K
Kolpak
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2011
- Odpowiedzi
- 9
Witam,
Krótko mówiąc 2 razy dalem się zrobić w "jajo" przez "kolegów"-teraz wiem, że 3-go razu nie będzie.
Podam oba przypadki, to może odpowiecie czy jest jakaś szansa na zwrot kasy:
A) Z rok temu pożyczyłem 1,5 tys. zł na słowo. Miał to oddać za miesiąc, a teraz gdy się na niego natknę, to oczywiście przeprasza i obiecuje, że odda jednak ma problemy (klasyk). Swoją drogą zrobił tak ponoć pół miasta na grube setki, więc nic dziwnego, że nie ma na zwrot.
B) Sprawa ciągnie się już ponad 2 lata. Zaczęło się od wydania towaru (coś czym się zajmuję) który lada chwila miał spłacić, później doszła do tego pożyczka, a na koniec jeszcze jedna pożyczka, którą musiałem udzielić, bo to była jedyna szansa na odzyskanie tamtych pieniędzy (gdybym tego nie zrobił, to narastałyby mu długi gdzie indziej dosłowanie z dnia na dzień)-długa historia. Łącznie zrobiło się z tego pare tys. zł. Oczywiście również kończy się na obietnicach bez pokrycia.
W tym przypadku przy pierwszej pożyczce pieniężnej (10.2009) jako zabezpieczenie spisałem z nim umowę kupna-sprzedaży jego samochodu na wartość 50 tys. zł (jest nadal w jego posiadaniu) z osobnym aneksem do niej mówiącym, że umowa nabiera mocy prawnej 31.12.09, chyba że do tej pory spłaci dług pieniężny (5,5 tys. zł)-wtedy umowa traci ważność. Poza umową mam tylko kartę pojazdu. Aha mam też chyba różne maila wymieniane z nim w których z pewnością poruszany był temat pożyczki.
Generalnie już się pogodziłem z utratą tych pieniędzy i zyskałem nauczkę na całe życie, ale może jest coś co można jeszcze zrobić, by jednak je odzyskać?
Krótko mówiąc 2 razy dalem się zrobić w "jajo" przez "kolegów"-teraz wiem, że 3-go razu nie będzie.
Podam oba przypadki, to może odpowiecie czy jest jakaś szansa na zwrot kasy:
A) Z rok temu pożyczyłem 1,5 tys. zł na słowo. Miał to oddać za miesiąc, a teraz gdy się na niego natknę, to oczywiście przeprasza i obiecuje, że odda jednak ma problemy (klasyk). Swoją drogą zrobił tak ponoć pół miasta na grube setki, więc nic dziwnego, że nie ma na zwrot.
B) Sprawa ciągnie się już ponad 2 lata. Zaczęło się od wydania towaru (coś czym się zajmuję) który lada chwila miał spłacić, później doszła do tego pożyczka, a na koniec jeszcze jedna pożyczka, którą musiałem udzielić, bo to była jedyna szansa na odzyskanie tamtych pieniędzy (gdybym tego nie zrobił, to narastałyby mu długi gdzie indziej dosłowanie z dnia na dzień)-długa historia. Łącznie zrobiło się z tego pare tys. zł. Oczywiście również kończy się na obietnicach bez pokrycia.
W tym przypadku przy pierwszej pożyczce pieniężnej (10.2009) jako zabezpieczenie spisałem z nim umowę kupna-sprzedaży jego samochodu na wartość 50 tys. zł (jest nadal w jego posiadaniu) z osobnym aneksem do niej mówiącym, że umowa nabiera mocy prawnej 31.12.09, chyba że do tej pory spłaci dług pieniężny (5,5 tys. zł)-wtedy umowa traci ważność. Poza umową mam tylko kartę pojazdu. Aha mam też chyba różne maila wymieniane z nim w których z pewnością poruszany był temat pożyczki.
Generalnie już się pogodziłem z utratą tych pieniędzy i zyskałem nauczkę na całe życie, ale może jest coś co można jeszcze zrobić, by jednak je odzyskać?