Nauczyciel robi co chce, dyrektor "bezsilny"

  • Autor wątku Autor wątku pannazoey
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pannazoey

Witam :)

Jestem w klasie maturalnej i całą klasą mamy problem z nauczycielką matematyki. Żeby lepiej przedstawić sytuację wypunktuję wszystko.

1. Nauczanie z matematyki mamy mieć na poziomie podstawowym, a nauczycielka robi z nami zagadnienia z rozszerzenia.

2. Prace klasowe wyglądają różnie, ale taka praca klasowa, na której jest tylko to co przerobiliśmy nie istnieje. Zawsze są zadania, które wykraczają poza zakres, który powinniśmy przerobić. Do tego 3/4 klasy zawsze ma oceny niedostateczne z prawie każdej pracy klasowej (dyrektor nie widzi w tym problemu).

3. Prace klasowe, sprawdziany czy kartkówki oddaje po co najmniej trzech tygodniach (gdzie w statucie szkoły jest na to dwa tygodnie). Przez 3 lata nauki jedyne co oddała na czas to próbne matury.

4. Potrafi dać nam do zrobienia 30 zadań, które mają po 3 podpunkty, a czas na ich zrobienie to 3 dni (np. dostaniemy w poniedziałek, to na czwartek są tylko dlatego, że w środę nie ma matematyki). Na weekend potrafi dać nawet więcej.
Tutaj można stwierdzić, że przesadzam, bo jest możliwe policzenie tego wszystkiego, ale jedyna możliwość na zrobienie tych zadań istnieje kosztem innych przedmiotów, na które nie ma czasu się przygotować.

5. Wychowawca nie reaguje i wciąż powtarza, że mamy się dostosować.

6. Dla dyrektora liczy się wygląd szkoły, frekwencja i wyniki matury (z matematyki zawsze są wysokie). Rodzice, którzy się do niego przejdą w sprawie matematyki słyszą: "nie mogę nic w tej sprawie zrobić".

7. Był pomysł, żeby napisać do kuratorium, ale część klasy (która zawsze się kłóci o swoje, ale poza tym nic nie robi) stwierdziła, że nie trzeba robić problemu i że oni się pod niczym nie podpiszą, a część rodziców uważa, że nauczyciel ma zawsze racje.

W sumie to tyle. Dodać jedynie mogę, że to nie jest problem z naszą klasą, ale ze wszystkimi przez prawie całą, jeśli nie całą, pracę nauczycielki w tej szkole. Uczniowie potrafią przez nią płakać i chodzą do psychologa, któremu po usłyszeniu nazwiska nauczycielki nie trzeba nic więcej tłumaczyć.

Co można z tym zrobić?
 
Ostatnia edycja:
Tylko jeden z tych punktów jest tym, który wskazuje na łamanie przez nauczyciela statutu szkoły to jest pkt. 3 - terminowość. Co do reszty nie widzę tu nieprawidłowych działań nauczyciela.
 
Fakt, że przerabia z nami zagadnienia, których nie ma w naszym programie nie jest niezgodny ze statusem szkolnym? Bo, będąc na korepetycjach, dowiaduję się, że nie rozumiem zagadnień, które są obowiązkowe dla poziomu rozszerzonego i nawet nie powinny być omawiane na poziomie podstawowym, a potrzebuję je rozumieć, żeby dostać 2. Wydaje mi się, że tak być nie powinno, że jak już chce z nami je przerabiać, to żeby to było dodatkowo albo na podwyższenie oceny.

A co do tego, że mamy się uczyć, to się uczymy, bo prawie wszyscy potrafimy siedzieć nad zadaniami całe dnie i robić je dobrze w większości, a ze sprawdzianów mimo wszystko są jedynki, w porywach do dwójki w niektórych przypadkach.
 
pannazoey napisał:
Fakt, że przerabia z nami zagadnienia, których nie ma w naszym programie nie jest niezgodny ze statusem szkolnym? .
Muszę Ciebie zmartwić - nie jest niezgodny!!!!
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra