D
Dymitro
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2016
- Odpowiedzi
- 4
Witam,
od niedawna pracuję jako doradca klienta w salonie jednego z operatorów GSM (choć jak widać po tej sytuacji nie radzę sobie z "trudnymi" klientami). W zeszłym tygodniu pewne małżeństwo przedłużało umowę na abonament. Kiedy dałem im dokumenty do podpisu, poszedłem do magazynu schować telefony, w tym czasie klient miał podpisać umowy. Kiedy już potwierdziłem w systemie podpisanie umowy, klient powiadomił mnie, że im się pomyliło i umowę podpisała jego żona (użytkowniczka numeru). Mimo tego, klient przekazał, że mam nie anulować umowy, bo on zgodził się przecież na umowę. Wrócili w piątek, powiadamiając mnie, że odstępują od umowy. Przekazałem im, że umowy zawierane stacjonarnie mogą być anulowane jedynie w ciągu 48 h od podpisania. Klient stwierdził, że w takim razie wzywa policję i pozwie mnie do sądu o podrobienie podpisu, bo on nie podpisał się na umowie, chyba że natychmiast załagodzę całą sytuację. Nie wiedząc co zrobić w tej sytuacji, a chcąc uniknąć wzywania służb, przekazałem klientowi potwierdzenie stałego zlecenia zapłaty na jego kontro klienta (na którym dokonywana jest płatność za kilka różnych abonamentów) do końca aneksu. Klient stwierdził, że to i tak nie wystarcza i zgłosi się do UOKIK w celu anulowania umowy, a wpłaty jakie będę dokonywać potraktuje jako rabat na pozostałe abonamenty. Czy jest możliwość wybrnięcia z tej sytuacji bez ponoszenia przeze mnie kosztów? Na nagraniu monitoringu będzie widać, że małżeństwo to wchodziło do salonu a później wychodziło razem z dokumentami, więc będzie dowód na to, że nie podrobiłem za nich podpisu (przecież wtedy nie dostaliby nawet dokumentów). Czy istnieje możliwość dochodzenia przez klienta drogą prawną uiszczania przeze mnie opłat za umowę na jego nazwisko na podstawie stałego zlecenia zapłaty, którego nie podpisałem?
od niedawna pracuję jako doradca klienta w salonie jednego z operatorów GSM (choć jak widać po tej sytuacji nie radzę sobie z "trudnymi" klientami). W zeszłym tygodniu pewne małżeństwo przedłużało umowę na abonament. Kiedy dałem im dokumenty do podpisu, poszedłem do magazynu schować telefony, w tym czasie klient miał podpisać umowy. Kiedy już potwierdziłem w systemie podpisanie umowy, klient powiadomił mnie, że im się pomyliło i umowę podpisała jego żona (użytkowniczka numeru). Mimo tego, klient przekazał, że mam nie anulować umowy, bo on zgodził się przecież na umowę. Wrócili w piątek, powiadamiając mnie, że odstępują od umowy. Przekazałem im, że umowy zawierane stacjonarnie mogą być anulowane jedynie w ciągu 48 h od podpisania. Klient stwierdził, że w takim razie wzywa policję i pozwie mnie do sądu o podrobienie podpisu, bo on nie podpisał się na umowie, chyba że natychmiast załagodzę całą sytuację. Nie wiedząc co zrobić w tej sytuacji, a chcąc uniknąć wzywania służb, przekazałem klientowi potwierdzenie stałego zlecenia zapłaty na jego kontro klienta (na którym dokonywana jest płatność za kilka różnych abonamentów) do końca aneksu. Klient stwierdził, że to i tak nie wystarcza i zgłosi się do UOKIK w celu anulowania umowy, a wpłaty jakie będę dokonywać potraktuje jako rabat na pozostałe abonamenty. Czy jest możliwość wybrnięcia z tej sytuacji bez ponoszenia przeze mnie kosztów? Na nagraniu monitoringu będzie widać, że małżeństwo to wchodziło do salonu a później wychodziło razem z dokumentami, więc będzie dowód na to, że nie podrobiłem za nich podpisu (przecież wtedy nie dostaliby nawet dokumentów). Czy istnieje możliwość dochodzenia przez klienta drogą prawną uiszczania przeze mnie opłat za umowę na jego nazwisko na podstawie stałego zlecenia zapłaty, którego nie podpisałem?