M
mavra
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 3
Witam.
W październiku podjęłam pracę na umowę zlecenie w pewnym sklepie. Mniej więcej co miesiąc dostawałam kolejną do podpisania.
Umowa z szefem była prosta, 1000zł na rękę plus premia zależna od wysokości utargu.
Oczywiście musiałam też podpisać oświadczenie o odpowiedzialności materialnej.
Pod koniec grudnia odbyło się rozliczenie. Szef stwierdził, że na sklepie brakuje towaru za około 2 tys zł i zabrał nam premie które miały wynosić 900zł. Premia ta została odebrana czterem osobom, co w sumie daje 3600zł, więc w pełni pokrywa straty i to z nadwyżką. W tym momencie uznałam, że rezygnuję z pracy, podobnie postąpiły pozostałe pracownice.
Jako że nie mamy podpisanych umów na styczeń (zwykle dostajemy umowy pod koniec danego miesiąca), nie obowiązuje mnie żaden okres wypowiedzenia. Zatem poinformowałam szefa o swojej rezygnacji.
Ten stwierdził, że skoro tak do poda nas do sądu za to całe manko właśnie.
I tu moje pytanie: czy ma jakieś podstawy? Nie wiem, co właściwie w tej sytuacji robić i myśleć. Czy ktoś się orientuje jak to wygląda?
W październiku podjęłam pracę na umowę zlecenie w pewnym sklepie. Mniej więcej co miesiąc dostawałam kolejną do podpisania.
Umowa z szefem była prosta, 1000zł na rękę plus premia zależna od wysokości utargu.
Oczywiście musiałam też podpisać oświadczenie o odpowiedzialności materialnej.
Pod koniec grudnia odbyło się rozliczenie. Szef stwierdził, że na sklepie brakuje towaru za około 2 tys zł i zabrał nam premie które miały wynosić 900zł. Premia ta została odebrana czterem osobom, co w sumie daje 3600zł, więc w pełni pokrywa straty i to z nadwyżką. W tym momencie uznałam, że rezygnuję z pracy, podobnie postąpiły pozostałe pracownice.
Jako że nie mamy podpisanych umów na styczeń (zwykle dostajemy umowy pod koniec danego miesiąca), nie obowiązuje mnie żaden okres wypowiedzenia. Zatem poinformowałam szefa o swojej rezygnacji.
Ten stwierdził, że skoro tak do poda nas do sądu za to całe manko właśnie.
I tu moje pytanie: czy ma jakieś podstawy? Nie wiem, co właściwie w tej sytuacji robić i myśleć. Czy ktoś się orientuje jak to wygląda?