M
morina
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2010
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
moja sprawa dotyczy odszkodowania za pozostawione nieruchomości poza granicami RP, a dokładniej uznania przedstawionych dowodów.
W skrócie przedstawię dotychczasowe działania.
Zgodnie z ustawą z dnia 8 lipca 2005r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, zgłosiłam swoje roszczenia w odpowiednim terminie. Przedstawiłam zeznania dwóch świadków zgodnie z wytycznymi ww. ustawy i wszystkie wymagane dokumenty /potwierdzenia, zaświadczenia, itp./ Wojewoda wydał decyzję potwierdzającą prawo do rekompensaty. Teraz mam zlecić oszacowanie nieruchomości i przedstawić ją w UW.
Gdzie jest problem?
Mój problem polega na tym, że nie uznano mi faktycznego stanu pozostawionych nieruchomości.
W ustawie napisano:
Art. 6. 4. Dowodami, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, mogą być w szczególności:
1) urzędowy opis mienia;
2) orzeczenie wydane przez były Państwowy Urząd Repatriacyjny;
3) dokumenty urzędowe, w tym sądowe, a także dokumenty pozyskane z archiwów państwowych Republiki Białoruś, Republiki Litewskiej, Federacji Rosyjskiej, Ukrainy lub innych państw;
4) wydane przez władze polskie dokumenty, które świadczą o posiadaniu obywatelstwa polskiego.
5. W przypadku braku dokumentów, o których mowa w ust. 4 pkt 1 i 2, dowodami, o których mowa w ust. 1 pkt 1, mogą być oświadczenia dwóch świadków złożone, pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia, przed notariuszem, organem prowadzącym postępowanie lub w polskiej placówce konsularnej w kraju zamieszkania świadka, którzy: 1) zamieszkiwali w miejscowości, w której znajduje się nieruchomość pozostawiona poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, lub w miejscowości sąsiedniej;
2) nie są osobami bliskimi - w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2004 r. Nr 261, poz. 2603 i Nr 281, poz. 2782 oraz z 2005 r. Nr 130, poz. 1087) - właścicieli lub spadkobierców ubiegających się o potwierdzenie prawa do rekompensaty.
W moim przypadku sprawa wygląda następująco:
Dziadkowie, bo to oni pozostawili mienie, po ucieczce z swojego domu w 1944r zostali wysłani na roboty przymusowe do Niemiec. Do Polski wrócili dopiero w 1947r i zamieszkali u znajomych na terenach odzyskanych. Wtedy też Państwowy Urząd Repatriacyjny sporządził orzeczenie w którym podał stan pozostawionego majątku na wschodzie przez moich dziadków, podpisany przez dwóch świadków. Z relacji dziadka wynika, że podany w orzeczeniu stan posiadania miał się nijak do faktycznego stanu posiadania. Rzekomi świadkowie nie byli znani nikomu z mojej rodziny i na pewno nie byli mieszkańcami okolicznych wiosek, więc wątpliwa jest ich wiedza o stanie posiadania mojej rodziny. A samo orzeczenie było sporządzone bez zgody/nie na wniosek mojej rodziny, gdyż nie było ich zamiarem osiedlanie się na ziemiach odzyskanych. Znaleźli się na ziemiach odzyskanych ponieważ kierowano tam wszystkich powracających z robót przymusowych, którym domy zagarnął wschodni sojusznik. Również z relacji dziadka wynika, że orzeczenia PUR były robione z „automatu” wszystkim mieszkańcom, bo legalizowało ich pobyt, co było wymuszane ówczesną polityką zasiedlania ziem odzyskanych. A w przypadku tej wsi były „ zrobione pod” rozparcelowany majątek. Wpisywano w nich pozostawione mienie zgodnie obszarowo z podzielonymi wcześniej działkami. Nikt się temu nie sprzeciwiał, bo w większości każdy dostawał parokrotnie więcej niż zostawił.
Dziadek nigdy nie zgodził się z tym orzeczeniem, również nigdy go nie odebrał, czego poniósł dotkliwe konsekwencje. Krótko po wydaniu orzeczenia moja rodzina przeniosła się w inne miejsce i sprawa „umarła”.
Wszystkie te fakty przedstawiłam organom wojewody, jednak odrzucono moje wyśnienia, odrzucono również zeznania świadków, przyjmując za jedyny dowód orzeczenie PUR.
Tu muszę nadmienić, że jest to jedyny dokument w tej sprawie.
Poprosiłam organa wojewody o przedstawienie jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego zgodność lub uznanie przez moją rodzinę faktów w nim zapisanych. Dowodu przekazania/otrzymania ww. orzeczenia. Lub jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego dalszy tok postępowania w sprawie /orzeczenie PUR wszczynało postępowanie, kolejne dokumenty, np. akt nadania potwierdzałby uznanie treści ww. orzeczenia/
Wojewoda zwrócił się do archiwum państwowego, lecz tam oprócz ww. orzeczenia nic nie znaleziono, co potwierdza słowa mojego dziadka.
Swoją decyzję o przyjęciu jako jedynego dowodu orzeczenia PUR Wojewoda uzasadnia w następujący sposób:
„Dokument ten był wydawany na wniosek osoby zainteresowanej, która musiała dostarczyć dowody zostawionego mienia, a w przypadku braku tego typu dokumentów przedstawić świadków mogących zeznać odnośnie pozostawionego majątku. Orzeczenie jednocześnie stanowiło jednocześnie podstawę do osiedlenia się i otrzymania ekwiwalentu na tzw. Ziemiach Odzyskanych. W związku z powyższym brak uzasadnionych podstaw do odrzucenia przez Wojewodę omawianego dokumentu jako dowodu w przedmiotowej sprawie.”
Proszę o podpowiedź, mając na uwadze powyższe, w jaki sposób można doprowadzić do odrzucenia jako dowódu orzeczenie PUR, jako niezgodnego z prawdą.
W orzeczeniu PUR podano na przykład, że dziadkowie pozostawili dom gliniany kryty słomą, a do dnia dzisiejszego stoi ich dom i jest murowany/ceglany, kryty dachówką.
Pozdrawiam
moja sprawa dotyczy odszkodowania za pozostawione nieruchomości poza granicami RP, a dokładniej uznania przedstawionych dowodów.
W skrócie przedstawię dotychczasowe działania.
Zgodnie z ustawą z dnia 8 lipca 2005r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, zgłosiłam swoje roszczenia w odpowiednim terminie. Przedstawiłam zeznania dwóch świadków zgodnie z wytycznymi ww. ustawy i wszystkie wymagane dokumenty /potwierdzenia, zaświadczenia, itp./ Wojewoda wydał decyzję potwierdzającą prawo do rekompensaty. Teraz mam zlecić oszacowanie nieruchomości i przedstawić ją w UW.
Gdzie jest problem?
Mój problem polega na tym, że nie uznano mi faktycznego stanu pozostawionych nieruchomości.
W ustawie napisano:
Art. 6. 4. Dowodami, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, mogą być w szczególności:
1) urzędowy opis mienia;
2) orzeczenie wydane przez były Państwowy Urząd Repatriacyjny;
3) dokumenty urzędowe, w tym sądowe, a także dokumenty pozyskane z archiwów państwowych Republiki Białoruś, Republiki Litewskiej, Federacji Rosyjskiej, Ukrainy lub innych państw;
4) wydane przez władze polskie dokumenty, które świadczą o posiadaniu obywatelstwa polskiego.
5. W przypadku braku dokumentów, o których mowa w ust. 4 pkt 1 i 2, dowodami, o których mowa w ust. 1 pkt 1, mogą być oświadczenia dwóch świadków złożone, pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia, przed notariuszem, organem prowadzącym postępowanie lub w polskiej placówce konsularnej w kraju zamieszkania świadka, którzy: 1) zamieszkiwali w miejscowości, w której znajduje się nieruchomość pozostawiona poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, lub w miejscowości sąsiedniej;
2) nie są osobami bliskimi - w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2004 r. Nr 261, poz. 2603 i Nr 281, poz. 2782 oraz z 2005 r. Nr 130, poz. 1087) - właścicieli lub spadkobierców ubiegających się o potwierdzenie prawa do rekompensaty.
