S
sobaga
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2006
- Odpowiedzi
- 7
Nie bardzo wiem, gdzie umieścić to pytanie, więc spróbuję tutaj, a w razie czego Adminów proszę o przeniesienie w odpowiednie miejsce.
Sytuacja wygląda mniej więcej tak.
Osoba o której piszę skończyła pracę w pewnej firmie w styczniu tego roku po przepracowaniu u nich kilku lat i roku urlopu zdrowotnego. W marcu dostała na swoje konto pieniądze w wysokości równej jej pensji, nad którymi się nie zastanawiała za mocno (bo przyszło jej do głowy, że to może być trzynastka), wydała i tyle. Po miesiącu gdzieś dostaje email od księgowej, która prosi o zwrot wynagrodzenia, które zostało przelane omyłkowo. Sęk w tym, że owa osoba przebywa za granicą, dopiero zaczęła pracę i jest nieco spłukana, a rzeczone pieniądze już dawno wydane i zapomniane... Odpowiedziała więc, że nie wie, co ma zrobić bo sytuacja wygląda tak, jak to opisałam wcześniej, pieniążki wydała w dobrej wierze (wszak były na jej koncie) i zapytała, jak taką sytuację najlepiej rozwiązać. Po kilkunastu dniach dostaje odpowiedź, znowu na maila, że księgowej to nie interesuje a pieniądze ma zwrócić i już, natychmiast i zaraz plus straszenie sądami i takimi tam. No i zagotowało się w niej, bo ona do ludzi miło i uprzejmie a ludzie do niej niekoniecznie.
Więc pytanie: czy to nie jest tak, że jeżeli księgowa się pomyli i przeleje pieniądze nie tak, jak trzeba, to ich zwrot tak naprawdę zależy od dobrej woli mimowolnego beneficjenta? Jest na to jakiś paragraf?
Miłego weekendu
Sytuacja wygląda mniej więcej tak.
Osoba o której piszę skończyła pracę w pewnej firmie w styczniu tego roku po przepracowaniu u nich kilku lat i roku urlopu zdrowotnego. W marcu dostała na swoje konto pieniądze w wysokości równej jej pensji, nad którymi się nie zastanawiała za mocno (bo przyszło jej do głowy, że to może być trzynastka), wydała i tyle. Po miesiącu gdzieś dostaje email od księgowej, która prosi o zwrot wynagrodzenia, które zostało przelane omyłkowo. Sęk w tym, że owa osoba przebywa za granicą, dopiero zaczęła pracę i jest nieco spłukana, a rzeczone pieniądze już dawno wydane i zapomniane... Odpowiedziała więc, że nie wie, co ma zrobić bo sytuacja wygląda tak, jak to opisałam wcześniej, pieniążki wydała w dobrej wierze (wszak były na jej koncie) i zapytała, jak taką sytuację najlepiej rozwiązać. Po kilkunastu dniach dostaje odpowiedź, znowu na maila, że księgowej to nie interesuje a pieniądze ma zwrócić i już, natychmiast i zaraz plus straszenie sądami i takimi tam. No i zagotowało się w niej, bo ona do ludzi miło i uprzejmie a ludzie do niej niekoniecznie.
Więc pytanie: czy to nie jest tak, że jeżeli księgowa się pomyli i przeleje pieniądze nie tak, jak trzeba, to ich zwrot tak naprawdę zależy od dobrej woli mimowolnego beneficjenta? Jest na to jakiś paragraf?
Miłego weekendu