Nauczyciel

  • Autor wątku Autor wątku nwr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nwr

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2014
Odpowiedzi
1
Sytuacja dla niektórych może wydać się śmieszna...

Jestem w trzeciej klasie liceum. Od początku postawiłam sobie za cel - rozszerzony WOS oraz historia. Niestety co do nauczyciela nie miałam szczęścia. WOsu po prostu nie było. Nie mamy nawet podręczników. Nauczyciel zebrał pieniądze i miał zamówić je przez internet. Przez przypadek kliknął w złą ikonkę i kupił nie te co trzeba. Ogólnie mieliśmy robić na tej lekcji co chcemy. Gdy zbliżał się koniec roku po prostu podawał nam parę haseł do domu, których mieliśmy się nauczyć i tyle. Piątki od góry do dołu. Podobnie miała się sprawa z historią, chociaż tutaj już książki były. Jednak nauczyciel nie poświęcał na lekcje więcej niż 5 minut, omijając większość tematów. Oczywiście w internetowym dzienniku wszystko wygląda tak, jakby cały materiał został przerobiony. Pogodziłam się z tym i zaczęłam uczyć się sama, innego wyjścia nie było.

W klasie maturalnej zaczęło mnie to irytować. Było jeszcze gorzej. Dodam, że nauczyciel - typ luzaka. Rozmowy o swoich libacjach - normalka. Każdy traktuje go jak kumpla. Po jednej z lekcji podeszłam do pana i powiedziałam, że nie wiem za co Panu płacą, skoro Pan tych lekcji nie prowadzi. Wiem, że nie powinnam tego mówić... I wtedy wszystko się zaczęło. Dostałam naganę za bezczelny i arogancki stosunek do nauczyciela. Od razu poszłam do p dyrektor. Opowiedziałam o tym co działo się przez ostatnie dwa lata.. no i o tym co powiedziałam po lekcji. Pani obiecała, że się tym zajmie. Minęły dwa dni, p dyrektor nie zdążyła jeszcze porozmawiać o tym z nauczycielem.. o niczym nie wiedział. Mieliśmy pisać sprawdzian z pojęć. Przed "klasówką" nauczyciel zrobił około 20-minutową mowę na mój temat. ..Jesteś kretynką, jesteś psychiczna. Masz schizofrenie. Nie wystarczy interesować się filmem i polityką, to nic nie mówi o człowieku. Czasami mam wrażenie, że wolę rozmawiać z ludźmi z budowy czy spod sklepu niż z tobą. Powinnaś dostać w ryj dziewczynko. Walnij się w ten glupi pysk. Że praktykuje jakiś jagodyzm (Jagoda- tak mam na imię) Jestem tylko jakimś marnym hejterem. Nigdy nie spotkał się z takim chamstwem.. jestem prostaczką. Unoszę się swoją wiedzą nie mając żadnego autorytetu. Gardzę ludźmi, wywyższam się ponad klasę. Chodzę jak jakaś pie*rzona księżniczka z głową do góry. Że do tej pory traktował mnie specjalnie, lepiej niż całą resztę. Nie mogłam się bronić. Gdy próbowałam powiedzieć cokolwiek walił w stół i krzyczał - Nie odzywaj się do mnie! Ciągle powtarzał, ze lepiej rozmawia się z ludźmi spod sklepu czy z budowy niż ze mną. Pod koniec powiedział jeszcze, że jutro zrobi nam kartkówkę z poziomu rozszerzonego. Bo słyszał, że na lekcji to on więcej mówi niż robi. Więc biegnijcie do biblioteki, bo zwykłe podręczniki wam nie wystarczą. Podziękujcie koleżance.. A więc możecie się domyślić jaka była reakcja klasy
Potem kazał przesiąść mi się do pierwszej ławki i miałam pisać tam sprawdzian. reszcie pozwolił ściągać. Tymczasem on stał nade mną i ciągle wrzeszczał. Na lekcji jakoś powstrzymałam płacz... potem było już gorzej. Kolejny raz poszłam do dyrektorki. Powiedziała, że tym razem porozmawia z panem od razu. Bałam się iść kolejnego dnia do szkoły. Ale obiecałam, że się pojawię...

