U
Universe1x2x3x5
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2014
- Odpowiedzi
- 4
Witam,
moja klasa ma bardzo skomplikowany problem. Jesteśmy w 4 klasie technikum, także wszyscy są pełnoletni, przed nami matura, a nasza nauczycielka z polskiego zachowuje się co najmniej nagannie. Przez pierwsze dwa lata nauki (ten rok jest trzecim, wcześniej był inny nauczyciel) nie robiła z nami nic, odbieranie telefonów od jej koleżanek na lekcji było na poziomie dziennym, siedzenie przy komputerze itd... a teraz nagle się obudziła i wymaga od nas rzeczy, których nas nie uczyła. Jednak to jest najmniejszy problem.
Na lekcji normalne są teksty z jej strony, że "lecimy sobie w chuja", kurwy i inne nasze piękne polskie wulgaryzmy. Na początku może i było to śmieszne, ale teraz zamiast zająć się lekcją przez 20 minut wydziera się na nas jacy to my jesteśmy leniwi beznadziejni itp. Tymczasem klasa po prostu boi się odezwać bo cokolwiek się nie powie (w temacie lekcji) to zostaje się obrażonym czy też ośmieszonym. Z jednej strony mamy już dosyć takiego traktowania, z drugiej strony, jeśli to zgłosimy, to nauczycielka na pewno się na nas zemści, a jeśli zmienią nam nauczyciela - wtedy prawdopodobieństwo trafienia na nią na egzaminie maturalnym jest zbyt wysokie...
Co możemy z tym zrobić? Czy w ogóle coś się da z tym zrobić, czy niestety musimy zacisnąć zęby i jakoś to przeżyć?
Pozdrawiam
moja klasa ma bardzo skomplikowany problem. Jesteśmy w 4 klasie technikum, także wszyscy są pełnoletni, przed nami matura, a nasza nauczycielka z polskiego zachowuje się co najmniej nagannie. Przez pierwsze dwa lata nauki (ten rok jest trzecim, wcześniej był inny nauczyciel) nie robiła z nami nic, odbieranie telefonów od jej koleżanek na lekcji było na poziomie dziennym, siedzenie przy komputerze itd... a teraz nagle się obudziła i wymaga od nas rzeczy, których nas nie uczyła. Jednak to jest najmniejszy problem.
Na lekcji normalne są teksty z jej strony, że "lecimy sobie w chuja", kurwy i inne nasze piękne polskie wulgaryzmy. Na początku może i było to śmieszne, ale teraz zamiast zająć się lekcją przez 20 minut wydziera się na nas jacy to my jesteśmy leniwi beznadziejni itp. Tymczasem klasa po prostu boi się odezwać bo cokolwiek się nie powie (w temacie lekcji) to zostaje się obrażonym czy też ośmieszonym. Z jednej strony mamy już dosyć takiego traktowania, z drugiej strony, jeśli to zgłosimy, to nauczycielka na pewno się na nas zemści, a jeśli zmienią nam nauczyciela - wtedy prawdopodobieństwo trafienia na nią na egzaminie maturalnym jest zbyt wysokie...
Co możemy z tym zrobić? Czy w ogóle coś się da z tym zrobić, czy niestety musimy zacisnąć zęby i jakoś to przeżyć?
Pozdrawiam