Naprawa szkody z OC przy braku oświadczenia sprawcy

  • Autor wątku Autor wątku kjejstut
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kjejstut

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
2
Dzień dobry,

ostatnio miałem kolizję, opiszę może przebieg zdarzenia z mojego punktu widzenia dla kontekstu:
Prowadziłem samochód, przede mną jechały 2 samochody, które wyprzedziły rowerzystę. Powstała luka więc zacząłem przyśpieszać, żeby zbliżyć się do rowerzysty i go ewentualnie wyprzedzić (przyznaję, że była linia ciągła). Spojrzałem w lusterko i zobaczyłem, że 2-3 samochody za mną motocyklista zaczął wyprzedzanie, z naprzeciwka coś jechało więc zrezygnowałem z wyprzedzania, żeby nie uderzyć przypadkiem rowerzysty, ale musiałem ostro przyhamować. Po chwili było uderzenie w tył i okazało się, że to motocyklista.
Nie pamiętam, czy w ogóle przekroczyłem linię ciągłą, bo zrezygnowałem z wyprzedzania, kolizja była centralnie w środek zderzaka, byłem blisko prawej krawędzi wtedy.

Chciałem wzywać policję, ale motocyklista chciał się dogadać. Próbował całą winę zrzucić na mnie, żeby tak nie hamować, że motocykl ma słabsze hamulce i że trzeba się na drodze szanować (od początku zwracałem uwagę, że hamowałem żeby nie potrącić rowerzysty).
On zaczął mnie przekonywać, że to moja wina, że dostanę mandat za wyprzedzanie na ciągłej (zaznaczam że żadna część pojazdu nie wyprzedziła rowerzysty, zahamowałem za nim i nawet nie wiem czy najechałem na linię).

Chciał mnie przekonać, że szkoda u mnie jest niewielka, że się dogadamy tak że on naprawi motocykl z mojego OC a on mi zapłaci za moją naprawę, bo to nie powinno przekroczyć 500 zł. Próbował nawet tak napisać oświadczenie, że bezpodstawnie hamowałem ("kierowca nie wie dlaczego hamował"). Ale już wtedy nawet świadek zdarzenia zaprotestował, żeby pisać zgodnie z prawdą. Ostatecznie w związku z tym, że byłem przekonany że po mojej stronie szkoda jest niewielka i zamknie się w 500 zł to spisaliśmy oświadczenie, że doszło do kolizji, nikt nie został ranny i że kierowcy uzgodnili, że każdy naprawi szkodę we własnym zakresie. Kierowcy rezygnują ze wszelkich roszczeń związanych ze zdarzeniem.

Teraz żałuję, że nie wezwałem policji, bo się okazało, że naprawa wyniesie ponad 3 tys - części trzeba wymienić + malowanie.

Czy w takiej sytuacji, gdy mamy podpisane oświadczenie, że się zrzekamy roszczeń można coś zrobić?
Mogę sam zgłosić się do ubezpieczyciela motocyklisty?
Czy oświadczenie można spisać po fakcie? Kierowca przekonał mnie, że naprawa nie powinna być droga. Oświadczenie podpisał też niezależny świadek.

Mam dane kierowcy i świadka, dodatkowo mój brat był jeszcze pasażerem i też może zeznawać. Świadek był przy całej naszej rozmowie więc myślę, że by zeznał, że ja chciałem wzywać policję, a to drugi kierowca próbował zrzucać winę na mnie i załatwić to w inny sposób.

W stresie to człowiek nie myśli logicznie, a motocyklista od początku próbował wmówić moją winę i bym pewnie nawet się przyznał do tej winy, jakby świadek się nie wtrącił :(
 
Powrót
Góra