D
denaturat12
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2016
- Odpowiedzi
- 5
Witam, jestem Bartek. Uczeń drugiej klasy liceum ogólnokształcącego. W dniu jutrzejszym nadana zostanie mi, oraz dwóm moim kolegom, zastanie również wyrzucony ze szkoły mój przyjaciel, za podejrzenie woźnej o paleniu epapierosa w toalecie.
Opis sytuacji:
Zostaliśmy dzisiaj w czterech zauważeni przez panią woźną, jak w czterech wychodziliśmy z jeden kabiny z toalety. Poszła ona zawiadomić o tym panią dyrektor, która wezwała nas na lekcji i powiadomiła o tym że trzech z nas otrzymuje nagany, a czwarty - kolega który miał wcześniej naganę - wylatuje ze szkoły. Nic oczywiście takiego jak palenie nie miało miejsca, gadaliśmy sobie, douczaliśmy się na sprawdzian z historii. Chmura jeśli była to dlatego, że ktoś w innej kabinie palił. Fakt, że do kibla często przychodzi ktoś palić. Jednak sęk w tym, że my nie. A zostaliśmy oskarżeni. Nikt nie złapał nas na gorącym uczynku - więc przecież nie powinniśmy być uznawani za winnych. Jedyny ich dowód to słowo pani sprzątającej, która powiedziała o tym jak wychodziliśmy razem z toalety. Przecież to że ktoś jest podejrzany, nie jest równe z tym, że jest winny.
Jutro mamy pojawić się w szkole z rodzicami i zostać poinformowani o otrzymaniu nagany. Jednak żaden z nas nie ma zamiaru niczego podpisywać, każdy z nas się nie przyznaje i mówi to samo. Podejrzenie nie czyni nas winnymi, zwłaszcza że tacy nie jesteśmy. Znajomy już pisze na tą dyrektorkę list do kuratorium, akurat w innej sprawie, gdyż to nie pierwszy raz gdy osądziła kogoś z góry. Myślałem żeby może wynająć prawnika, który przyszedłby do szkoły i pogadał z nią, po bronił nas. Ale to mogłoby być kosztowne i nie wiem czy by się udało.
Opis sytuacji:
Zostaliśmy dzisiaj w czterech zauważeni przez panią woźną, jak w czterech wychodziliśmy z jeden kabiny z toalety. Poszła ona zawiadomić o tym panią dyrektor, która wezwała nas na lekcji i powiadomiła o tym że trzech z nas otrzymuje nagany, a czwarty - kolega który miał wcześniej naganę - wylatuje ze szkoły. Nic oczywiście takiego jak palenie nie miało miejsca, gadaliśmy sobie, douczaliśmy się na sprawdzian z historii. Chmura jeśli była to dlatego, że ktoś w innej kabinie palił. Fakt, że do kibla często przychodzi ktoś palić. Jednak sęk w tym, że my nie. A zostaliśmy oskarżeni. Nikt nie złapał nas na gorącym uczynku - więc przecież nie powinniśmy być uznawani za winnych. Jedyny ich dowód to słowo pani sprzątającej, która powiedziała o tym jak wychodziliśmy razem z toalety. Przecież to że ktoś jest podejrzany, nie jest równe z tym, że jest winny.
Jutro mamy pojawić się w szkole z rodzicami i zostać poinformowani o otrzymaniu nagany. Jednak żaden z nas nie ma zamiaru niczego podpisywać, każdy z nas się nie przyznaje i mówi to samo. Podejrzenie nie czyni nas winnymi, zwłaszcza że tacy nie jesteśmy. Znajomy już pisze na tą dyrektorkę list do kuratorium, akurat w innej sprawie, gdyż to nie pierwszy raz gdy osądziła kogoś z góry. Myślałem żeby może wynająć prawnika, który przyszedłby do szkoły i pogadał z nią, po bronił nas. Ale to mogłoby być kosztowne i nie wiem czy by się udało.