraz czy jeśli zabiera te pieniążki na poczet spraw któe są miarkowane i przykładowo sąd przychyli się do naszych wniosków (abstrahuję) mieliśmy do spłaty 4tys, złotych sąd pomniejszył nam spłatę na 2tys złotych a komornik w tym czasie już jakieś pieniążki z rodziców wynagrodzenia sobie zabrał.
Piszemy o tym dlatego, iż mamy 20 różnych spraw, nie jesteśmy wstanie fizycznie spłacić ich w jednym dniu (tak by było najprościej) płacenie tych 20-stu różnych spraw będzie się przeciągać, następnie wysyłanie pism od wierzyciela do komornika też trwa, następnie wysłanie pisma przez komornika do nas też trwa.
prosiłbym o szczerą odpowiedź.
pozdrawiam