U
uzytkownikmarta
Użytkownik
- Dołączył
- 08.2015
- Odpowiedzi
- 97
Witam,
pomogliście mi już wiele razy, więc również tym razem proszę o radę. Moi drodzy moja siostrzenica narobiła sobie długów, mała kwota 1500 zł, wzięła kredyt w firmie Profi, oczywiście potem nie miała pieniędzy na spłatę, i umowa została rozwiązana, generalnie spłąciła kilka pierwszych rat, obecnie wraz ze wszytkimi kosztami ma do spłacenia około 1100 zł o ile to ma jakieś znaczenie.
Obecnie sytuacja wygląda tak, że dziewczyna spłaca ten kredyt na tyle na ile może, wpłaciła jednorazowo 300 zł, a potem zaczęła robić wpłaty na mniejsze kwoty... chodzi o to że ona pracuje jako kelnerka, zarabia najniższą krajową, studiuje zaocznie i po prostu jak miała jakieś pieniądze z napiwków to wpłacała na konto firmy takie kwoty... 10 zł, 20 zł, 50 zł codziennie albo co kilka dni i niby wszystko ok, ale ... Windykatorzy z tej firmy chyba mają za dużo papierkowej roboty i zaczęli ją straszyć sądem, bo utrudnia im pracę, wydzwaniają do niej po 100 razy dziennie (to nie jest przesada) stalkują ją i jej rodziców, wystają pod domem jej rodziców w którym ona nie mieszka, krzyczą głośno o długach, robią awantury, wyzywają ją, robią jej awantury na klatce w jej mieszkaniu, zarzucają listami do skrzynki itd. Teraz moje 2 pytania po 1 czy takie regularne małe wpłaty mogą być w jakikolwiek sposób potraktowane przez firmę, albo prokuraturę (bo tym straszą windykatorzy) jako sama nie wiem... cokolwiek z prawnego punktu widzenia? Ich argument jest taki że "jaja sobie z nich robi" i że pójdą do sądu bo utrudnia im pracę.
Drugie pytanie, czy np. wejście na prywatną ogrodzoną posesję może być potraktowane jako wtargnięcie? Czy jest sens zgłaszać na policję nękanie jeśli sytuacja wygląda tak, że dziewczyna dostaje 100 telefonów dziennie, przychodzą do niej ludzie i wyzywają ją tak, że pół bloku słyszy, generalnie ona się ich boi.
Proszę o radę.
pomogliście mi już wiele razy, więc również tym razem proszę o radę. Moi drodzy moja siostrzenica narobiła sobie długów, mała kwota 1500 zł, wzięła kredyt w firmie Profi, oczywiście potem nie miała pieniędzy na spłatę, i umowa została rozwiązana, generalnie spłąciła kilka pierwszych rat, obecnie wraz ze wszytkimi kosztami ma do spłacenia około 1100 zł o ile to ma jakieś znaczenie.
Obecnie sytuacja wygląda tak, że dziewczyna spłaca ten kredyt na tyle na ile może, wpłaciła jednorazowo 300 zł, a potem zaczęła robić wpłaty na mniejsze kwoty... chodzi o to że ona pracuje jako kelnerka, zarabia najniższą krajową, studiuje zaocznie i po prostu jak miała jakieś pieniądze z napiwków to wpłacała na konto firmy takie kwoty... 10 zł, 20 zł, 50 zł codziennie albo co kilka dni i niby wszystko ok, ale ... Windykatorzy z tej firmy chyba mają za dużo papierkowej roboty i zaczęli ją straszyć sądem, bo utrudnia im pracę, wydzwaniają do niej po 100 razy dziennie (to nie jest przesada) stalkują ją i jej rodziców, wystają pod domem jej rodziców w którym ona nie mieszka, krzyczą głośno o długach, robią awantury, wyzywają ją, robią jej awantury na klatce w jej mieszkaniu, zarzucają listami do skrzynki itd. Teraz moje 2 pytania po 1 czy takie regularne małe wpłaty mogą być w jakikolwiek sposób potraktowane przez firmę, albo prokuraturę (bo tym straszą windykatorzy) jako sama nie wiem... cokolwiek z prawnego punktu widzenia? Ich argument jest taki że "jaja sobie z nich robi" i że pójdą do sądu bo utrudnia im pracę.
Drugie pytanie, czy np. wejście na prywatną ogrodzoną posesję może być potraktowane jako wtargnięcie? Czy jest sens zgłaszać na policję nękanie jeśli sytuacja wygląda tak, że dziewczyna dostaje 100 telefonów dziennie, przychodzą do niej ludzie i wyzywają ją tak, że pół bloku słyszy, generalnie ona się ich boi.
Proszę o radę.