T
troszka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2010
- Odpowiedzi
- 1
mój syn został napadnięty na placu zabaw w Anglii przez rówieśników. chłopcy kopali go i wyzwali od "pieprzonych polaków", zgłosiłam to na policję. Policjant odwiedził nas, przyjął zeznania od mojego syna (mój syn nie mówi dobrze po angielsku więc ja tłumaczyłam). ponieważ był on na tym placu z dwoma innymi polskimi kolegami; policja wzięła również zeznania od nich. policja odnalazła sprawców, przesłuchała jednakże mama jednego z chłopaków również wniosła skargę na mojego syna , że on napadł na jej dziecko ponieważ jako pierwszy złapał go za rękę co mój syn i reszta potwierdzili. teraz policja chce zanotowac i wziąśc odciski palców mojego syna. czy mogę się na to niezgodzic? czy mogą zanotowac mojego syna za złapanie kogoś za rękę?
poniżej opiszę sytuację z placu zabaw.
angilelski chłopak leżał na zjeżdżalni i na prośbę kolegów mojego syna żeby zjechał odpowiedział nie. chłopcy twierdzą że robił im na złóśc. mój syn chwycił go za rękę i póścił- nie pchał ani nic-nie wie po co to zrobił - a chcę dodac że mój syn to typ kujona w okularkach nie żadnego bójkowicza.
chwilę później dwójka pozostałych angielskich chłopców podeszła do mojego syna i wyrażając się na niego zaczęli go kopac. mój syn odkopnął dwa razy,odepchnął jednego z chłopaków a w między czasie chłopak ze zjeżdżalni napluł mu na włosy. jak anglicy zorientowali się że jeden z polaków "zniknął" (przybiegł do mnie żeby mnie wezwac) to odeszli z placu. jak dotarłam na plac widziałam ich jeszcze w oddali krzyczących "fucking polish".
mamy iśc wkrótce na policję i chciałabym się poradzic kogoś jak uchronic syna przed zanotowaniem przez policję.
poniżej opiszę sytuację z placu zabaw.
angilelski chłopak leżał na zjeżdżalni i na prośbę kolegów mojego syna żeby zjechał odpowiedział nie. chłopcy twierdzą że robił im na złóśc. mój syn chwycił go za rękę i póścił- nie pchał ani nic-nie wie po co to zrobił - a chcę dodac że mój syn to typ kujona w okularkach nie żadnego bójkowicza.
chwilę później dwójka pozostałych angielskich chłopców podeszła do mojego syna i wyrażając się na niego zaczęli go kopac. mój syn odkopnął dwa razy,odepchnął jednego z chłopaków a w między czasie chłopak ze zjeżdżalni napluł mu na włosy. jak anglicy zorientowali się że jeden z polaków "zniknął" (przybiegł do mnie żeby mnie wezwac) to odeszli z placu. jak dotarłam na plac widziałam ich jeszcze w oddali krzyczących "fucking polish".
mamy iśc wkrótce na policję i chciałabym się poradzic kogoś jak uchronic syna przed zanotowaniem przez policję.