Narażenie na straty finansowe

  • Autor wątku Autor wątku KatarzynaBiedronka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

KatarzynaBiedronka

Sytuacja jest dosyć skomplikowana więc postaram się ją opisać w miarę najkrócej. Zwracam się z prośbą o poradę prawną.

Wynajmowałam mieszkanie z paroma innymi lokatorami, każdy płacił osobno za swój pokój. Około dwa miesiące temu wyprowadziłam się z mieszkania, ale ponieważ nie mam samochodu ciężko było mi zabrać wszystkie rzeczy. Do samochodu kolegi, który mi pomagał w przeprowadzce nie wszystko się zmieściło, zostawiłam więc u koleżanki w pokoju (który swoją drogą jest bardzo duży) dwa małe pudełka i jeden niewielki domek dla lalek, w którym znajdowały się jakieś rzeczy mojego byłego partnera. Wiedziałam, ze w pudełkach są też jego dyski, więc poprosiłam koleżankę, żeby te pudełka trzymała u siebie w pokoju, a nie zajmują one dużo miejsca. Kiedy wróciłam wczoraj aby odebrać swoje dwa pudełka i domek dla lalek z rzeczami okazało się, że moi byli współlokatorzy bez powiadomienia mnie (a widujemy się na uczelni cały czas) wynieśli go na strych. Problem w tym, że frontowe drzwi do kamienicy mają popsuty zamek i z łatwością można je otworzyć jednym pchnięciem (wszyscy lokatorzy o tym wiedzą). Podobnie sprawa ma się ze strychem - na drzwiach wisi kłódka, która wygląda na zamknięta jednak jest niesprawna. Okazało się, że moi byli współlokatorzy wynieśli rzeczy na strych, na którym zamieszkał ćpun (jest tam jego legowisko z narzędziami, kradzionymi rzeczami np rozwalonym zegarkiem i walającymi się fifkami i igłami)doskonale wiedząc o jego obecności. Co więcej, starsza pani, której frontowe drzwi mieszczą się naprzeciw wejścia na strych powiedziała, że moi współlokatorzy doskonale wiedzieli o tym, że rzeczy te zostały potem rozgrzebane. Najprawdopodobniej ćpun, który tam zamieszkał ukradł dyski i inne przedmioty o mniejszej lub większej wartości. Niestety zginął cały domek dla lalek, w którym znajdowały się karty (w tym kredytowe, niektóre ważne, niektóre nieważne) mojego byłego partnera oraz jego i mój paszport - o czym nie pamiętałam gdy rzeczy te zostawiałam (miałam dużo pudeł z rzeczami). Stało się to prawdopodobnie dwa tygodnie temu o czym moi byli współlokatorzy wiedzieli a mnie nie poinformowali. Od tego czasu z tymi paszportami mogło się stać wszystko.

Jestem świadoma, że ja się po te rzeczy nie zgłosiłam natychmiastowo, ale nie miałam takiej możliwości, a nie zajmowały one naprawdę dużo miejsca, zwłaszcza, że to mieszkanie w kamienicy jest bardzo duże.
Wiem, ze paszporty trzeba zastrzec, zglosić w bankach, na policji ich utratę itp.

Moje pytanie jest inne. Czy jest jakikolwiek sposób, w który mogę prawnie dopierdolić swoim byłym współlokatorom, którzy do tej sytuacji doprowadzili z premedytacją?
 
Powrót
Góra