W moim przypadku sprawa wygląda następująco:
Dziadkowie, bo to oni pozostawili mienie, po ucieczce z swojego domu w 1944r zostali wysłani na roboty przymusowe do Niemiec. Do Polski wrócili dopiero w 1947r i zamieszkali u znajomych na terenach odzyskanych. Wtedy też Państwowy Urząd Repatriacyjny sporządził orzeczenie w którym podał stan pozostawionego majątku na wschodzie przez moich dziadków, podpisany przez dwóch świadków. Z relacji dziadka wynika, że podany w orzeczeniu stan posiadania miał się nijak do faktycznego stanu posiadania. Rzekomi świadkowie nie byli znani nikomu z mojej rodziny i na pewno nie byli mieszkańcami okolicznych wiosek, więc wątpliwa jest ich wiedza o stanie posiadania mojej rodziny. A samo orzeczenie było sporządzone bez zgody/nie na wniosek mojej rodziny, gdyż nie było ich zamiarem osiedlanie się na ziemiach odzyskanych. Znaleźli się na ziemiach odzyskanych ponieważ kierowano tam wszystkich powracających z robót przymusowych, którym domy zagarnął wschodni sojusznik. Również z relacji dziadka wynika, że orzeczenia PUR były robione z „automatu” wszystkim mieszkańcom, bo legalizowało ich pobyt, co było wymuszane ówczesną polityką zasiedlania ziem odzyskanych. A w przypadku tej wsi były „ zrobione pod” rozparcelowany majątek. Wpisywano w nich pozostawione mienie zgodnie obszarowo z podzielonymi wcześniej działkami. Nikt się temu nie sprzeciwiał, bo w większości każdy dostawał parokrotnie więcej niż zostawił.
Dziadek nigdy nie zgodził się z tym orzeczeniem, również nigdy go nie odebrał, czego poniósł dotkliwe konsekwencje. Krótko po wydaniu orzeczenia moja rodzina przeniosła się w inne miejsce i sprawa „umarła”.
Wszystkie te fakty przedstawiłam organom wojewody, jednak odrzucono moje wyśnienia, odrzucono również zeznania świadków, przyjmując za jedyny dowód orzeczenie PUR.
Tu muszę nadmienić, że jest to jedyny dokument w tej sprawie.
Poprosiłam organa wojewody o przedstawienie jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego zgodność lub uznanie przez moją rodzinę faktów w nim zapisanych. Dowodu przekazania/otrzymania ww. orzeczenia. Lub jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego dalszy tok postępowania w sprawie /orzeczenie PUR wszczynało postępowanie, kolejne dokumenty, np. akt nadania potwierdzałby uznanie treści ww. orzeczenia/
Wojewoda zwrócił się do archiwum państwowego, lecz tam oprócz ww. orzeczenia nic nie znaleziono, co potwierdza słowa mojego dziadka.
Swoją decyzję o przyjęciu jako jedynego dowodu orzeczenia PUR Wojewoda uzasadnia w następujący sposób:
„Dokument ten był wydawany na wniosek osoby zainteresowanej, która musiała dostarczyć dowody zostawionego mienia, a w przypadku braku tego typu dokumentów przedstawić świadków mogących zeznać odnośnie pozostawionego majątku. Orzeczenie jednocześnie stanowiło jednocześnie podstawę do osiedlenia się i otrzymania ekwiwalentu na tzw. Ziemiach Odzyskanych. W związku z powyższym brak uzasadnionych podstaw do odrzucenia przez Wojewodę omawianego dokumentu jako dowodu w przedmiotowej sprawie.”
Proszę o podpowiedź, mając na uwadze powyższe, w jaki sposób można doprowadzić do odrzucenia jako dowódu orzeczenie PUR, jako niezgodnego z prawdą.
W orzeczeniu PUR podano na przykład, że dziadkowie pozostawili dom gliniany kryty słomą, a do dnia dzisiejszego stoi ich dom i jest murowany/ceglany, kryty dachówką.
Pozdrawiam