No właśnie, może dokończmy dyskusję, bo sprawa jest ciekawa!
1. Żeby cieszyć się ubezpieczeniem zdrowotnym (a nie jesteśmy zarejestrowani w PUP), można je zawrzeć z NFZ i dobrowolnie je opłacać, co stanowi koszt 350-400 zł/msc.
Ale też pójść do pracy na umowe-zlecenie na kwote dajmy na to - 50 zł (od którego są odprowadzane składki zusowskie) np. na 1 dzień wykładania towaru na półki w sklepie i zyskujemy ubezpieczenie na 30 kolejnych dni od daty wygaśnięcia owej umowy. W ten sposób pracując 1 dzień w msc. mamy ciągłe ubezpieczenie, wydając przy tym kilka złotych zamiast kilkaset.
Czy to rzeczywiście tak działa? Ja tu widzę dziurę prawną i tylko czekać, aż ktoś ją zasypie.
2. Umowa - zlecenie zawarta na okres msc. na ową kwotę 50 zł daje nam prawo do zaliczenia tego okresu do stażu emerytalnego. Aktualnie, aby otrzymać uprawnienie emerytalne należy mieć wiek 67 lat i 25 lat pracy. Wydaje mi się, że teoretycznie można ten staż wyrobić umowami-zlecenie pracując dorywczo po 50 zł na umowie i uzyskamy świadczenie. Będzie ono zapewne bardzo niskie - z racji niewielkich kwot odprowadzanych na nasze konto emerytalne z pensji owego zlecenia ale różnice pomiędzy wysokością naszej emerytury jaką nam wyliczą, np. 200 zł po 25 latach "pracy", a ok. 850 zł jaką stanowi emerytura minimalna (socjalna) w Polsce pokrywa państwo.
Czy to tak działa i nie jest drugą dziurą prawną jaką znalazłem przeszukując internet w tym zagadnieniu? :wow: