C
cedrik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2007
- Odpowiedzi
- 12
Witam wszystkich 
Mam taką niemiłą sprawę natury prawniczej, o pomoc przy której bym Was prosił. Przede wszystkim napiszę, jak wygląda całe "tło": W listopadzie roku ubiegłego wykazałem się głupotą i w nocy zerwałem kilka plakatów wyborczych. Od razu zaznaczam, bo jest to istotne - było to tylko 4-5 sztuk, bo zrywałem plakaty tylko jednej partii i starałem się uważać (samo zdejmowanie zresztą też nie należy do rzeczy łatwych
). Zatrzymała mnie policja i ponieważ nie wiedzieli, jak zakwalifikować czyn, stwierdzili że to jest przestępstwo (przynajmniej tak wynikało z ich rozmów) i zawieźli mnie na komisariat. Znalezione przy mnie przedmioty dot. sprawy (1 plakat wzięty "na pamiątkę" i obcęgi którymi obcinałem druciki) zostały zarekwirowane. Na komisariacie dali mi jakąś karteczkę, z którą miałem się stawić następnego dnia na przesłuchanie. Następnie pojechaliśmy jeszcze raz w miejsce, w którym mnie złapali. I tutaj przeżyłem mały szok. Policjanci zebrali NIEMAL WSZYSTKIE leżące w okolicy plakaty i powiedzieli mi, że jest to dowód rzeczowy. Na nic zdały się tłumaczenia, że przecież te, które przytachali są tak zamoknięte, że gołym okiem widać, że leżą tu już od ładnych paru dni (na ziemi leżało, tak jak już wspomniałem 4-5 plakatów SUCHYCH, a więc zerwanych niedawno, przeze mnie); na nic zdały się tłumaczenia, że bezcelowe byłoby z mojej strony zrywanie plakatów WSZYSTKICH komitetów wyborczych. W każdym razie następnego dnia pojawiłem się o wskazanej godzinie i (po dwóch godzinach czekania, czego im zresztą nie biorę za złe) poszedłem na przesłuchanie. Policjant, który mnie przesłuchiwał napisał moją wersję wydarzeń, tyle że w miejscu dot. ilości plakatów pośpieszył się i wpisał liczbę 30 (tyle uzbierali policjanci). cdn...
Mam taką niemiłą sprawę natury prawniczej, o pomoc przy której bym Was prosił. Przede wszystkim napiszę, jak wygląda całe "tło": W listopadzie roku ubiegłego wykazałem się głupotą i w nocy zerwałem kilka plakatów wyborczych. Od razu zaznaczam, bo jest to istotne - było to tylko 4-5 sztuk, bo zrywałem plakaty tylko jednej partii i starałem się uważać (samo zdejmowanie zresztą też nie należy do rzeczy łatwych