D
dyletant44
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2019
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie, jako osoba mało doświadczona w kwestiach prawnych, a zwłaszcza dot. napaści itp. mam do Państwa prośbę o poradę w pewnej sprawie.
Ja i mój znajomy ostatnio w pewnym incydencie. Miało to miejsce na zamkniętym osiedlu gdzie obaj mieszkamy.
Wieczorem, usiedliśmy sobie na ławce, a że była późna pora i ciemno, mieliśmy włączoną latarkę.
Po pewnym czasie z jednej z klatek wyszedł "sąsiad" i podszedł do nas. W ręku trzymał - tu nie jestem pewien albo młotek do kotletów albo toporek do mięsa -jest takie narzędzie 2 w 1. Ten zaczął zachowywać się agresywnie wyraźnie szukając zaczepki i sugerował, że świecimy mu po oknach - to akurat było niemożliwe ze względu na odległość i kąt pod jakim siedzieliśmy. Dodam, że od tego człowieka było czuć alkohol, ale nie było to upojenie jakie każdy sobie może wyobrazić. Miał pełne zdolności ruchowe. Mój znajomy próbował wyjaśnić mu, żeby się uspokoił, ale tamten zaczął do niego startować i grozić w stylu zaj... ci itp, mając uniesione narzędzie w ręku. Doszło do szarpaniny (moim zdaniem w obronie własnej). Ja i moja sąsiadka jesteśmy świadkami jak ten człowiek chciał go uderzyć i że posiadał taki "tłuczek".
Na szczęście potem odrzucił go na ziemie i zaczął dusić kolegę, ja jakoś dałem rade odciągnąć go (znajomy był już fioletowy na twarzy).
Byliśmy z tym na policji - niestety na drugi dzień. Powiedziano nam, że takie sprawy prokurator umarza przeważnie (to powiedział policjant powołując się na doświadczenie, ja tego nie kwestionuję) Dodatkowo dowiedzieliśmy się też, że takie co w ogóle nie podchodzi pod kodeks karny tylko co najwyżej cywilny) - naruszenie nietykalności.
Mnie zaniepokoiło, to, że policjanci sami szukali przepisów w internecie, ale w taki sposób jakby sami dopiero pierwszy raz mieli je odczytać.
Możliwe, że ja to tak oceniam przez brak rozeznania w tych sprawach, ale znalazłem:
Art.158.§1. Kto bierze udział wbójce lub pobiciu, wktórym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego wart.156§1 lub wart.157§1,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
oraz
Art.159. Kto, biorąc udział w bójce lub pobiciu człowieka, używa broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu,podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Akurat samo duszenie nie było przy użyciu niczego poza rękami, natomiast początek był. Podałem te art. ponieważ je znalazłem i wydają mi się znajome jak myślę o tym incydencie, ale oczywiście czekam na Państwa zdanie.
Ja sam nie wiem co z tym zrobić chociaż czarno to widzę. Dostaliśmy na koniec radę, żeby najpierw spróbować załatwić sprawę bez pozwów, tylko za pomocą dzielnicowego, który jest już umówiony na wizytę.
PS myślę że ważna informacją jest to, że ten człowiek, był niepierwszy raz agresywny, zaczepiał i wyzywał ludzi. Wielu sąsiadów jest w stanie potwierdzić te zachowania, tylko niestety z tego jak widzę też nic nie wynika, poza tym, że trzeba go "tolerować" i być przygotowanym, że na własnym osiedlu nie wolno sobie siedzieć ani spacerować z latarką.... tak spacerować bo tego samego dnia godzinę przed incydentem ten sam człowiek naskoczył na mnie i zaczął szarpać i wywracać na ziemie, sugerując, że jestem może złodziejem i moje argumenty aby zadzwonił na policję i że tu mieszkam zlekceważył.
Dodatkowa informacją (byś może nieważna i na pewno niezależną od napaści) jest to, że mieszkanie w którym ten człowiek mieszka zostało dawno zlicytowane i czeka in na eksmisję. Jest to patologiczne towarzystwo, z którym "trzeba" żyć.