Następnego dnia od znajomych dowiedziałam się, że nauczyciel żalił się, że narobiłam mu kłopotów i być może straci pracę. Na lekcji zrobił nam kartkówkę z historii. Było to zaraz przed świętami. Więc powiedział, że nie trzeba jej oddawać. Wpisze ocenę tylko tym, którzy będą chcieli. Napisałam ją na czwórkę, więc odmówiłam oceny. Po lekcji podeszłam do nauczyciela i zapytałam się czy możemy porozmawiać na spokojnie. Przeprosił mnie, myślałam, że na tym się zakończy. Potem dyrektorka wezwała do szkoły moją mamę. Nauczyciel całkowicie przekręcił rozmowę jaką z nim odbyłam. Powiedział, że to ja go przepraszałam za to co zrobiłam i okazałam skruchę. Ale ma do mnie żal, że zbuntowałam się i nie chciałam oddać kartki na sprawdzianie... (jak wcześniej pisałam - był wybór..) Ogólnie w pokoju nauczycielskim była awantura... W połowie nauczyciel wkurzył się i wyszedł...
Mnie tam nie było, więc nie wiem do końca o co poszło.

Później jakoś wszystko ucichło - święta, ferie... Po "wakacjach" bałam się od razu pojawić się w szkole. I jak się okazało - bardzo dobrze, że nie poszłam. Nauczyciel zrobił ankietę na mój i swój temat. Mogę się tylko domyślić jakie były wyniki. Nauczyciel, który pozwala pisać sprawdziany z internetem i niczego nie wymaga ma poparcie. Zwłaszcza w takiej szkole jak moja, gdzie nikt nie chce się uczyć. Od tamtego czasu rzadko bywałam na lekcjach. Ale wszystkie sprawdziany mam zaliczone. Teraz na każdej lekcji słyszę teksty typu "nie chce przerabiać tego tematu, jest cholernie trudny i do niczego wam się nie przyda. W nowej reformie nawet na rozszerzeniu tego nie ma. Jednak wiecie.. jeśli tego nie zrobię będę mieć przez waszą koleżankę problemy". I wnerw wszystkich na mnie oczywiście :) Wczoraj nauczyciel czytał po kolei nasze średnie z historii. Doskonale znałam swoją 5,77. Przeczytał znacznie niższą, a więc odezwałam się, że to nie są moje oceny. Odpowiedział, że faktycznie wychodzi mi "goła szóstka", jednak za moje nieobecności, brak zainteresowania (tutaj - kłamstwo... to mój przedmiot numer jeden od lat i robię znacznie więcej niż wymaga nauczyciel) i chamstwo nie da mi szóstki. Może co najwyżej wypisać mi komisyjkę. Odpowiedziałam, że jak najbardziej skoro jest taka potrzeba i nie mam 50% obecności mogę ją napisać. I wtedy zaczęło się się kolejne piekiełko. Na ciebie to w ogóle szkoda kartki, nie będę marnował na ciebie czasu.. to śmieszne, żeby taka osoba jak ty domagała się lepszej oceny. Twoja wiedza jest równa zeru... i znowu krzyczał tak przez całą lekcje... a ja znowu poszłam z tym do pani dyrektor...a klasa znowu wytyka mnie palcami...

Co mogę zrobić? Za dwa miesiące matura.. z prawda jest taka, że ta cała sytuacja mnie wykańcza. Naprawdę nie mam siły, nie chce pokazywać się na tych lekcjach. Nie podeszłam nawet do matur próbnych z przedmiotów dodatkowych... Nauczyciel cały czas powtarza mi, ze jej nie zdam..
 
Powrót
Góra