Z góry dziękuję za jakieś porady, co robić w takiej sprawie i pozdrawiam serdecznie.
Ja i mój znajomy ostatnio w pewnym incydencie. Miało to miejsce na zamkniętym osiedlu gdzie obaj mieszkamy.
Wieczorem, usiedliśmy sobie na ławce, a że była późna pora i ciemno, mieliśmy włączoną latarkę.
Po pewnym czasie z jednej z klatek wyszedł "sąsiad" i podszedł do nas. W ręku trzymał - tu nie jestem pewien albo młotek do kotletów albo toporek do mięsa -jest takie narzędzie 2 w 1. Ten zaczął zachowywać się agresywnie wyraźnie szukając zaczepki i sugerował, że świecimy mu po oknach - to akurat było niemożliwe ze względu na odległość i kąt pod jakim siedzieliśmy. Dodam, że od tego człowieka było czuć alkohol, ale nie było to upojenie jakie każdy sobie może wyobrazić. Miał pełne zdolności ruchowe. Mój znajomy próbował wyjaśnić mu, żeby się uspokoił, ale tamten zaczął do niego startować i grozić w stylu zaj... ci itp, mając uniesione narzędzie w ręku. Doszło do szarpaniny (moim zdaniem w obronie własnej). Ja i moja sąsiadka jesteśmy świadkami jak ten człowiek chciał go uderzyć i że posiadał taki "tłuczek".
Na szczęście potem odrzucił go na ziemie i zaczął dusić kolegę, ja jakoś dałem rade odciągnąć go (znajomy był już fioletowy na twarzy).
Byliśmy z tym na policji - niestety na drugi dzień. Powiedziano nam, że takie sprawy prokurator umarza przeważnie (to powiedział policjant powołując się na doświadczenie, ja tego nie kwestionuję) Dodatkowo dowiedzieliśmy się też, że takie co w ogóle nie podchodzi pod kodeks karny tylko co najwyżej cywilny) - naruszenie nietykalności.
Mnie zaniepokoiło, to, że policjanci sami szukali przepisów w internecie, ale w taki sposób jakby sami dopiero pierwszy raz mieli je odczytać.
Możliwe, że ja to tak oceniam przez brak rozeznania w tych sprawach, ale znalazłem:
Art.158.§1. Kto bierze udział wbójce lub pobiciu, wktórym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego wart.156§1 lub wart.157§1,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
oraz
Art.159. Kto, biorąc udział w bójce lub pobiciu człowieka, używa broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu,podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Akurat samo duszenie nie było przy użyciu niczego poza rękami, natomiast początek był. Podałem te art. ponieważ je znalazłem i wydają mi się znajome jak myślę o tym incydencie, ale oczywiście czekam na Państwa zdanie.
Ja sam nie wiem co z tym zrobić chociaż czarno to widzę. Dostaliśmy na koniec radę, żeby najpierw spróbować załatwić sprawę bez pozwów, tylko za pomocą dzielnicowego, który jest już umówiony na wizytę.
PS myślę że ważna informacją jest to, że ten człowiek, był niepierwszy raz agresywny, zaczepiał i wyzywał ludzi. Wielu sąsiadów jest w stanie potwierdzić te zachowania, tylko niestety z tego jak widzę też nic nie wynika, poza tym, że trzeba go "tolerować" i być przygotowanym, że na własnym osiedlu nie wolno sobie siedzieć ani spacerować z latarką.... tak spacerować bo tego samego dnia godzinę przed incydentem ten sam człowiek naskoczył na mnie i zaczął szarpać i wywracać na ziemie, sugerując, że jestem może złodziejem i moje argumenty aby zadzwonił na policję i że tu mieszkam zlekceważył.
Dodatkowa informacją (byś może nieważna i na pewno niezależną od napaści) jest to, że mieszkanie w którym ten człowiek mieszka zostało dawno zlicytowane i czeka in na eksmisję. Jest to patologiczne towarzystwo, z którym "trzeba" żyć.
Z góry dziękuję za jakieś porady, co robić w takiej sprawie i pozdrawiam serdecznie.